Gwiazdozbiór Psa – recenzja filmu. Apokalipsa według Ridleya Scotta

Radosław Krajewski
2026/08/29 14:00
0
0

W kinach pojawił się nowy film science fiction od twórcy Obcego i Gladiatora. Oceniamy, czy to powrót w chwale, czy też Scott znów zafundował nam średniaka.

Melancholia końca świata

Nie licząc serialu Wychowane przez wilki, na nowy film science fiction od Ridleya Scotta musieliśmy czekać długie dziewięć lat, czyli od czasu premiery Obcy: Przymierze. Przez ten czas reżyser nakręcił aż sześć filmów, w tym drugą część Gladiatora, Dom Gucci, Ostatni pojedynek, czy Napoleona, a także wziął udział w produkcji dwóch seriali, czyli wspomnianej wyżej produkcji HBO oraz Złodzieja dragów dla Apple TV. To sporo pracy, jak na reżysera, który ma już 88 lat. Mimo to Scott nie zamierza odchodzić na emeryturę i praktycznie co kilka miesięcy ogłaszany jest jego kolejny filmowy projekt. Chociaż ostatnie tytuły od tego reżysera pozostawiały sporo do życzenia, to ciężko nie być podekscytowany możliwością zobaczenia kolejnego, nowego filmu sci-fi od twórcy kultowych ksenomorfów. Gwiazdozbiór Psa nie jest jednak jego oryginalnym pomysłem, a ekranizacją książki autorstwa Petera Hellera, tym samym reżyser mógł opierać się na sprawdzonej już literackiej historii. Jak tym razem wyszło? Cóż, zaskakująco dobrze, a fani kina science fiction powinni być zadowoleni kolejną postapokaliptyczną wizją świata, która jednak gwarantuje nieco inne emocje niż The Last of Us, czy ostatnie 28 lat później.

Gwiazdozbiór Psa
Gwiazdozbiór Psa

Historia rozgrywa się w 2035 roku, kilka lat po pandemii śmiertelnej grypy, która zdziesiątkowała populację Stanów Zjednoczonych. Głównym bohaterem jest Hig (Jacob Elordi), dawny pilot i mechanik, który mieszka w opuszczonym lotnisku wraz ze swoim psem Jasperem oraz bezwzględnym survivalowcem Bangleyem (Josh Brolin), który nie ufa żadnemu napotkanemu człowiekowi, który przekracza ich teren. Hig każdego dnia wyrusza swoją Cessną, aby nie tylko poszukiwać zapasów w ruinach Denver, ale również jakichkolwiek śladów cywilizacji. Kiedy pewnego dnia przez radio słyszy tajemniczą transmisję z Grand Junction, postanawia sprawdzić, czy po drugiej stronie znajduje się ktoś, z kim można zbudować normalne życie. Podczas wyprawy poznaje Cimę (Margaret Qualley) oraz jej ojca Popsa (Guy Pearce), co rozpoczyna nowy rozdział w jego życiu. Chociaż Hig coraz bardziej przekonuje się do nowego towarzystwa, to cały czas musi mieć się na baczności. W mieście wciąż grasuje agresywna i brutalna banda ocalałych, dla których reguły dawnego świata już dawno przestały obowiązywać.

W Gwiazdozbiorze Psa Ridley Scott nie prezentuje apokalipsy jak w innych tego typu hollywoodzkich produkcjach, stawiając na bardziej kameralną atmosferę. Nie ma tu nieustannego wyścigu z czasem, czy też poczucia ciągłego zagrożenia. Miasta nadal istnieją, choć są opustoszałe, restauracje i sklepy wciąż kuszą swoimi banerami, a natura powoli przejmuje już tereny niegdyś zajęte przez człowieka. Reżyser nie wykorzystuje tego do podkreślania skali zniszczeń, ale osobliwego braku ludzi, którzy staliby się wypełnieniem tła. Dobrze pokazuje to scena, w której główny bohater przemierza ruiny, a widz może zobaczyć puste witryny sklepów, czy lokali gastronomicznych. Rzecz jasna nie ma w tym nic nowego i ta jawna krytyka konsumpcjonizmu, który już nic nie znaczy w takim świecie, jest aż zbyt banalna, ale Scott potrafi ugrać ją w taki sposób, że po prostu działa. Twórca nie musi więc wygłaszać wielkiej przemocy o upadku cywilizacji ustami swoich bohaterów i woli pokazać to na ekranie, aby widz dobitniej zrozumiał przekaz.

Gwiazdozbiór Psa
Gwiazdozbiór Psa

Po tak wielkich widowiskach jak Gladiator 2 i Napoleon tym razem Ridley Scott nakręcił film o mniejszej skali, bardziej intymny i skupiony na emocjach oraz relacji bohaterów. Widać to dobrze w relacji Higa z Bangleyem, która działa na zasadzie przeciwieństw. Pierwszy z nich wierzy, że wciąż gdzieś może istnieć jakaś cywilizacja, która odbuduje się i wreszcie ludzkość powróci do dawnego życia, zaś drugi już dawno porzucił wszelką nadzieję i uważa, że przetrwanie w tym świecie wymaga bezwzględności. Chociaż brzmi to nieco schematycznie, to w rzeczywistości takie nie jest. Bangley jest brutalny, podejrzliwy i często nieprzyjemny, ale jednocześnie twardo stąpa po ziemi i doskonale zdaje sobie sprawę, że jeden błąd może kosztować życie. Hig mimo wszystko próbuje zachować przy tym wszystkim swoje człowieczeństwo. Gwiazdozbiór Psa pokazuje nie tyle ich spór, co dwie różne perspektywy patrzenia na tę samą trudną sytuację.

Świat w żałobie

Ważnym wątkiem filmu jest żałoba głównego bohatera po stracie żony i dziecka, a także jego samotność w obliczu katastrofy. Szybko więc okazje się, że film nie jest opowieścią o człowieku walczącym o życie w postapokaliptycznym świcie, ale mężczyźnie, który musi nauczyć się żyć ze stratą. I tutaj niestety Gwiazdozbiór Psa ujawnia swój największy problem. Film jest samoświadomy oparcia historii na melancholii, ale czasami z tym przesadza. Nie brakuje więc scen, w których tempo wyraźnie zwalnia i chociaż Scott potrafi stworzyć piękne ujęcia, to każda taka scena trwa zwyczajnie zbyt długo. Nie jest to jednak klasyczne slow cinema, które znamy głównie z europejskiego podwórka, ale całkiem do niego blisko. Nie pomaga również sam scenariusz, który korzysta z doskonale znanych gatunkowych tropów. Niestety reżyser nie potrafi ich odpowiednio wykorzystać i klisze pozostają kliszami.

Gwiazdozbiór Psa
Gwiazdozbiór Psa

GramTV przedstawia:

Na szczęście film nie jest aż tak powolny przez cały czas. Szczególnie wybija się trzeci akt filmu, który skręca w bardziej surrealistyczną stronę. Pod wpływem pojawienia się nowych postaci Gwiazdozbiór Psa zmienia swój ton, ale jest to wyłącznie na korzyść widzów. To właśnie wtedy reżyser pozwala sobie na coś nieoczekiwanego, ale szkoda, że pojawia się to tak późno i pośpiesznie. Trzeci akt najlepiej pokazuje, jak dobry mógłby być to film, gdyby reżyser częściej pozwalał sobie na eksperymenty. Przez większość czasu Gwiazdozbiór Psa jest dosyć bezpiecznym dramatem osadzonym w postapokaliptycznej konwencji. Produkcja jednak potrafi nabrać energii, gdy wychodzi poza ten schemat.

Gra aktorska należy do mocniejszych stron filmu, choć także tutaj widać niedostatki scenariusza. Jacob Elordi nadaje Higowi melancholię i wewnętrzne ciepło, dzięki czemu nawet dość oszczędnie napisany bohater zyskuje charakter. Josh Brolin jest z kolei znakomity jako Bangley, szorstki, cyniczny i momentami zabawny, ale nigdy całkowicie jednowymiarowy. Margaret Qualley dobrze odnajduje się w bardziej subtelnej roli Cimy, choć chemia między nią a Elordim mogłaby być wyraźniejsza. Guy Pearce ma zdecydowanie mniej miejsca, ale potrafi wykorzystać swoją obecność, natomiast Allison Janney, choć pojawia się stosunkowo późno, niemal natychmiast kradnie uwagę widza.

Gwiazdozbiór Psa to zupełnie inne podejście Ridleya Scotta do science fiction. To mniejszy, bardziej kameralny i intymny film, skupiony na emocjach i relacjach bohaterów, w którym postapokaliptyczna otoczka jest tylko zasłoną dla historii o żałobie i nadziei. Film jednak cierpi na powolne tempo i schematyczne rozwiązania, ale potrafi zauroczyć świetnymi zdjęciami, charyzmatycznymi bohaterami i trzecim aktem, który daje namiastkę tego, jak dobry byłby to film, gdyby reżyser nie bałby się bardziej eksperymentować. Mimo wszystko to jeden z lepszych filmów Ridleya Scotta ostatnich lat.

6,5
Gwiazdozbiór Psa to melancholijna i sprawnie nakręcona opowieść o samotności po końcu świata, która znacznie lepiej wypada jako dramat o ludziach niż jako kolejny thriller postapokaliptyczny.
Plusy
  • Intrygująca wizja postapokalipsy
  • Melancholijny ton historii
  • Trzeci akt ma kilka ciekawych i odważnych pomysłów
  • Ridley Scott broni się reżysersko
  • Bardzo dobre zdjęcia
  • Obsada spisała się bez zarzutów
Minusy
  • Sporo w tym schematów i gatunkowych klisz
  • Powolne tempo
  • Słaby wątek romansowy
  • Trzeci akt kończy się zdecydowanie zbyt szybko
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!