Powrót serii Saint Row nie okazał się bynajmniej powrotem triumfalnym. Co więc dalej z serią, która nie traktowała siebie specjalnie poważnie?
Zanosi się na to, że nad cyklem zawisły czarne chmury. A przynajmniej tak twierdzi jedna z osób, która w przeszłości pracowała nad SR.
Saints Row
To koniec Saints Row?
Chris Stockman był projektantem pierwszej odsłony Saints Row. Potem jednak odszedł z Volition i nie miał wpływu na kolejne produkcje. Mimo to chciał on powrócić do tego uniwersum i miał nawet konkretne plany z tym związane. Jeszcze w listopadzie ubiegłego roku zapewniał on, iż ma pomysł na prequel.
Chłopaki i dziewczyny, mam nadzieję na dobre wieści. Poproszono mnie o stworzenie szkicu rebootu Saints Row. Nie mogę powiedzieć nic więcej niż to, ale moje marzenia w kwestii tej gry stały się właśnie czymś więcej niż tylko marzeniami – ogłosił wówczas Stockman.
GramTV przedstawia:
Od tego czasu minęły jednak trzy miesiące i wygląda na to, że sprawy nie potoczyły się jednak po myśli dewelopera. Ujawnił on na Discordzie, iż Embracer Group nie jest zainteresowane jego propozycjami. To doprowadziło Stockmana do konkluzji, że może to być koniec marki Saints Row, która koniec końców już nie wróci.
Szczerze wydaje mi się, że ta marka jest niestety martwa. Mam wrażenie, że Embracer nie ma absolutnie żadnych możliwości, by cokolwiek z nią zrobić. Chciałbym, by było inaczej. Dawałem z siebie wszystko, by zaoferować możliwość pójścia naprzód, ale zostałem zignorowany – podsumował Amerykanin.
Pierwsza część Saints Row ukazała się na rynku 20 lat temu. Początkowo stylistyka gry była “na poważnie”, niemniej przy okazji 3. odsłony twórcy podążyli w bardziej komediowym, a nawet pastiszowym kierunku. I tak aż do Saints Row 4 z 2013 roku. Dopiero 9 lat później serię wznowiono za sprawą rebootu, ale ten był fatalnie oceniany. Nasz serwis wystawił mu np. notę 5 na 10.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Problem właśnie to Saint Row 3. Humor zadziałał. Gra się wyróżniła. Dostaliśmy humorystyczne GTA gdzie mogliśmy np. przez chwilę być super bohaterem.
Problem był - to był max absurdu jaki ta seria powinna dostać.
SR4 przekroczył jakiekolwiek granice absurdu i dodatkowo mechaniki popsupły grę bo już nie było sensu jeździć samochodami skoro postać biegała i skakała szybciej niż samochody.
A potem było tylko gorzej.
A na koniec zrobili reboot i zatrudnili lewackich milenialsów których nikt nie lubi by napisali scenariusz i zgadnijcie co się stało - nikt nie lubił tego co napisali ludzie których nikt nie lubi.
Jak dla mnie powinni wywalić supernaturalne idiotyzmy, stonować humor i znaleźć dobry balans między SR2 i SR3.
Niestety nikt tej opinii nie przeczyta i nikt nie posłucha. Bye bye Saint Row.