Artystyczna wariacja na temat historii Frankensteina nie przekonała widzów.
Najwyraźniej widzom wystarczył Frankenstein od Netflix, który miał premierę pod koniec 2025. Nie czekali na Panną młodą!, czyli nową, nieco awangardową interpretację tej klasycznej historii o potworze i zarazem jej quasi kontynuację. Film Panna młoda! w reżyserii Maggie Gyllenhaal notuje bardzo słabe wyniki w box office. Według prognoz może okazać się jedną z większych finansowych wpadek ostatnich miesięcy.
Panna młoda!
Panna młoda! z fatalnym wynikiem otwarcia
Produkcja, która kosztowała ponad 90 mln dolarów (niektóre źródła mówią nawet o budżecie przekraczającym 100 mln), ma zakończyć premierowy weekend z wynikiem zaledwie około 7 mln dolarów w USA i około 13 mln globalnie. Trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym film w kolejnych weekendach nadrobi tę stratę. Dla studia Warner Bros. oznacza to spory cios.
Reżyserka Maggie Gyllenhaal, znana przede wszystkim jako aktorka (Mroczny Rycerz), od kilku lat rozwija karierę reżyserską. Jej debiut – Córka – zdobył uznanie krytyków i nominacje do nagród, dlatego oczekiwania wobec kolejnego projektu były spore. Tym razem twórczyni postawiła jednak na bardzo odważną, artystyczną interpretację świata Frankenstein, nawiązują co słynnego sequela Narzeczona Frankensteina z 1935.
GramTV przedstawia:
Film łączy elementy horroru, kina akcji i artystycznej fantastyki, a w obsadzie znalazły się znane nazwiska. Mimo to produkcja nie została dobrze przyjęta przez widzów, a recenzje okazały się co najwyżej mieszane. Krytycy zwracają uwagę na chaotyczną narrację i przesadnie eksperymentalną formę. Na portalu Metacritic film uzyskał 56 punktów, a w serwisie Rotten Tomatoes około 60% pozytywnych opinii. Takie wyniki są zdecydowanie zbyt słabe, by pomóc drogiej produkcji w walce o kinową publiczność. Nie pomogła też dobra obsada – w roli głównej wystąpiła walcząca właśnie o Oscara Jessie Buckley, a partnerował jej Christian Bale.
Niewykluczone jednak, że Panna młoda! z czasem zyska drugie życie. Niektórzy komentatorzy sugerują, że ta dziwaczna i bardzo autorska wariacja na temat Frankensteina może w przyszłości zdobyć status filmu kultowego. Jak na razie jednak liczby filmu przemawiają na jego niekorzyść.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!