George R.R. Martin nie raz publicznie podkreślał inspirację tym dziełem, podczas pisania opowiadania.
Zapomniane dziś widowisko z 1952 roku może okazać się obowiązkową pozycją dla fanów Rycerza siedmiu królestw. Mowa o Ivanhoe w reżyserii Richarda Thorpe’a, z Robertem Taylorem, Elizabeth Taylor i Joan Fontaine w rolach głównych. Choć film ma już 74 lata, wciąż uchodzi za jeden z najlepiej zrealizowanych obrazów turniejów rycerskich w historii kina – i to bez wsparcia współczesnych efektów CGI.
Ivanhoe
Ivanhoe z 1952 – pozycja obowiązkowa dla fanów Rycerza siedmiu królestw
Ivanhoe opowiada historię rycerza Wilfreda z Ivanhoe, który po powrocie z krucjat próbuje przywrócić honor swojemu imieniu i wesprzeć króla Ryszarda Lwie Serce w walce przeciwko uzurpatorowi, księciu Janowi. W tle politycznych napięć i walki o tron między Ryszardem Lwie Serce a księciem Janem, kluczową rolę odgrywa wielki turniej. To właśnie tam, w pojedynkach na kopie, film buduje napięcie dzięki dynamicznej choreografii, realnemu impetowi koni i fizyczności starć.
Jak sugeruje ComicBook.com, produkcja stała się po latach ważnym punktem odniesienia dla George’a R.R. Martina przy pracach nad ekranizacją opowiadania Błędny rycerze, które dało początek serialowi HBO, który właśnie jest emitowany. Twórcy spin-offu Gry o tron postawili na podobne podejście: turniej nie jest jedynie widowiskiem, lecz próbą honoru, odwagi i charakteru bohatera.
GramTV przedstawia:
W serialu obserwujemy wydarzenia z perspektywy Dunka, który w Ashford Meadow doświadcza zarówno adrenaliny, jak i strachu. Pojedynki są emocjonalnym centrum historii – tak jak w Ivanhoe, gdzie los protagonisty splata się bezpośrednio z wynikiem turnieju. Martin podkreślał publicznie, że klasyk z lat 50. wyznaczył standard inscenizacji kopijniczych starć, stawiając przed ekipą ambitne wyzwanie.
Dziś, gdy średniowieczne widowiska często toną w efektach specjalnych, Ivanhoe przypomina, że siła gatunku tkwi w rytmie, dramaturgii i bohaterach. Dla fanów świata Westeros to nie tylko filmowa ciekawostka, ale lekcja tego, jak turniej może stać się sercem epickiej opowieści.
Dziennikarz filmowy z otwartym podejściem do kina i popkultury. Science fiction w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!