Finał tej słynnej serii spolaryzował widzów. Co nie zmienia faktu, że to serial kultowy.
Serial trwał przez sześć sezonów prowadząc do rozwiązania wielkiej zagadki. Finał Zagubionych do dziś pozostaje jednym z najbardziej dzielących zakończeń w historii telewizji. Gdy serial zakończył się w 2010 roku, część widzów była poruszona emocjonalnym domknięciem historii, inni nie mogli pogodzić się z faktem, że wiele zagadek pozostało bez jednoznacznych odpowiedzi.
Zagubieni
Gwiazda Zagubionych broni serialu po latach
Piętnaście lat później głos w tej sprawie ponownie zabrał Daniel Dae Kim, odtwórca roli Jin-Soo Kwona, który wciąż konsekwentnie broni decyzji scenariuszowych twórców. W rozmowie z magazynem People aktor przyznał, że rozumie kontrowersje, ale sam finał ocenia pozytywnie.
Myślę, że mam pewne zrozumienie tego zakończenia. Miałem okazję rozmawiać z showrunnerami i bardzo je doceniłem. Wiem, że było kontrowersyjne, ale podobało mi się, bo dawało domknięcie historii bohaterów – a to było dla mnie najważniejsze
Aktor odnosił się do finałowych scen odcinka The End, w których bohaterowie serialu odnajdują się w zaświatach i wspólnie ruszają dalej. To było zaskakujące, ale z czasem stało się jasne, że nie była to alternatywna linia czasowa, lecz metafizyczna przestrzeń spotkania po śmierci.Zamiast tłumaczyć każdą tajemnicę wyspy, twórcy skupili się na relacjach i emocjonalnym pożegnaniu z postaciami.
GramTV przedstawia:
Kim podkreślał też, że Zagubieni nigdy nie był wyłącznie serialem o zagadkach. W innym wywiadzie stwierdził: „Nie miało znaczenia, ile pytań pozostało bez odpowiedzi. Najważniejsze było to, że bohaterowie, którzy spędzili razem część życia, mogli spędzić razem także wieczność.”
Z dzisiejszej perspektywy finał Zagubionych można postrzegać jako decyzję odważną, dla wielu też przewidywalną, ale spójną z duchem serialu. Nie zamknął wszystkich wątków, ale postanowił pożegnać się z historią bohaterów w sposób jednoznaczny i pełny.
Dziennikarz filmowy z otwartym podejściem do kina i popkultury. Science fiction w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie wszystko musi być wyjaśnione. Np. w Pulp Fiction nie wiemy co jest w walizce. Każdy może sam sobie coś wymyśleć. I każdą odpowiedź będzie dobra bo to co tam jest nie jest ważne dla historii.
Tak samo George Lucas próbował potem unikać midichlorianów bo to było żałosne. Moc lepiej by była w pewnej części nie zdefiniowana. To też sprawia że jeżeli jakaś postać pokaże coś nowego to nie musisz robić retconów albo szukać głupich tłumaczeń.
Ale jeżeli jest coś relatywnie ważne fabularnie i nie jest w żaden sposób ogarnięte to ludzie będą narzekać.