Sytuacja z Japonii. Rodzice chłopca poparli decyzję o rezygnacji z edukacji, a sprawa wywołała gorącą dyskusję wśród internautów.
Historia, która dla wielu dzieci brzmi jak spełnienie marzeń, w Japonii stała się faktem. Dwunastoletni Tarou, młody streamer i gracz Fortnite’a, przestał uczęszczać do szkoły, by w pełni poświęcić się e-sportowej karierze. Co istotne, decyzja została podjęta za zgodą rodziców – i to właśnie ten element najbardziej rozpalił internetową dyskusję.
Tarou163.com
Ten 12-latek rzucił szkołę by poświęcić się graniu
Tarou od najmłodszych lat związany jest z grami wideo. Swoją przygodę z kontrolerem rozpoczął jako kilkulatek, a bardzo szybko zaczął rywalizować z dużo starszymi i bardziej doświadczonymi zawodnikami. Z czasem jego umiejętności przełożyły się na popularność – dziś jego transmisje śledzą setki tysięcy widzów, a sam chłopiec regularnie pojawia się wysoko w regionalnych rankingach Fortnite’a.
W lutym ubiegłego roku Tarou ogłosił, że nie będzie kontynuował tradycyjnej edukacji. Jako powód wskazał konieczność intensywnych treningów i lepszego zarządzania czasem. Jego ojciec porównał e-sport do wyczynowego sportu, podkreślając, że zawodowa rywalizacja wymaga wielogodzinnych, codziennych przygotowań przez wiele lat.
GramTV przedstawia:
Sprawa szybko trafiła na fora i media społecznościowe, w tym na Reddit. Część internautów broni decyzji rodziny, zwracając uwagę na realne zarobki i sukcesy chłopca. Inni – w tym także doświadczeni gracze – wyrażają poważne obawy. Wskazują na ryzyko związane z rezygnacją z edukacji, presję psychiczną, ograniczony rozwój społeczny oraz brak „planu B”, gdyby kariera w e-sporcie zakończyła się przedwcześnie.
Pojawiają się też pytania o legalność całej sytuacji, ponieważ w Japonii obowiązek szkolny trwa do około 15. roku życia. Choć istnieją alternatywne formy nauczania, wielu komentujących podkreśla, że odpowiedzialność spoczywa w całości na rodzicach. Na razie jednak Tarou kontynuuje rozwój kariery i aktywnie streamuje.
Dziennikarz filmowy z otwartym podejściem do kina i popkultury. Science fiction w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Myślę, że zdania będą podzielone, bo łatwo się komentuje siedząc na kanapie w salonie. Nie znamy też dokładnie sytuacji tej rodziny.
Ale tak: obecny system nauczania, obowiązujący w świecie, to pomysł Bismarka, któremu brakowało jednolicie ukształtowanych żołnierzy i urzędników. Chodziło o to, by a) ci biedniejsi odróżniali podczas marszu słomę od siana (lewą od prawej), b) ci bogatsi, by umieli czytać i pisać dokumenty rządowe ze zrozumieniem w służbie cesarza.
Oczywiście obowiązkowa edukacja zlikwidowała analfabetyzm, dając szansę Jankom Muzykantom na lepsze życie, ale też doprowadziła do tego, że każdy, kto nauczył się pisać i czytać, ale nie nauczył się myśleć i milczeć, może wypisywać cokolwiek w Internecie.
To jeden aspekt.
Drugi - jeśli nasza cywilizacja utrzyma się przy życiu (przypominam, Rosja ma np. tzw, dead switch na swoich rakietach atomowych....), to nie śniło się filozofom, gdzie wylądujemy z naszym rozwojem (o ile nie zabije go eko-religia). I teraz pytanie - gdzie zaprowadzą nas te zmiany. Czy przedwcześnie wzbogacony nastolatek nie zrujnuje swojej osobowości, zdolności socjalnych itp? Nie da się tego przewidzieć. Mój ojciec nie rozumiał, co robię zawodowo, ja 5 lat temu co innego radziłem swojemu dziecku, dzisiaj widzę, że to był błąd. Zmiany są za szybkie.
Czy sukces na YT jest przegraną z życiu osobistym? Niekoniecznie - bogatemu zawsze łatwiej, jeśli oczywiście zmonetyzuje ten zasób. Zawsze jest czas na naukę. U nas np. są liczni p'osłowie i p'oślice, którzy/re robili w tydzień MBA na Kolegium Tumanum, więc... wszystko jest możliwe.
Osobiście jestem zdania, że przymus nauki do 18 rż. w PL to zupełny absurd.
Po reformie Tfuska - 6-latki poszły do szkół i teraz tak:
6 lat + 8 podstawówki + 3 zawodówki i rok masz zablokowany.... Zresztą po podstawówce musisz gdzieś iść, bo ustawa. Bez sensu. Z jednej strony 16 lat to fiu bździu w głowie, ale są dzieci, które już w podstawówce są ogarnięte i mają cel w życiu, hobby jakieś sensowne. Mogłyby zacząć karierę. Nie mogą.
Moim zdaniem rodzice powinni sami decydować, co robią ich dzieci, przy jednoczesnym zapewnieniu szans przez państwo dla każdego z nich. Czyli - nic na siłę. Ale decydują rodzice.
dariuszp
Gramowicz
07/01/2026 13:05
Nie dziwię się. Jeżeli rzeczywiście ma setki tysięcy widzów to może z rodziców zrobić milionerów chwila moment. W zasadzie będzie mógł sobie też opłacić indywidualne nauczanie. Jak dla mnie ma to sens.