Miesiąc temu ministra edukacji zapowiadała dalsze działania związane z zakazem telefonów w szkołach. Ostatecznie projekt udało się uchwalić.
To oznacza, że od nowego roku szkolnego wdrożone zostaną poważne zmiany. Oczywiście, jeżeli po drodze nie trafi się veto.
Zakaz telefonów komórkowych w szkołach podstawowychGrafika wygenerowana przez AI
Telefony mają zniknąć ze szkół i przedszkoli
Nowe przepisy mówią o niemal bezwzględnym zakazie używania telefonów na terenie szkół podstawowych oraz, co zostało dodane w toku prac legislacyjnych, przedszkoli. Co istotne, tyczy się to nie tylko czasu zajęć, ale i przerw. Istnieć będą jednak pewne wyjątki, jak np. względny zdrowotne. Dodatkowo nowe przepisy obejmować będą jedynie uczniów – w przypadku nauczycieli oraz pracowników placówek wszystko zostaje po staremu. Nic nie zmieni się także w kwestii szkół ponadpodstawowych, o czym Ministerstwo Edukacji mówiło już dawno. Wszystko dlatego, że w tej ostatniej grupie znajdują się już ludzie dorośli, przez co implementacja takich zakazów byłaby trudniejsza.
Jeżeli chodzi o sam rządowy projekt ustawy, to głosowano nad nim podczas piątkowego posiedzenia Sejmu. Ostatecznie z 460 posłów na głosowaniu stawiło się 430. Z tego grona ustawę poparło 420 osób. Dodatkowo 6 było przeciw (wszyscy reprezentujący barwy Konfederacji), a 4 deputowanych się wstrzymało – 1 z Prawa i Sprawiedliwości oraz 4 z Konfederacji Korony Polskiej. Można zatem mówić tutaj niemal o jednomyślności parlamentarzystów w tej sprawie.
GramTV przedstawia:
Tak o projekcie z mównicy sejmowej mówiła Barbara Nowacka, ministra edukacji:
Ta ustawa to tylko element szerszego działania. To zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach podstawowych na lekcjach i na przerwach. Przyjęliśmy też poprawkę prawej strony, przyjęliśmy poprawkę opozycji rozszerzającą zakaz na przedszkola. Bardzo cieszę się, że w sposób bardzo konsensualny wypracowujemy polityki na rzecz dobra dzieci i młodzieży. Kolejnym krokiem jest praca z panem premierem Krzysztofem Gawkowskim nad ograniczeniem dostępu dzieci i młodzieży do mediów społecznościowych. Bo mądre państwo to państwo silne w obronie najsłabszych. Mądre państwo to to, które potrafi reagować, które staje po stronie bezpieczeństwa i zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Będziemy przeciwdziałać kryzysowi, w jakim jest młode pokolenie mocno i skutecznie. I wszystkich zachęcam do współpracy w tym obszarze.
Teraz przegłosowana przez Sejm ustawa trafi na biurko prezydenta Karola Nawrockiego. Ten będzie miał około 3 tygodni, by ją podpisać, zawetować lub skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Jeżeli zaś chodzi o wspólne działania Nowackiej z Krzysztofem Gawkowskim, ministrem cyfryzacji, te tyczyć się mają zakazu korzystania z mediów społecznościowych dla osób nieletnich. Nie wiadomo jednak, w jaki sposób ustawodawca chciałby weryfikować wiek poszczególnych użytkowników.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Raz coś się wydarzy i dzieciak nie będzie mógł zadzwonić po pomoc bo idioci odebrali telefon i tych ludzi będzie trzeba roznieść na widłach.
Jestem z pokolenia kiedy komórki stały się na tyle popularne że niektóre dzieciaki już je miały a na studiach mieliśmy je wszyscy.
Jakoś nie było problemu. Czemu? Bo kutwa byliśmy nauczeni kiedy się korzysta z telefonu. Podczas zajęć telefon miał być wyciszony i w kieszeni lub w plecaku. Nie mógł być na biurku, nie mogłeś sobie zerkać co jakiś czas itp. Prosta zasada. Jesteś na lekcji, skup się na lekcji.
Rodzice wiedzieli by bez powodu nie dzwonić w trakcie zajęć. Jak dzwonili to chodziło o coś poważnego. Po prostu wychodziłeś z klasy odebrać telefon.
I jakoś wszyscy żyli.
Więc pytanie czy młodsze pokolenie rodziców takie głupie czy nauczyciele tacy głupi żeby odbierać komukolwiek telefon siłą?