30 minut reklam przed seansem? Szef Sony mówi dość: „Skończcie z reklamowym uzależnieniem”

Jakub Piwoński
2026/04/15 09:30
0
0

To wciąż palący problem, o którym zaczynają nawet mówić przedstawiciele branży.

Reklamy w kinach od lat są jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów wśród widzów. Coraz częściej nie tylko wydłużają cały seans, ale wręcz zniechęcają do wizyty w kinie. W czasach, gdy oglądanie filmów w streamingu pozbawione jest takich dodatków, dla wielu osób przestaje to być element „magii kina”, a zaczyna być problemem.

kino
kino

Szef Sony uderza w kina

Teraz głos w sprawie zabrał Tom Rothman, szef Sony Pictures, który podczas CinemaCon nie gryzł się w język. Jego przekaz do właścicieli kin był wyjątkowo bezpośredni:

To, co powiem, mówię jako ktoś, kto całe życie broni kin. Ale apeluję do was, byście zaczęli podejmować trudne decyzje z myślą o przyszłości, a nie krótkoterminowych zyskach […] Skończcie z tym reklamowym uzależnieniem. Widzowie przychodzą na godzinę seansu i nienawidzą, że muszą oglądać niekończące się reklamy – czego nie muszą robić w domu.

Rothman zwrócił uwagę, że sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. W niektórych przypadkach blok reklam i zwiastunów trwa nawet 30 minut, zanim film w ogóle się rozpocznie. To sprawia, że widzowie coraz częściej celowo spóźniają się na seanse.

GramTV przedstawia:

Według branżowych danych tylko niewielka część widzów faktycznie jest na sali o wyznaczonej godzinie. Reszta pojawia się później, by ominąć reklamy – co oznacza, że… nie ogląda także zwiastunów, które dla studiów są kluczowym narzędziem promocji. Problem szczególnie widoczny jest w amerykańskich sieciach takich jak AMC Theatres, gdzie przedseansowe „doświadczenie” potrafi obejmować nawet pół godziny materiałów reklamowych i trailerów. W niektórych przypadkach kina zaczęły już oficjalnie informować o 25–30 minutach dodatków przed filmem. W polsce sytuacja nie wygląda lepiej.

Dla studiów to poważny problem. Zwiastuny, które miały przyciągać widzów na kolejne produkcje, coraz częściej są po prostu pomijane. A to oznacza realne straty marketingowe. Rothman nie ma wątpliwości – jeśli doświadczenie kinowe będzie dalej przeciążane reklamami, widzowie mogą zacząć całkowicie rezygnować z wizyt w kinie. A to uderzy w cały model biznesowy branży. Na razie trudno powiedzieć, czy jego apel przyniesie realne zmiany. Jedno jest jednak pewne – temat reklam w kinach wraca coraz częściej i nic nie wskazuje na to, by emocje wokół niego miały szybko opaść.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!