Nowa adaptacja kultowej bijatyki stawia na styl, absurd i widowisko. To może być jedna z najbardziej nietypowych ekranizacji gier.
Paramount Pictures pokazało pierwszy zwiastun filmu Street Fighter i wygląda na to, że dostaniemy coś zupełnie innego, niż można było się spodziewać. Produkcja już na starcie wyróżnia się stylem i tonem, które mocno odbiegają od klasycznych adaptacji gier.
Street Fighter
Street Fighter – szalona stylistyka i powrót do lat 90.
Nowy Street Fighter przenosi akcję do 1993 roku i od pierwszych ujęć jasno pokazuje, że nie zamierza traktować siebie zbyt poważnie. Film stawia na kampowy klimat, przerysowaną akcję i mocno stylizowaną oprawę wizualną — pełną neonów i intensywnych kolorów. Za reżyserię odpowiada Kitao Sakurai, twórca komedii Bad Trip, co już samo w sobie sugeruje bardziej szaloną i nieprzewidywalną konwencję. Wszystko wskazuje na to, że twórcy świadomie poszli w stronę widowiska, które bliżej ma do „fanowskiej jazdy bez trzymanki” niż klasycznego filmu akcji.
Fabuła skupi się na postaciach dobrze znanych fanom serii Street Fighter. Ryu i Ken ponownie trafiają do walki, gdy Chun-Li wciąga ich w turniej World Warrior. Szybko okazuje się jednak, że za całym wydarzeniem stoi większa intryga, która zmusi bohaterów do konfrontacji nie tylko z przeciwnikami, ale i własną przeszłością.
GramTV przedstawia:
Obsada jest równie nietypowa jak sam projekt. W filmie wystąpią m.in.: Jason Momoa, 50 Cent, Eric André, Roman Reigns czy Noah Centineo. Taki zestaw nazwisk tylko podkreśla, że film celuje w efektowną i nieco szaloną rozrywkę. Projekt miał dość burzliwą drogę na ekran — początkowo za dystrybucję odpowiadało Sony, ale ostatecznie film trafił pod skrzydła Paramountu.
Premiera została wyznaczona na 16 października 2026 roku. Jeśli zwiastun nie wprowadza w błąd, Street Fighter może okazać się jedną z najbardziej oryginalnych i jednocześnie najbardziej „odjechanych” adaptacji gier ostatnich lat.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Pierwszy trailer zrobił trochę lepsze wrażenie. W tym drugim niestety zaczynam dostrzegać pewne niepokojące sygnały... zobaczymy, raczej jakieś super widowisko to nie będzie ale może chociaż będzie fajna, głupia zabawa.