Star Citizen już teraz kosztuje tyle, co GTA 6. A nadal nie ma daty premiery

Maciej Petryszyn
2026/05/25 15:00
1
0

Star Citizen to swoisty fenomen. Gra miała ukazać się już 12 lat temu. Niemniej pomimo tak ogromnej obsuwy gracze nie mają problemu z tym, by przekazywać na nią koleje pieniądze.

W efekcie opus magnum Chrisa Robertsa przekroczyło właśnie magiczną granicę. Granicę, która czyni z gry jedną z najdroższych produkcji w historii branży.

Star Citizen
Star Citizen

Ponad 1 miliard dolarów na Star Citizena

Przypomnijmy, że Star Citizen został zapowiedziany jeszcze w 2012 roku. Podczas początkowej kampanii na Kickstarterze na potrzeby rozwoju tytułu udało się zebrać 2 miliony dolarów, a sami twórcy z Cloud Imperium Games celowali w premierę w roku 2014. Tymczasem mamy 2026 rok, a gry jak nie było, tak nie ma. Mimo to fani nie ustają we wspieraniu ogromnych ambicji Robertsa, dzięki czemu podczas trwającej do teraz zbiórki udało się zebrać już ponad 1 miliard dolarów! Mowa tu o sumie podobnej do tej, za którą powstać miało nadchodzące Grand Theft Auto 6. Suma zdecydowanie robi więc wrażenie.

Robi je również na samym Robertsie, który w rozmowie z Variety wyraził uznanie dla wspierających jego projekt graczy:

Ludzie po prostu chcą zobaczyć jak największy, najlepszy możliwy świat i uwielbiają samą ideę tego marzenia. W miarę jak idziemy naprzód, a oni widzą z tego coraz więcej, to w zasadzie napędza się samo. Głęboko wierzę, że przed nami wciąż długa droga – nawet po tym, jak wydamy wersję, którą nazywamy 1.0, i przestaniemy traktować grę jako alphę – i że będziemy dodawać oraz rozbudowywać to uniwersum i ten świat. Będzie to miejsce, w którym ludzie będą wspólnie przeżywać przygody, spotykać się i dobrze bawić. Podobnie jak na przykład w World of Warcraft, które działa już od ponad 20 lat od swojego debiutu.

GramTV przedstawia:

Od końcówki 2017 roku Star Citizen funkcjonuje w ramach wczesnego dostępu. Sama gra dostępna jest obecnie w wersji Alpha 4.8, zaś deweloperzy docelowo chcieliby dobić do pełnoprawnej edycji 1.0 w 2027 lub też 2028 roku. Warto też wspomnieć, że równolegle powstaje kampania dla jednego gracza o nazwie Squadron 42, która z kolei miałaby trafić w nasze ręce jeszcze w tym roku.

Komentarze
1
dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 17:31

Jest dużo ludzi którzy kochają tego typu gry. Sam przez Elite Dangerous wydałem kasę na niejedno HOTAS czy zestawy VR. Spędziłem w grze długie godziny.

Tak samo seria X (obecnie X4) jest grą na której mam ogrom godzin. Gram od czasów X2. Też często podaje X jako przykład bo świat gry tam jest symulowany. NPC po drugiej stronie galaktyki ma imię i faktycznie istnieje. Nie jest stworzony tylko by zapchać ekran jak to było np w GTA.

Sam zresztą prywatnie obok 2 gier nad którymi pracuje mam mały projekt gry 2D. Cały projekt nazywa się po prostu space sim. Mam tam realistyczny układ słoneczny. Planety, księżyce, asteroidy. W punktach Lagrange mam stacje. I mam statki które podróżują między nimi zgodnie z zasadami fizyki. Przykładowo statek który leci dostarczyć coś na Jupiter leci 3 lata żeby nie używać paliwa po drodze. Jak masz wgląd w symulacje to dosłownie widzisz statek lecący na spotkanie tam gdzie Jupiter będzie za 3 lata i trajektoria uwzględnia wpływ grawitacji słońca i planet. Symulacja napisana w Rust, działa ciągle. Ma obsługiwać tysiące encji. Symulacja iteruje 60/s dla obiektów bliski gracza i 1/s dla tych które są bardzo daleko.

Gra obecnie to tylko połączenie z silnikiem gry który po prostu dostaje zrzut danych z pozycji gracza i wizualizuje symulacje. 

Realia - takich gier nie ma wiele. Dlatego ludzie wspierają projekt. Serio ktoś potrafi poderwać statek z planety, polecić w kosmos. Polecieć na inną planetę. Wylądować gdzieś i no wylądować ładunek i dla nich to frajda.