Nowe dane pokazują, że sukces produkcji Kojimy jest jeszcze większy, niż początkowo zakładano.
Już wcześniej pisaliśmy o imponujących wynikach debiutu Death Stranding 2: On the Beach na PC. Teraz jednak okazuje się, że skala sukcesu jest jeszcze większa, a potwierdzają to rosnące liczby. Najnowsze analizy wskazują, że premiera na komputerach osobistych wyraźnie napędziła sprzedaż gry. Wszystko wskazuje na to, że zainteresowanie tytułem wciąż nie słabnie.
Death Stranding 2: On the Beach
Death Stranding 2 wielkim sukcesem na PC
Według danych Alinea Analytics, wersja PC sprzedała się w około 425 tysięcy egzemplarzy już w pierwszym tygodniu. To wynik, który znacząco wpłynął na ogólny rezultat produkcji. Łącznie Death Stranding 2 przekroczyło właśnie próg 2 milionów sprzedanych kopii. Tym samym tytuł potwierdził swoją mocną pozycję na rynku.
Warto pamiętać, że wcześniej tytuł osiągnął około 1,6 miliona sprzedaży na PlayStation 5. Premiera na PC podniosła więc wynik o ponad 20%, generując przy tym dziesiątki milionów dolarów dodatkowego przychodu. To pokazuje, jak istotne dla współczesnych produkcji AAA są porty na kolejne platformy. Coraz częściej stają się one kluczowym elementem strategii wydawniczej.
GramTV przedstawia:
Co ciekawe, analitycy zauważyli również efekt uboczny premiery. Debiut na PC miał wpłynąć na ponowny wzrost sprzedaży wersji konsolowej. Zdaniem Rhysa Elliotta nie chodzi wyłącznie o obniżki cen – sama obecność gry w mediach i ponowny szum wokół premiery zadziałały jak dodatkowa kampania marketingowa. To pokazuje, że premiery na różnych platformach mogą się wzajemnie napędzać.
Dane ze Steama sugerują też duże zaangażowanie graczy. Średni czas spędzony w grze wynosi około 18 godzin, a spora część użytkowników przekroczyła już 20, a nawet 50 godzin rozgrywki. To wyraźny sygnał, że produkcja Hideo Kojimy nie tylko dobrze się sprzedaje, ale też skutecznie przyciąga graczy na dłużej. W efekcie możemy mieć do czynienia z kolejnym długoterminowym sukcesem na rynku.
Kiedy premiera na Xbox?
W świetle tych wyników aż prosi się o postawienie pytania, kiedy gra wyląduje na sprzęcie Microsoft. Na ewentualną wersję na Xbox trzeba będzie jednak jeszcze poczekać – wszystko wskazuje na to, że obowiązuje roczna ekskluzywność na PlayStation 5, więc premiera mogłaby nastąpić najwcześniej w połowie 2026 roku. Dla porównania, pierwszy Death Stranding trafił na Xbox dopiero po około czterech latach od premiery, choć w przypadku sequela taki scenariusz raczej nie powinien się powtórzyć.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Śmieszne wnioski autor tekstu wyciąga. Sprzedaż tej samej gry ps5 vs PC pokazuje jedynie, że nie warto poświęcać wiele uwagi urządzeniom "do wszystkiego", a Sony rezygnując z wydawania gier na tą platformę może jedynie zyskać, przyciągając nowych klientów, gotowych aby uczciwie płacić za gry, do swojego ekosystemu. Proste 😉
Oj z ekonomii to ty nie jesteś najlepszy. Po pierwsze do każdej sprzedanej konsoli Sony dopłaca, i to grubo. Więc ich księgowi mają w dalekim poważaniu klienta który kupi konsole i ex-a, a nie będzie chciał kupować reszty gier wydawanych na tą maszynę (Sony zarabia na marżach z tych gier przede wszystkim, a nie na produkowaniu gier samemu). Taki klient to dla nich strata na konsoli. najchętniej by mu w ogóle nie sprzedawali tej konsoli. A po co ktoś ma grać na konsoli w inne gry jak ma dajmy na to PeCeta? Przecież wszystko na konsolach jest gorsze, od grafiki po klatkarz. Więc księgowi doszli do wniosku, że lepiej tą grę zanieść mu na tego dajmy na to PeCeta, bo sama konwersja już jest tania, a klient tylko wyłoży na tą grę i będzie to per saldo zysk dla korporacji, a nie strata per saldo na sprzedanej konsoli i sprzedanej grze.
Dodatkowo będą mieli zysk jeszcze z tych co w życiu nie kupią konsoli (mają w desce czy to ex czy nie ex, bo podchodzą do gier użytkowo jak każdy normalny człowiek), a grę jak najbardziej.
Model że exy nam napędzają klientów może funkcjonować tylko w jednym przypadku, że tych exów będzie zdecydowana większość na danej konsoli w stosunku do innych gier. Tak działa Nintendo. Sony nie jest w stanie dostarczyć na PS5 tylu gier po prostu. A tych exów które jest w stanie to i tak jest ze kilka rocznie (a rzeczywiście dużych to pewnie 1 rocznie). Death Stranding nie jest nawet exem per se Sony. Sony nie ma do niczego prawa w związku z tą marką. Gra była produkowana przez studio Kojimy, a nie wewnętrzne Sony. Za chwilę to samo studio może będzie produkować grę dla Microsoftu albo Nintendo.
A Sony swoje wewnętrzne gry zaczeło wydawać nie dlatego, że kogokolwiek pokochało tylko dlatego że produkcja ich zrobiła się tak droga, że rynek samych konsol Sony był za malutki na takie produkcje.
W sumie to sami fanboje to na Sony wymusili, bo ex-y miały być przecież najpięknieszje, największe, naj bla bla.. a to kosztuje.
dariuszp
Gramowicz
30/03/2026 15:30
No właśnie ludzie nie rozumieją różnicy. Dobre exy to tzw system sellery. Ludzie kupują konsole by zagrać w te gry.
Możliwe że premiery na PC na tyle zachwiały ekosystemem że stracili więcej niż zyskali z PC. Stąd problem.
Osobiście uważam że powinni wejść do większej ilości krajów. Sytuacja z Helldivers pokazuje że jak wymagali konto PSN to musieli grę wycofać z większości krajów.
Ale znowu nie każda ich gra na PC wymaga PSN.
grozny01
Gramowicz
30/03/2026 15:20
Promko napisał:
No ale jak to? Przecież Sony twierdzi, że się nie sprzedają i przez to nie będą ich wydawali na PC. A może nie będą ich wydawali, bo nowy Xbox będzie uruchamiał te gry i tu mamy problem? Przynajmniej przestaliby ściemniać.
Gdzie Ty wyczytałeś, że Sony coś takiego twierdzi? Oni twierdzą jedynie, że bardziej im się może opłacać nie wydawanie gier na PC. Nikt nie twierdzi, że im się to nie opłaca obecnie ale w dłuższej perspektywie mogą więcej zarobić rezygnując z tego i wracając do starej dobrej polityki opartej na grach ekskluzywnych.