Jedni przechodzą gry, zaglądając pod każdy kamień albo po prostu ciesząc się każdym pikselem. Drugim natomiast mocno się spieszy.
Ci drudzy zostają więc speedrunnerami. Wszystko po to, by bić niemożliwe do pobicia rekordy w kwestii tempa ukończenia danej gry.
Super Mario Bros.
Oskarżenia o spisek w speedrunnerskim świecie Super Mario Bros.
Omawiany tutaj przypadek dotyczy legendarnego Super Mario Bros. Drugą najszybszą osoba, która ukończyła wspomniany tytuł, jest niejaki Niftski. I ten sam Niftski postawił sobie w tym roku ambitny cel, jakim było wyrównanie czasu teoretycznie idealnego przejścia gry w kategorii Any%, czyli bez konieczności robienia wszystkiego. Chce on tego dokonać w ramach tzw. TAS Tie. TAS to w skrócie tool-assisted speedrun, czyli wykorzystania kodu, by wytyczyć idealne trasy w ramach danych poziomów. Natomiast TAS Tie w praktyce oznacza, że człowiek wznosi się na wyżyny i wyrównuje czas osiągnięty przez bota.
By tego dokonać Niftski korzystał z input swapping. Technika ta w tym wypadku polega na przełączaniu się pomiędzy klawiaturą a kontrolerem, by ułatwić sobie pokonanie danego fragmentu gry. Co istotne, nie jest to nic nielegalnego, bo z metody tej korzysta wielu speedrunnerów. Dodatkowo w październiku ubiegłego roku moderatorzy Speedrun.com stosunkiem głosów 8 do 1 zezwolili na korzystanie z tej techniki, a jednym z popierających był rekordzista Super Mario Bros. – averge11. I tutaj pojawia się rzekomy spisek, o który Niftski oskarża speedrunnerską społeczność. Spisek wymierzony podobno w bohatera tego tekstu.
Dyskusja nad zakazem została zapoczątkowana w złej wierze i miała na celu utrudnienie moich wyników – stwierdził speedrunner.
GramTV przedstawia:
Niftski utrzymuje, że gdy tylko zaczął publicznie pokazywać się postępy w TAS Tie, moderatorzy SMB1 zawnioskowali o powtórzenie wspomnianego głosowanie. I zostało ono powtórzone, a input swapping został zakazany stosunkiem głosów 14 do 2. Ważny jest fakt, że powtórzone głosowanie miało miejsce zaledwie 4 miesiące po głosowaniu pierwotnym. Sam Niftski utrzymuje, że to averge11 “spiskował z niektórymi moderatorami”. Miał on ponaglać członków zespołu głosującego, a także udanie przeforsować wcześniejsze zakończenie głosowania, chociaż nie wszyscy uprawnieni zdążyli swój głos oddać.
[averge11 – przyp. red.] wielokrotnie nadużywał swojej pozycji w społeczności, by osiągnąć to, czego chce, nawet kosztem innych – zapewnił Niftski.
Przy tej okazji averge11 miał rzekomo wysyłać na prywatnych serwerach negatywne wiadomości na temat Niftskiego, dając upust swojej rzekomej zazdrości. Gdy zaś głosowanie poszło po jego myśli, jego znajomi mieli zacząć świętować, wysyłać wiadomości “nie ma już Niftskiego”, a nawet stworzyć film “pogrzeb niftskiego”.
Nie mam usprawiedliwienia dla niektórych zachowań przytoczonych w tych dokumentach i nie zamierzam ich usprawiedliwiać. Nigdy o to nie chodziło. Zawaliłem wiele razy i każdy, kto mnie zna, wie, że biorę za to odpowiedzialność, bo uważam, że jest ona ważna – odpowiedział z kolei averge11.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!