Ridley Scott żałuje, że oddał w cudze ręce swoją kultową serię science fiction. Nie chodzi o Obcego

Jakub Piwoński
2026/08/27 17:10
1
0

Reżyser został zapytany o jego stosunek kreatywny do nowych projektów osadzonych w świecie Blade Runnera.

Ridley Scott niedawno zdradził, że wciąż ma w planach kontynuację Obcego: Przymierza, w której powróciłby Michael Fassbender jako android David. W tym samym wywiadzie reżyser został jednak zapytany również o drugą ze swoich wielkich serii science fiction. Tym razem rozmowa zeszła na Blade Runnera i projekty rozwijające świat, który Scott stworzył na ekranie.

Łowca androidów
Łowca androidów

Scott stracił kontrolę nad Blade Runnerem

Przypomnijmy, że Scott dał nam Łowcę androidów w 1982 roku. Film na podstawie powieści Philipa K. Dicka nie odniósł początkowo wielkiego sukcesu, ale z czasem stał się jednym z najważniejszych dzieł science fiction w historii kina. Jego wizja dystopijnego Los Angeles, pytania o naturę człowieczeństwa oraz charakterystyczna stylistyka wpłynęły na całe pokolenia twórców.

Na kontynuację trzeba było czekać aż 35 lat. W 2017 roku do kin trafił Blade Runner 2049 w reżyserii Denisa Villeneuve'a, a Scott pełnił przy nim funkcję producenta wykonawczego. Później uniwersum zaczęło rozwijać się również poza kinem. Powstał animowany serial Blade Runner: Black Lotus, a obecnie dla Amazon Prime Video przygotowywany jest kolejny projekt — Blade Runner 2099.

I właśnie o tę produkcję zapytano Scotta. Reżyser przyznał, że nie jest zaangażowany w jej stronę kreatywną, choć figuruje jako producent wykonawczy. Okazuje się, że sam Scott ma żal przede wszystkim do tego, jak w przeszłości zadbano o prawa do jego franczyzy.

GramTV przedstawia:

Nie mogę winić moich prawników i agentów z tamtego czasu, ale jakoś pozwoliliśmy, żeby prawa do Blade Runnera nam uciekły. A kiedy nie jest się autorem samego tekstu, nie ma się w nim udziału.

To dość wymowne słowa, szczególnie biorąc pod uwagę, jak mocno Blade Runner rozrósł się w ostatnich latach. Scott nie ma już więc takiej kontroli nad franczyzą, jaką chciałby mieć, a kolejne produkcje mogą powstawać bez jego bezpośredniego udziału twórczego. Można się tylko zastanawiać, jak wyglądałoby dziś uniwersum Blade Runnera, gdyby prawnicy Scotta skuteczniej zabezpieczyli jego interesy. Być może nie doczekalibyśmy ani Blade Runnera 2049, ani rozwijanych obecnie seriali. Oryginalny Łowca androidów mógłby pozostać samodzielnym filmem, zamkniętym dziełem Scotta i Dicka – jak było zresztą przez długie lata.

Tak się jednak nie stało. Dziś świat Blade Runnera wyraźnie się poszerza, a Blade Runner 2099 ma być kolejnym rozdziałem tej historii. Scott może więc obserwować, jak jego dawna wizja żyje własnym życiem — choć, jak wynika z jego słów, najwyraźniej wolałby mieć w tym procesie nieco więcej do powiedzenia.

Komentarze
1
JakiśNick
Gramowicz
Dzisiaj 18:19

Chyba widział zwiastun tego nowego crapa od amazona i pożałował :D