Highguard poradziłoby sobie lepiej, gdyby nie… toksyczność graczy?

Maciej Petryszyn
2026/02/13 12:00
1
0

Jeżeli za grę odpowiadają twórcy Titanfalla i Apex Legends, to musi być ona dobra, prawda? PRAWDA?!

Nadzieje związane z Highguard były zdecydowanie niemałe. Szczególnie, że swego czasu prawdziwy hit zapowiadał nawet Geoff Keighley.

Highguard
Highguard

Dlaczego Highguard sobie nie poradziło? Refleksja jednego z deweloperów

Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Wspomina to Josh Sobel, były już pracownik Wildlight Entertainment, który nad Highguard pracował przez 2 i pół roku i dla którego miała to być pierwsza gra. Jak przyznaje deweloper, jeszcze dzień przed ujawnieniem tytułu na The Game Awards 2025 był niezwykle podekscytowany i wydawało mu się, że będzie już tylko lepiej. Tymczasem…

Gdy pojawił się trailer, było już tylko gorzej. Hejt zaczął się momentalnie. Poza hejtowaniem zwiastuna osobiście spotkałem się z krytyką z uwagi na moją naiwność na Twitterze, którego prawie wszyscy moi byli już koledzy nauczyli się unikać przy okazji poprzednich premier. Po ustawieniu mojego konta na Twitterze jako prywatne, by chronić moje zdrowie psychiczne, wielu twórców opublikowało filmy i posty o mnie i moim tchórzostwie, zbierając miliony wyświetleń i nieumyślnie nasyłając na mnie setki wściekłych graczy. Wyśmiewali mnie oni przez to, że byłem dumny z tej gry. Mówili, żebym złożył aplikację do McDonald’s i kpili ze mnie, bo w moim bio wspomniałem, że mam autyzm, co najwyraźniej było dla nich dowodem na to, że gra będzie “woke’owym śmieciem”. Wszystko to było bardzo obciążające emocjonalnie.

Prezentacja na The Game Awards bynajmniej nie była sukcesem. Zamiast tego Highguard szybko stało się obiektem drwin i żartów. Pojawiły się nawet mało chlubne porównania do Concord, czyli jednej z największych porażek Sony w ostatnich latach. Sam Sobel przyznaje jednak, że obok konstruktywnych uwag wiele było krytyki ze strony osób, które na dobrą sprawę niemalże w grę nie grały.

W przeciągu minut było jasne, że gra już na starcie była martwa, a twórcy mają teraz darmowe treści pod ragebait na kolejne miesiące. Każdy z naszych filmów w mediach społecznościowych był piekielnie minusowany. Sekcje komentarzy zalane były przekopiowanymi memami, jak “Concord 2” czy “Titanfall 3 umarło dla czegoś takiego”. Na premierę spadło na nas ponad 14 tysięcy recenzji od użytkowników, którzy spędzili w grze mniej niż godzinę. Wielu z nich nie ukończyło nawet wymaganego tutoriala.

GramTV przedstawia:

Co zaskakujące, były pracownik studia uważa, iż po części za porażkę Highguard odpowiedzialna jest toksyczność środowiska graczy. Jednocześnie uważa on, że podobne historie mogą sprawić, że w przyszłości deweloperzy będą bali się opuszczać bezpieczne korporacje, obawiając się następstw podobnych jak w przypadku Wildlight.

Nie twierdzę, że ta porażka jest wyłącznie winą kultury graczy i że gra bez negatywnego dyskursu by prosperowała. Niemniej zdecydowanie odegrało to pewną rolę. Wszystkie produkty są na usługach konsumentów, a konsumenci wkładają absurdalnie duże wysiłki w to, by oczerniać Highguard. I to zadziałało. Wielu byłych deweloperów Wildlight jest teraz zmuszonych, by ponownie wrócić do branży korporacyjnej, do której przynależność gracze wcześniej zarzucali Wildlight. Teraz za każdym razem, gdy ktoś pomyśli o porzuceniu “złotych kajdanek” na rzecz robienia nowej multiplayerowej gry w stylu indie, inni powiedzą “Ale pamiętaj, że gracze nie dali Wildlight nawet szansy. Wkrótce, jeżeli ten schemat będzie się powtarzał, pozostaną wyłącznie korporacje, przynajmniej w przestrzeni multiplayerowej. Innowacja jest podłączona do aparatury podtrzymującej życie.

Highguard oficjalnie zadebiutowało 26 stycznia 2026 roku. W peaku gra potrafiła przyciągnąć przed ekrany ponad 97 tysięcy graczy. W najlepszym momencie z ostatniej doby było to już jednak tylko nieco ponad 2,5 tysiąca użytkowników. Do tego zaledwie 26% recenzji na Steamie ma charakter pozytywny, przez co w zakładce gry widnieje czerwony napis “Recenzje w większości negatywne”. Efektem tak fatalnej premiery są masowe zwolnienia w szeregach Wildlight.

Komentarze
1
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 12:37

Było już wielokrotnie wałkowane - developerzy byc może w pewnych kwestiach nie mają wpływu na ostateczny wygląd gry (decyzje "góry"), ale do licha - nikt im nie karze się błaźnić w social media! Politykom też się dostaje za "wygłoszenie swoich poglądów". To o czym gość pisze to de facto realia internetu - czy to fair czy nie kwestia dyskusyjna, ale w internecie nie "biorą jeńców" i nikt go po główce głaskać nie będzie skoro wystawia się na atak. Nigdy tak nie było.

Wielokrotnie był też już wałkowany temat "toksycznej pozytywności" - czyli ekipy w studiach developerskich klepią się po pleckach, a później szok w zderzeniu z reczywistoscią i że gracze nie łykają np. ich aktywistycznej gry.

No i oczywiście argument z toksycznością fanów jeszcze sie nie znudził jako "wina za porażkę". Rynek jest ciężki, gry coraz droższe a gracze wybredni - np. wystarczy jeden rzut oka w chata na State of Play - 90% prezentowanych gier dostaje "zzzzzz" bo to nie GTA 6 albo DMC6. I choć to tylko wąski wycinek społeczności, gra w dzisiejszych czasach może być już "dead on arrival" zanim jeszcze zostanie wydana bo np. ludziom nie podoba się że zamiast ich ulubionego bohatera dostają jakis race-swap. Firmy gamedevowe naprawdę muszą walczyć o gracza, pójście na łatwiznę zostanie szybko zweryfikowane. A wypuszczanie 10 w tym roku hero shootera na przesyconym rynku nie jest chyba do końca rozsądne.