Pixar zwalnia pracowników. W studiu wskazano dwóch winowajców

Jakub Piwoński
2026/07/22 21:00
5
0

Sukces Toy Story 5 nie uchronił studia przed kolejną falą zwolnień. Wewnętrzne źródła wskazują, że największy wpływ na decyzję miały finansowe wyniki Hopniętych i Elio.

Disney rozpoczął kolejną falę zwolnień w swoich strukturach. Najmocniej dotknęła ona Pixar, gdzie pracę ma stracić około 150 osób. Oficjalnie firma tłumaczy decyzję dalszą optymalizacją kosztów, reorganizacją działalności i dostosowaniem się do zmian na rynku rozrywki. Według doniesień zza kulis w studiu wskazuje się jednak konkretne produkcje, które miały przyczynić się do cięć.

Hopnięci
Hopnięci

Oryginalne animacje zawiodły. Pixar ma szukać oszczędności

Jak podaje The Wrap, zarówno ubiegłoroczne zwolnienia, jak i obecna redukcja etatów mają być wiązane przede wszystkim z wynikami filmów Hopnięci i Elio. Choć Hopnięci zebrali przyzwoite recenzje i zarobili około 390 mln dolarów przy budżecie wynoszącym 150 mln dolarów, produkcja miała ostatecznie przynieść straty po uwzględnieniu kosztów marketingu i dystrybucji. Jeszcze większym rozczarowaniem okazał się Elio. Produkcja przeszła trudny proces powstawania, a jej budżet miał wzrosnąć do około 300 mln dolarów. Tymczasem wpływy z kin na całym świecie zakończyły się na poziomie zaledwie 154 mln dolarów.

GramTV przedstawia:

Według źródeł cytowanych przez amerykańskie media kierownictwo Pixara uznało oba filmy za kolejny dowód na to, że oryginalne animacje coraz trudniej osiągają wyniki finansowe, jakich oczekuje studio. W efekcie przyszłe autorskie projekty mają powstawać przy znacznie niższych budżetach. Warto przy tym zwrócić uwagę, że zarówno Hopnięci, jak i Elio nie należą do żadnej z popularnych serii Pixara. Oba filmy miały zapoczątkować nowe marki, ale widzowie po raz kolejny znacznie chętniej wybrali sprawdzone franczyzy, takie jak Toy Story czy W głowie się nie mieści.

Co ciekawe, zwolnienia następują mimo sukcesów największych marek Pixara. Toy Story 5 zbliża się już do miliarda dolarów wpływów z kin, a wcześniej W głowie się nie mieści 2 zakończyło swoją kinową drogę z wynikiem blisko 1,7 mld dolarów. Pokazuje to wyraźnie, że studio wciąż świetnie radzi sobie z rozwijaniem znanych serii, podczas gdy nowe marki mają coraz większy problem z przyciągnięciem szerokiej publiczności. Czy era takich hitów jak Wall.E, Dawno temu w trawie, Gdzie jest Nemo? jeszcze wróci?

Komentarze
5
Kenjiro
Gramowicz
23/07/2026 11:11

Myślę, że po prostu świat się zmienił i mało kto teraz chce bulić 60zł za bilety do kina w sytuacji gdy za trzy miesiące film będzie na vod.

wolff01 napisał:

Większy problem to że nie wykorzystuje się obecnego potencjału dla tych mediów - zamiast wykorzystywać większą niż kiedykolwiek dostępność i zainteresowanie nimi, robi się wszystko żeby je ludziom obrzydzić (np. zmienia się totalnie bohaterów komiksowych którzy od lat funkcjonowali w określonej formie). Największy zawód to pokolenie które wychowało się w latach 80/90-tych - mieli przejąć pałeczkę i tworzyć jeszcze większe rzeczy, a póki co chrzanią dorobek swoich mistrzów (Gwiezdne Wojny, Marvel, DC, Dr. Who, Star Trek - można tak wymieniać i wymieniać).

Akceptujesz, że świat się zmienia, ale zawodem jest dla ciebie zmiana dorobku mistrzów. Dziwne.

Największą zmianą jest w ogóle inna produkcja, dlatego Toy Story 5 jest popularne, a Elio nie. Lubimy piosenki, które już znamy - cytując klasyka.

Drugą sprawą są mocno rosnące koszty produkcji przy mniej rosnących większych przychodach, czyli zmniejszającym się marginesie na zysk, co zmniejsza szanse na zysk z produkcji nowych o nieugruntowanej pozycji.

A jeszcze inna rzecz, to oczekiwania inwestorów oraz zarządów, którzy oczekują tych samych procentów zysku co 10, 20 czy 50 lat temu, a to coraz trudniej osiągnąć ze względu na mniejszy margines.

wolff01
Gramowicz
23/07/2026 10:04
JakiśNick napisał:

Powiedziałbym jak typowy internetowy napinacz "róbcie mniej woke, to będą ludzie oglądać" ale szczerze mówiąc w żadnej z tych dwóch bajek nie poczułem woke.

Hopnięci są spoko bo mają wątek ekologiczny i uczą szacunku do przyrody.

To nawet nie chodzi o woke. Moim skromnym zdaniem więcej złego "wyrządził" tzw. CalArts - czyli charakterystyczny styl animacji który był (jest?) do obrzydzenia powielany w amerykańskich animowanych produkcjach. Nazwa wzięła się od czołowej uczelni kształcącej animatorów w USA, a spopularyzowały go social media. Element charakterystyczny to tzw. "bean mouth" (wpiszcie sobie w neta to zobaczycie o co chodzi) i generalnie dziwne, prostsze proporcje postaci. Animacje stały się brzydkie a scenariusze płytkie. Pixar przestał tworzyć oryginalne historie które zostają z ludźmi na lata - pamiętacie np. scenę retrospekcji/wspomnień z filmu Up!? A pamiętacie jakąkolwiek scenę z neidawnych produkcji Pixara która stałaby się takim viralem? No i generalnie poziom warsztatu ludzi tworzących te animacje spadł - wywalono np. twórcę sukcesu Pixara czyli Johna Lassetera w ramach jakiś wewnętrznych rozgrywek pod płaszczykiem jego rzekomych "przewinień".   

Myślę, że po prostu świat się zmienił i mało kto teraz chce bulić 60zł za bilety do kina w sytuacji gdy za trzy miesiące film będzie na vod.

Świat się zmienia ale to żadna wymówka bo świat się zawsze zmieniał - komiksy, filmy animowane czy gatunki filmowe mają gorsze i lepsze okresy. O Walcie Disneyu mówi się np. o jego wpływie na film animowany - Śnieżka z 1937 zmieniła postrzeganie komercyjnych "pełnometrażowych" filmów animowanych. 

Większy problem to że nie wykorzystuje się obecnego potencjału dla tych mediów - zamiast wykorzystywać większą niż kiedykolwiek dostępność i zainteresowanie nimi, robi się wszystko żeby je ludziom obrzydzić (np. zmienia się totalnie bohaterów komiksowych którzy od lat funckjonowali w określonej formie). Największy zawód to pokolenie które wychowało się w latach 80/90-tych - mieli przejąć pałeczkę i tworzyć jeszcze większe rzeczy, a póki co chrzanią dorobek swoich mistrzów (Gwiezdne Wojny, Marvel, DC, Dr. Who, Star Trek - można tak wymieniać i wymieniać).

Piwon
Gramowicz
Autor
23/07/2026 07:17
JakiśNick napisał:

Powiedziałbym jak typowy internetowy napinacz "róbcie mniej woke, to będą ludzie oglądać" ale szczerze mówiąc w żadnej z tych dwóch bajek nie poczułem woke.

Hopnięci są spoko bo mają wątek ekologiczny i uczą szacunku do przyrody.

Myślę, że po prostu świat się zmienił i mało kto teraz chce bulić 60zł za bilety do kina w sytuacji gdy za trzy miesiące film będzie na vod.

No to ciekawe, że "bulą" na Toy Story 5, ale już mniej na nową markę :)




Trwa Wczytywanie