EAGLE GL6J ma być łatwym wejściem w świat PC, do tańca i do różańca dzięki przełącznikowi MUX.
Seria Eagle jest skierowana do studentów, osób kupujących swój pierwszy laptop gamingowy oraz użytkowników, którzy szukają tańszego systemu do gier, pracy szkolnej i podstawowych narzędzi AI.
Obecna konfiguracja EAGLE GL6J wykorzystuje procesor AMD Ryzen 5 7533HS oraz układ graficzny do laptopów GeForce RTX 3050 lub GeForce RTX 4050.
Laptop obsługuje również przełącznik MUX, dzięki czemu użytkownicy mogą przełączać się między zintegrowanym a dedykowanym układem graficznym.
Laptop wyposażony jest w 16-calowy wyświetlacz WUXGA o rozdzielczości 1920×1200 w proporcjach ekranu 16:10, częstotliwości odświeżania 165 Hz i 100% pokryciu przestrzeni barw sRGB.
Mamy więc zupełnie przyjemną dla oka specyfikację, która dobrze odtworzy obraz.
Obudowa umożliwia rozłożenie ekranu na płasko pod kątem 180 stopni, a jej grubość w najcieńszym miejscu wynosi 19,59 mm.
GIGABYTE wspomina również o układzie chłodzenia WINDFORCE, wentylatorze 12V, kulturze pracy 0dB pod lżejszym obciążeniem oraz o asystencie AI, nazwanym GiMATE. Jestem ciekaw jak głęboko będzie zintegrowany i czy realnie zmieni pracę laptopa.
GramTV przedstawia:
Seria EAGLE obsługuje dwa gniazda pamięci SO-DIMM DDR5 o pojemności do 64 GB, choć podejrzewam, że bo maksymalną specyfikację przy tym procesorze nikt nie powinien sięgać. 2x16 GB wydaje się jedyną drogą, a 2x8 GB bolesnym kompromisem, który przy RTX 3050 może mieć jakiś sens.
Posiada również dwa gniazda SSD PCIe Gen4 M.2 z obsługą pamięci masowej do 4 TB, więc przyjemnie pod rozbudowę.
Laptop wspiera technologię USB-C Power Delivery 3.0, szybkie ładowanie do około 50% w 30 minut oraz zapewnia do 8 godzin pracy po odpięciu z kabla.
Ceny nie zostały potwierdzone w informacji prasowej, pewnie ze względu na niepewną sytuację rynkową.
Laptop skupia w jednym urządzeniu sporo komponentów, na które są dziś niedobory, więc będzie niezłą soczewką na skalę problemu, z jaką zmierzyć się muszą konsumenci.
Czy na tej fali wzrostu cen szeroko pojętej pamięci i jej otoczenia odłożyliście zakupy elektroniki na później? Dajcie znać w komentarzach.
No tak, nie ujawniono najważniejszej informacji czyli... ceny. Bo jeżeli to kosztuje tylko parę stów mniej niż sprzęt o lepszej konfiguracji to nie widze sensu kupowania.
dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 15:43
Ujmę to tak. Jako kompromis jest OK. Pomijam fakt że to sprzęt relatywnie stary sprzedawane po aktualnym cenniku ale wiemy jak jest na rynku.
Jednak gdybym dzisiaj kupował laptopa to bym wolał dopłacić do Frameworka. Zwłaszcza w dzisiejszej ekonomii.
Nie żebym miał coś przeciw temu sprzętowi ale serio - Framework przyszedł mi w pudełkach. Montowałem ekran, klawiaturę, ram i wszystko.
I przede wszystkim jeżeli cokolwiek z tego się popsuje, mogę wejść na stronę, zamówić samą klawiaturę i wymienić.
Mogę zamówić kość ramu z dowolnego sklepu i wymienić.
Co jest zwłaszcza fajne w tego typu sprzęcie bo jeżeli mi się za chwilę zdezaktualizuje to jest szansa że będę mógł np wymienić sam GPU nie kupując całego nowego laptopa.
Oczywiście nie jest to gwarantowane. Przykładowo wyszła nowa wersja frameworka z większą baterią która trzyma koło 20h. I niestety musieli powiększyć obudowę. Więc nie mogę wymienić samej baterii. Ale nadal - mogę mieć 20-godzinną baterię wymieniając obudowę, pokrywę klawiatury i samą baterię bez wymieniania tego co najdroższe czyli ekranu, płyty, grafiki, ramu itp.
Bym też wspomniał że nawet Apple z tym eksperymentuje (Neo) ale jednak Apple się nie nadaje tak bardzo do grania a tutaj mówimy o sprzęcie dla graczy.