Film ma być, co ciekawe, “zakorzeniony w duchu rock and rolla”.
Od dłuższego czasu trwają prace nad nowymi, kinowymi Opowieściami z Narnii. Słowo “kinowe” jest tu kluczowe, bo fakt, że za adaptację odpowiada Netflix, nie przeszkodził, by filmy były dystrybuowane w kinach. Wywalczyła to reżyserka Greta Gerwig. Ujawniono, że IMAX po raz pierwszy zorganizował własny Dzień Inwestorów, a podczas wydarzenia prezes Rich Gelfond zdradził nowe szczegóły dotyczące nadchodzącej superprodukcji Netflixa.
Opowieści z Narnii
Opowieści z Narnii – Netflix celuje w kinowe wydarzenie dekady
Film trafi do kin IMAX w listopadzie przyszłego roku i — jak twierdzi Gelfond — ma szansę stać się czymś znacznie więcej niż tylko kolejną adaptacją klasycznej literatury fantasy. Według niego całość powstaje jako projekt „stworzony dla IMAX-a”, z rozmachem, który ma zaskoczyć nawet sceptyków.
Najbardziej zaskakujący jest kierunek artystyczny, o którym poinformowano. Gerwig ma nadawać opowieści nowoczesny, gitarowy klimat, inspirowany takimi ikonami jak Pink Floyd czy The Doors. Za muzykę odpowiada Mark Ronson — świeżo po sukcesie Barbie. To zgodne z wcześniejszymi zapowiedziami producentki Amy Pascal, która określała projekt jako „zakorzeniony w duchu rock and rolla”. Gelfond przekonuje, że twórcom chodzi o doświadczenie audiowizualne, które — według niego — może wręcz „zmienić świat”.
GramTV przedstawia:
Choć taka deklaracja brzmi jak gigantyczna przesada, prezes IMAX-a nie kryje ekscytacji tym, co widział na planie. Podkreśla, że film ma szansę stać się „wydarzeniem kulturalnym”, nawet jeśli część sieci kin wciąż bojkotuje produkcje Netflixa. Zdjęcia trwają od sierpnia i od razu zwróciły uwagę fanów — Gerwig przeniosła historię do powojennego Londynu lat 50., porzucając realia epoki wiktoriańskiej znane z książek. To sygnał, że nie będzie to wierna adaptacja, lecz zupełnie nowa interpretacja.
W obsadzie mają znaleźć się m.in. Digory Kirke i Polly Plummer, Emma Mackey, Daniel Craig jako wujek Andrzej, a także Carey Mulligan w nieujawnionej roli. Według przecieków Meryl Streep ma użyczyć głosu Aslanowi — choć Netflix na razie unika oficjalnych potwierdzeń. Gerwig, znana z Lady Bird, Małych kobietek i Barbie, po raz kolejny bierze na warsztat klasyk i zamierza opowiedzieć go po swojemu.
Dziennikarz filmowy z otwartym podejściem do kina i popkultury. Science fiction w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie wiem, bo nikt mi się w tej sprawie nie zwierza, ale mam niepokojące wrażenie, graniczące niemal z pewnością, że to jest miś na miarę naszych możliwości, a prawdziwe pieniądze robi się na słomianych projektach...