Nie żyje Robert Duvall. Hollywood straciło jednego z największych

Jakub Piwoński
2026/02/16 19:50
2
0

Miał 95 lat. Pamiętamy go m.in z Ojca chrzestnego i Czasu Apokalipsy.

W ubiegłym roku, mniej więcej o tym samym czasie, żegnaliśmy Gene’a Hackmana. Dziś odchodzi kolejny gigant srebrnego ekranu. Nie żyje Robert Duvall – jeden z najwybitniejszych aktorów w historii amerykańskiego kina. Miał 95 lat.

Robert Duvall
Robert Duvall

Nie żyje Robert Duvall

Zanim stał się ikoną Hollywood, zaczynał w teatrze. Debiutował w 1952 roku w Gateway Theatre w Bellport, później występował off-Broadwayowsko i na Broadwayu, m.in. w Doczekać zmroku. Choć zbierał świetne recenzje, przez pewien czas musiał dorabiać jako pracownik poczty i kierowca. Przełom przyszedł w 1962 roku wraz z rolą Boo Radleya w Zabić drozda – to ona otworzyła mu drzwi do wielkiej kariery.

GramTV przedstawia:

W kolejnych dekadach Duvall specjalizował się w rolach silnych, charyzmatycznych mężczyzn. Zagrał w Bullitcie u boku Steve’a McQueena, stworzył niezapomnianą kreację Toma Hagena w Ojcu chrzestnym, a jako podpułkownik Bill Kilgore w Czasie Apokalipsy przeszedł do historii z kultową kwestią o „zapachu napalmu o poranku”. Zachwycał także w Czułych słówkach, Dniach gromu, Upadku. Za rolę w Pod czułą kontrolą zdobył Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego, potwierdzając swoją pozycję wśród największych.

Był również reżyserem i scenarzystą – odpowiadał m.in. za Apostoła oraz Assassination Tango. Jego ostatnim filmem było Bielmo z 2022 roku. Odszedł jeden z największych – aktor wszechstronny, charyzmatyczny, prawdziwy tytan kina.

Komentarze
2
Headbangerr
Gramowicz
Wczoraj 23:11

Odchodzi pokolenie legend. 

Spoczywaj w pokoju.

MisticGohan_MODED
Gramowicz
Wczoraj 21:36

[*] 

Cytat z Czasu Apokalipsy na zawsze będzie pamiętany.