Netflix skasował Resident Evil. Platforma nie chce drugiego sezonu

Radosław Krajewski
2022/08/27 10:40

Serialowy spin-off słynnej serii Capcomu nie przypadł do gustu widzom.

W ostatnim czasie słyszeliśmy o skasowanych filmach i serialach przez HBO Max, ale wciąż niejasna jest przyszłość wielu ostatnich produkcji od Netflixa. W połowie bieżącego miesiąca platforma zdecydowała się nie kontynuować młodzieżowego horroru dla nastolatków, a teraz ten sam los spotkał Resident Evil: Remedium, które nie doczeka się drugiego sezonu.

Netflix skasował Resident Evil. Platforma nie chce drugiego sezonu

Niska oglądalność powodem skasowania Resident Evil: Remedium?

Serial zadebiutował w bibliotece serwisu 14 lipca i pomimo rywalizacji z najnowszym sezonem Stranger Things, zdołał zebrać 72,7 milionów godzin podczas premierowego weekendu. W pierwszym pełnym tygodniu liczba obejrzanych godzin utrzymała się na podobnym poziomie (73,3 mln), ale w drugim pełnym tygodniu serial wypadł z listy dziesięciu najpopularniejszych anglojęzycznych seriali na Netflixie. Produkcją nie byli zachwyceni ani krytycy, w serwisie Rotten Tomatoes tylko 55% recenzji było pozytywnych, ani też widzowie, których średnia ocen dała notę na poziomie 27%.

GramTV przedstawia:

Przypomnijmy, że akcja serialu rozgrywała się w dwóch realiach czasowych. Pierwsza z 2022 roku prezentowała wydarzenia oczami sióst Jade i Billie Wesker, które natrafiają na trop śmiertelnego wirusa w laboratorium korporacji Umbrella, w którym pracuje ich ojciec Albert Wesker. Druga przenosiła nas do przyszłości z roku 2036, w którym Jade walczy o przetrwanie w świecie opanowanym przez krwiożercze i szalone stworzenia zarażone wirusem. Kobietę prześladuje przeszłość z New Raccoon City i mrożące krew wydarzenia, powiązane z jej młodszą siostrą.

W obsadzie znaleźli się: Ella Balinska, Lance Reddick, Tamara Smart, Siena Agudong, Adeline Rudolph and Nuñez. Additional cast members are Ahad Raza Mir, Connor Gosatti i Turlough Convery.

Komentarze
7
MisticGohan_MODED
Gramowicz
27/08/2022 15:49

Ten szajs nie miał prawa powstać...

dariuszp
Gramowicz
27/08/2022 15:36
wolff01 napisał:

Otóż ma. Większość chłamu który teraz powstaje wynika z tego że:

a) zatrudniane są beztalencia gdyż przy zatrudnianiu reżyserów/scenarzystów włodarze kierują się kluczem poprawnościowym - nie ważne czy ktoś jest dobry, ważne żeby reprezentował jakąś mniejszość, bo będzie można się tym chwalić w zeznaniach rocznych i podsumowaniach firmowych.

Jedyne co ludzi interesuje w podsumowaniu okresu to zysk. Inwestorzy często mają gdzieś co firma robi tak długo jak wykazuje ona zysk. Wszystkie decyzje podejmowane przez firmę podejmowane są pod kątem zysku.

Jeżeli firma zatrudnia beztalencie to na ogół również podyktowane to jest chęcią zysku. Ludzie z talentem się cenią. Dobrzy aktorzy się cenią. Dlatego często oblicza się czy jakiejś nazwisko przyciągnie więcej ludzi i ile to zysku przyniesie vs koszt aktora i tak podejmuje się decyzje. Dlatego często się słyszało że taki Keanu Reves np zrezygnował z części wynagrodzenia żeby budżet mógł sobie pozwolić na lepszego asystującego aktora.

Taki reżyser bez większego talentu jest tani jak barszcz. Praktycznie robią za pół darmo film "do portfolio".

Ty myślisz że jakość przynosi zyski ale to nie jest do końca prawda. Jakość kosztuje a zysku jakie możesz uzyskać są ograniczone. Dlatego balansuje się koszta z zyskiem.

Dobry przykład to ostatnie połączenie Discovery i HBO. Facet z Discovery który objął stanowisko dyrektora tego bałaganu powiedział że film za 30 milionów przynosi tylu subskrybentów co film za 90 milionów więc anulował Batgirl bo bardziej opłacało się im zwyczajnie wrzucić film w straty i odpisać od podatku. 

Bo takie HBO wie ilu ludzi może przyciągnąć i ile na dłuższą metę przyniesie abonament od tych ludzi i tak sobie to wszystko wyliczają. Czy dobrze czy źle? Czas pokaże. 

 Przypomina to sytuację z niektórych amerykańskich uczelni gdzie ludzie z lepszymi świadectwami nie dostają się na uczelnię kosztem mniejszości które musza mieć zapewnione x% przyjęć (https://en.wikipedia.org/wiki/Affirmative_action_in_the_United_States). Dużo tych osób ma wyprane mózgi (uważają się za moralizatorów a nie osoby mające głównie dostarczać rozrywki), a że daje im się wolną rękę to powstaje szit wedle ich widzimisię (lub z góry narzucane są takie tematy, bo ci co podejmują decyzję to często też oszołomy)...

Afirmitive action ma swoje podłoże. O ile jest to niesprawiedliwe w stosunku do dzisiejszej młodzieży, wynika to przede wszystkim z tego że amerykanie w okresie do 1960 byli praktycznie takimi samymi rasistami jak nazistowskie Niemcy. I ja tu nie żartuje. Jeden z powodów dla którego zdjęcia z 2 WŚ nie pokazują np. murzynów zbytnio wynika z tego że nawet podczas walki z nazistami, Amerykanie mieli ścisłą segregację rasową.

Znowu jak wojna się skończyła i coś trzeba było zrobić z weteranami, biali amerykanie z weteranami w rodzinie dostali możliwość odbycia studiów za darmo. Ale reszta już nie.

Do zrodziło ogromne dysproporcje społeczne. Dysproporcje tego typu znowu sprawiły że całe społeczności miały problem z biedą.

A bieda znowu sprawiła że mają problemy z przestępczością. 

A przestępczość znowu pogłębia biedę i dysproporcje społeczne.

I sobie wymyślili że wspomagając grupy które dyskryminowali, może się uda wyrównać trochę poziom społeczny wśród różnych kultur co znowu powinno zredukować przestępczość i biedę.

Takie jest plan. Jak idzie to nie wiem bo nie śledzę tego tematu.

b) filmy tworzy się pod kątem wymogów związanych z poprawnością polityczną czy działaniami/presją aktywistów, dobrym przykładem mogą być wytyczne które w ostatnich latach wprowadzono przy nominacjach do Oskarów (np. 30% obsady musi pochodzić z mniej reprezentowanych grup). Cierpi na tym jakość dzieł bo scenarzyści prześcigają się na odhaczaniu kolejnych wymogów i wpychaniu/zatrudnianiu pseudo aktorów którzy często są totalnymi oszołomami, a którzy czują się mocni bo im wszyscy przytakują i to ich rozochoca (wystarczy spojrzeć jak popisują się w wywiadach i jak zadufani w sobie i głusi są na konstruktywną krytykę).

Te 30% tyczy się tylko Oscarów za role drugoplanowe. 

I wynika to znowu z tego że Hollywood jest bardzo rasistowskie. Zawsze takie było. Poczytaj sobie reakcję tych ciołków jak Marlon Brando zdegustowany rasizmem swoich kolegów odmówił przyjęcia Oscara i wykorzystał czas na scenie by dać przemówić natywnej amerykance Sacheen Littlefeather. 

Co ciekawe, John Wayne i Clint Eastwood chcieli ją pobić za to wystąpienie. 

I już nawet nie chcę wspominać o tych wszystkich aferach w Hollywood z wykorzystywaniem seksualnie dzieci.

Także Hollywood jest zgoła inne niż Ci się to wydaje.

Sanders-sama
Gramowicz
27/08/2022 14:10

Wah wah, nawet Dimitrescu nie uratowała tego szamba.

Kafar
Gramowicz
27/08/2022 13:50

Jeden z najgorszych seriali jaki widziałem, a oglądam tego badziewia bardzo dużo. Totalnie mało kiedy uzywam tego słowa ale GŁUPI , durny itp. serial.

wolff01
Gramowicz
27/08/2022 13:28
dariuszp napisał:

Nie ma to nic wspólnego z poprawnością polityczną. Po prostu serial był słaby.

Otóż ma. Większość chłamu który teraz powstaje wynika z tego że:

a) zatrudniane są beztalencia gdyż przy zatrudnianiu reżyserów/scenarzystów włodarze kierują się kluczem poprawnościowym - nie ważne czy ktoś jest dobry, ważne żeby reprezentował jakąś mniejszość, bo będzie można się tym chwalić w zeznaniach rocznych i podsumowaniach firmowych. Przypomina to sytuację z niektórych amerykańskich uczelni gdzie ludzie z lepszymi świadectwami nie dostają się na uczelnię kosztem mniejszości które musza mieć zapewnione x% przyjęć (https://en.wikipedia.org/wiki/Affirmative_action_in_the_United_States). Dużo tych osób ma wyprane mózgi (uważają się za moralizatorów a nie osoby mające głównie dostarczać rozrywki), a że daje im się wolną rękę to powstaje szit wedle ich widzimisię (lub z góry narzucane są takie tematy, bo ci co podejmują decyzję to często też oszołomy)...

b) filmy tworzy się pod kątem wymogów związanych z poprawnością polityczną czy działaniami/presją aktywistów, dobrym przykładem mogą być wytyczne które w ostatnich latach wprowadzono przy nominacjach do Oskarów (np. 30% obsady musi pochodzić z mniej reprezentowanych grup). Cierpi na tym jakość dzieł bo scenarzyści prześcigają się na odhaczaniu kolejnych wymogów i wpychaniu/zatrudnianiu pseudo aktorów którzy często są totalnymi oszołomami, a którzy czują się mocni bo im wszyscy przytakują i to ich rozochoca (wystarczy spojrzeć jak popisują się w wywiadach i jak zadufani w sobie i głusi są na konstruktywną krytykę).

dariuszp
Gramowicz
27/08/2022 11:15
Bruce napisał:

Ojej... Ciekawe dlaczego. Już chyba ta poprawność polityczna zaczyna się ludziom przejadać.

Nie ma to nic wspólnego z poprawnością polityczną. Po prostu serial był słaby.

Jeżeli serial/film jest poprawny politycznie i dobry to dostaje wysokie oceny krytyków i publiczności. Przykładem takiego serialu jest ostatnio zakończony Better Call Saul czy klasyk - The Wire. 

Jeżeli serial/film jest niepoprawny politycznie i dobry to dostaje niskie oceny krytyków i wysokie publiczności. Dobrym przykładem jest Stick & Stones od Dave Chapelle. 

Jeżeli serial jest poprawny politycznie ale zły to dostaje wysokie oceny krytyków i niskie publiczności. Przykładem jest Batwoman.

Ale jeżeli oceny krytyków są niskie a publiczności jeszcze niższe to oznacza że serial był zwyczajnie kiepski. 

Bruce
Gramowicz
27/08/2022 10:43

Ojej... Ciekawe dlaczego. Już chyba ta poprawność polityczna zaczyna się ludziom przejadać.