Obok Diuny 3 i Avengers: Doomsday to najbardziej oczekiwany film końcówki tego roku.
Hollywood uwielbia wskrzeszać znane marki, ale rzadko kiedy robi to z prawdziwym planem na przyszłość. Tym razem sytuacja wygląda inaczej. Pod koniec 2026 roku na ekrany powróci jedna z najlepszych serii fantasy, czyli Opowieści z Narnii, która po latach ma szansę doczekać się adaptacji na miarę swojego literackiego pierwowzoru.
Opowieści z Narnii
Opowieści z Narnii – nowy film może otworzyć serię fantasy, która zakończy się dopiero na siódmej części
Twórczość C.S. Lewisa od dekad uchodzi za klasykę, jednak jej filmowe wersje nigdy nie wykorzystały pełnego potencjału materiału źródłowego. Produkcje Disneya, choć zdobyły uznanie widzów, ostatecznie nie zdołały zbudować spójnego uniwersum ani zapewnić serii adaptacji wszystkich książek. W efekcie saga, która mogła rywalizować z takimi gigantami jak Władca Pierścieni czy Harry Potter, pozostała na uboczu.
Nowe podejście ma to zmienić. Za reboot odpowiada Greta Gerwig, a za produkcję Netflix, który posiada prawa do całego cyklu książek. Co istotne, twórcy nie zamierzają zaczynać od najbardziej znanej części. Zamiast tego pierwszym filmem będzie Siostrzeniec czarodzieja, czyli historia stanowiąca fundament całego świata Narnii, rozgrywająca się najwcześniej pod względem chronologii.
Opowieść skupi się na Digorym i Polly, którzy w wyniku eksperymentu prowadzonego przez wuja chłopca odkrywają sposób podróżowania między światami za pomocą magicznych pierścieni. Ich przygoda prowadzi do wydarzeń o ogromnym znaczeniu, ponieważ bohaterowie stają się świadkami powstania Narnii oraz narodzin zagrożenia, które później zdefiniuje całą mitologię serii. To właśnie ten brak kontekstu był jedną z największych bolączek wcześniejszych ekranizacji.
GramTV przedstawia:
Dotychczasowe filmy, w tym Lew, czarownica i stara szafa z 2005 roku, próbowały od razu zapewnić widzom epickie starcia, pomijając budowę świata i jego fundamentów. Choć produkcje te miały swoje zalety, nigdy nie osiągnęły statusu odpowiedniego statusu i nie mogły rywalizować z największymi przedstawicielami fantasy.
Nowa adaptacja ma też przewagę wynikającą ze zmieniających się oczekiwań widzów. Dzisiejsza publiczność jest bardziej otwarta na złożone historie i wielowarstwowe uniwersa. Opowieści z Narnii oferują nie tylko magię i przygodę, lecz także tematy takie jak pokusa, poświęcenie, dorastanie czy strata, a wszystko to opakowane w religijne algorie. To materiał, który przy odpowiednim podejściu może trafić zarówno do nowych odbiorców, jak i wieloletnich fanów.
Premiera Siostrzeńca czarodzieja zaplanowana jest na 26 listopada 2026 roku w kinach, a miesiąc później, 25 grudnia, film trafi do oferty Netflixa. Jeśli produkcja spełni oczekiwania, otworzy drogę do kolejnych części i wreszcie pozwoli powrócić do Lwa, czarownicy i starej szafy w wersji, która odda sprawiedliwość tej ponad 75-letniej historii.
"Opowieści z Narnii oferują nie tylko magię i przygodę, lecz także tematy takie jak pokusa, poświęcenie, dorastanie czy strata, a wszystko to opakowane w religijne algorie. To materiał, który przy odpowiednim podejściu może trafić zarówno do nowych odbiorców, jak i wieloletnich fanów."
Spoko, tylko że Gerwig od początku daje do zrozumienia że to będzie "jej" interpretacja. Dostaniemy więc pewnie jakiś feministyczny slop. Mam nadzieje że w przeciwieństwie do serialu Wiedźmin Netflix uwali to od razu po pierwszym filmie...