Nadchodzi duchowy następca kultowej serii strategii science fiction. Nowy zwiastun prezentuje rozgrywkę

Radosław Krajewski
2026/03/11 17:30
0
0

Tytuł jeszcze w tym roku zadebiutuje na Steam.

Twórcy strategii kosmicznej Falling Frontier ujawnili nowe szczegóły dotyczące systemu walki w grze. Produkcja przez graczy określana jest mianem duchowego następcy kultowej serii Homeworld, której trzecia część nie została ciepło przyjęta przez graczy. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku Falling Frontier, który już przekonał do siebie graczy kosmicznych strategii. W najnowszym dzienniku deweloperskim studio Stutter Fox Studios zaprezentowali koncepcję starć podzielonych na cztery wyraźne etapy, które mają oddać złożoność kosmicznych bitew.

Falling Frontier

Dlaczego gracze pokładają nadzieje w Falling Frontier po klapie Homeworld 3?

Autorzy projektu wyjaśniają, że w trakcie prac nad tytułem zdecydowano się odejść od bardziej zręcznościowych inspiracji na rzecz podejścia bliższego symulacji. Oznacza to większy nacisk na realistyczne zachowanie uzbrojenia, eksplozje oraz fizyczne uszkodzenia statków.

System walki w obecnej wersji gry został zaprojektowany tak, aby starcia rozwijały się stopniowo. Poszczególne etapy zależą od dostępnych informacji, odległości między flotami oraz rodzaju uzbrojenia.

Wszystko, co znajduje się poza zasięgiem wzroku statku, ale nadal stosunkowo blisko w obrębie płaszczyzny nawigacyjnej, pojawia się jako kontakt LiDAR. Im bliżej obiekt znajduje się zasięgu wizualnego, tym wyraźniejszy się staje – tłumaczą twórcy.

Pierwsza faza koncentruje się więc na rozpoznaniu sytuacji. Gracz musi zbierać dane o przeciwniku, analizować jego ruchy i wykorzystywać moduły statku, aby zdobyć jak najwięcej informacji. Równie ważne jest poznanie układu mapy, który może odegrać kluczową rolę w późniejszym starciu.

GramTV przedstawia:

Drugi etap rozpoczyna się, gdy floty wchodzą w zasięg walki na dużym dystansie. W tej fazie dominują pociski rakietowe, rakiety oraz systemy pionowego startu. Celne trafienia mogą poważnie uszkodzić kluczowe systemy wrogich jednostek, co znacząco ogranicza ich zdolności bojowe.

Trzecia faza przenosi walkę na średni dystans. W tym momencie możliwe jest oddanie kolejnej salwy z systemów VLS, jeśli dana jednostka jest w nie wyposażona. To także moment, w którym do akcji wchodzą główne działa okrętów, a bitwa zaczyna nabierać znacznie bardziej intensywnego charakteru. Choć największą celnością na tym etapie dysponują działa elektromagnetyczne, czyli railguny, to właśnie wtedy przeciwnik zaczyna odczuwać realne skutki starcia. W sytuacji, gdy w przestrzeni pojawia się zbyt wiele pocisków, naturalną osłoną mogą stać się skupiska asteroid.

Ostatnia faza to walka na bardzo bliskim dystansie. Statki starają się ustawić w odpowiedniej pozycji względem przeciwnika, aby prowadzić ogień burtowy i jednocześnie znaleźć się poza zasięgiem jego uzbrojenia. Końcowa część starcia wymaga stałego kontrolowania pozycji wszystkich jednostek oraz kierunków prowadzenia ognia. Po jej zakończeniu jedna ze stron wychodzi z bitwy zwycięsko.

Falling Frontier zadebiutuje jeszcze w tym roku na komputerach osobistych. Więcej o grze dowiedziecie się z oficjalnej karty gry na Steam.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!