Młodzi mają coraz większy problem z obejrzeniem filmu od początku do końca

Jakub Piwoński
2026/02/02 12:30
3
0

Niepokojący raport.

Najnowszy raport The Atlantic rzuca niepokojące światło na kondycję współczesnej edukacji filmowej i może być symptomem szerszego kryzysu kina. Profesorowie studiów filmowych w USA przyznają, że coraz trudniej im zmusić studentów do obejrzenia całego filmu. Wielu młodych ludzi nie potrafi wytrzymać nawet standardowej projekcji bez sięgania po telefon, a część wykładowców w ogóle rezygnuje z pełnych seansów, ograniczając się do fragmentów.

oglądanie filmów
oglądanie filmów

Młodzi mają coraz większy problem z obejrzeniem filmu od początku do końca

Jedna z historii szczególnie zszokowała autorów raportu: klasa obejrzała Jules i Jim François Truffauta z 1962. To film trwający zaledwie nieco ponad 100 minut. Po seansie ponad połowa studentów nie była w stanie odpowiedzieć poprawnie na podstawowe pytania. Profesorowie wskazują, że jeszcze dekadę temu takie sytuacje były nie do pomyślenia, a problem narasta od czasu pandemii.

GramTV przedstawia:

Nie chodzi wyłącznie o skrócone możliwości koncentracji. Wielu studentów odmawia oglądania klasyki w czerni i bieli lub filmów z napisami, a ci, którzy zdecydują się włączyć seans w domu, często nie doczekują końca filmu lub przyspieszają go dwukrotnie. Zjawisko to dotyczy nawet osób, które deklarują chęć kariery w przemyśle filmowym – wielu młodych po prostu nie lubi oglądać filmów.

Raport podkreśla, że problem ma źródło w dorastaniu w świecie smartfonów, YouTube’a, TikToka i niekończącego się scrollowania – środowisku, które skutecznie niszczy zdolność do długotrwałej koncentracji. Dla współczesnych studentów seans klasycznego filmu często przypomina wyczerpujący maraton. Eksperci ostrzegają, że jeśli trend się utrzyma, kina, szkoły i programy filmowe staną przed poważnym wyzwaniem: jak zainteresować młodych widzów sztuką filmową w epoce cyfrowej konsumpcji treści.

Komentarze
3
Thadrion
Gramowicz
Dzisiaj 14:48

ja może młody nie jestem, ale też nie potrafię obejrzeć filmu od początku do końca. Z tym, że u mnie tyczy się to raczej produkcji kręconych współcześnie, powiedzmy, że od 2010r do teraz. Denerwuje mnie wszechobecnych green screen, brak plenerów, cięcie ujęć,  pustka na planie, bo reszta jest dodawana w postprodukcji. 

A co do młodziaków, to jest to raczej szerszy problem i wychodzący daleko po za kinematografię. Gdy prowadzę warsztaty albo szkolenie dla osób wchodzących dopiero na rynek pracy, to mam wrażenie, że rozmawiam ze ścianą. Nie ma pytań, martwe spojrzenia, albo ciągłe ukratkiem zerkanie w telefon. Nie interesuje ich zupełnie nic. I jest to bardzo przykre. Nie chce generalizować i wszystkich do jednego wora wkładać, ale jak sobie jadę autobusem do pracy i patrzę po młodych co robią, to 90% z nich scrolluje "śmieszne" filmiki na tik toku, czy YT/FB. Na kilku praktykantów rocznie, których mam (zawody IT) to jeden miał chęci do pracy i działania, reszta jak tylko się odwracałem to nos w telefon albo minimalizacja oprogramowania i dawaj na yt shortsy. A teraz w dobie AI problem się jeszcze pogłębia. Dla przykładu - odpisałem ostatnio na maila jednej z osób, która chciała praktyki u nas zrobić, zwykła formułka z prośbą o podanie kierunku i zakresu tych praktyk + wymieniłem realizowane projekty, w których taka osoba mogłaby się spróbować. W odpowiedzi dostałem wygenerowany zahalucynowany bełkot. 

dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 13:44
wolff01 napisał:

Przemysł filmowy padnie, to pewne.

I choć oczywiście nie zatrzyma to tego jak zmienia się społeczeństwo, była szansa złagodzić szok. Jedyną deską ratunku było utrzymanie wiernej widowni licząc na to że "miłość do filmów" zaczepi w pociechach. No ale woleli szukać "współczesnej widowni" i oto cała generacja młodych ludzi im albo przepadła albo spływa to po nich jak po kaczce, bo ci wolą Tik Toki. Typowy przykład "przespania" - filmowcy woleli np. strajkować w okresie kiedy można było popchnąć przemysł do przodu post-Covid, albo kłócić się z widownią... no cóż, mogą próbować adaptować gry, bo co im zostaje?

Co ma pokazać dzisiejszy rodzić swoim dzieciom? Acolyte? Na czym za 20-30 lat będzie opierało się "Stranger Things" które będzie chciało hołdować naszym obecnym czasom? Na Starfleet Academy? Na Rings of Power? Na TikToku?

Nie zgodzę się. Ktoś np. mi zadał to pytanie narzekając na anime. Od razu byłem w stanie podać produkcje warte obejrzenia.

Mamy inne postrzeganie współczesnej produkcji i czasem mimo że coś nam się podoba nie zawsze zdajemy sobie sprawę że widzimy coś co za jakiś czas będzie postrzegane jako klasyk.

Tak miałem np oglądając Upgrade o którym gram.pl pisał ostatnio. Podobał mi się. Pojawił się znikąd. I najwyraźniej ma swój fanbase.

wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 13:08

Przemysł filmowy padnie, to pewne.

I choć oczywiście nie zatrzyma to tego jak zmienia się społeczeństwo, była szansa złagodzić szok. Jedyną deską ratunku było utrzymanie wiernej widowni licząc na to że "miłość do filmów" zaczepi w pociechach. No ale woleli szukać "współczesnej widowni" i oto cała generacja młodych ludzi im albo przepadła albo spływa to po nich jak po kaczce, bo ci wolą Tik Toki. Typowy przykład "przespania" - filmowcy woleli np. strajkować w okresie kiedy można było popchnąć przemysł do przodu post-Covid, albo kłócić się z widownią... no cóż, mogą próbować adaptować gry, bo co im zostaje?

Co ma pokazać dzisiejszy rodzić swoim dzieciom? Acolyte? Na czym za 20-30 lat będzie opierało się "Stranger Things" które będzie chciało hołdować naszym obecnym czasom? Na Starfleet Academy? Na Rings of Power? Na TikToku?




Trwa Wczytywanie