Michael znalazł obrońcę. Znany reżyser ostro odpowiada krytykom

Jakub Piwoński
2026/05/03 20:00
1
0

Twórca nie zgadza się z zarzutami i wskazuje, że film oceniany jest niesprawiedliwie.

Film Michael wciąż wywołuje skrajne emocje, ale właśnie zyskał ważnego sojusznika. Spike Lee, jeden z najbardziej rozpoznawalnych reżyserów (słynący z ciętego języka) publicznie stanął w jego obronie, nie szczędząc ostrych słów pod adresem krytyków. Jego zdaniem fala negatywnych opinii jest przesadzona i nie do końca uczciwa.

Michael
Michael

Spike Lee broni filmu Michael

Zwrócił uwagę, że historia kończy się w 1988 roku, podczas gdy wiele kontrowersji, o których wspominają recenzenci, pojawiło się dopiero kilka lat później. Według niego ocenianie produkcji przez pryzmat wydarzeń spoza jej ram czasowych jest więc błędem. W rozmowie z CNN twórca jasno odniósł się do zarzutów wobec filmu i jego konstrukcji:

Jeśli jesteś krytykiem filmowym i narzekasz na różne rzeczy, a film kończy się w 1988 roku, to mówisz o oskarżeniach, które pojawiły się później. Krytykujesz film za coś, czego w nim nie ma, bo nie pasuje to do jego osi czasu.

GramTV przedstawia:

Wypowiedź wpisuje się w szerszą dyskusję o rozbieżnościach między opiniami krytyków a odbiorem widzów. Produkcja zebrała niskie oceny w recenzjach, ale jednocześnie może pochwalić się bardzo wysokimi wynikami wśród publiczności, co tylko podsyca debatę o tym, jak należy ją interpretować. Dla wielu widzów film spełnia swoje zadanie jako opowieść o artyście.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że wspomniany reżyser miał w przeszłości bezpośredni kontakt z bohaterem filmu i współpracował z nim przy projektach artystycznych. To może tłumaczyć jego stanowisko, ale jednocześnie dodaje jego słowom dodatkowego ciężaru. Wszystko wskazuje na to, że dyskusja wokół Michaela jeszcze długo nie ucichnie. Zwłaszcza, że tuż po premierze filmu na nowo rozgorzały kontrowersje narosłe wokół słynnego gwiazdora pop.

Komentarze
1
dariuszp
Gramowicz
Wczoraj 22:06

Cieakwe co ma to dać. Ludzie zaczną film lubić czy coś?