Kultowe anime wraca jako film Netflixa. Sydney Sweeney na czele obsady

Jakub Piwoński
2026/03/26 08:30
3
0

Produkcja wystartuje lada moment, a premiera celuje w 2027 rok.

Netflix przyspiesza prace nad aktorską adaptacją legendarnej serii Gundam. Jak wynika z najnowszych informacji, zdjęcia do filmu rozpoczną się już w kwietniu, co oznacza, że produkcja weszła w bardzo zaawansowaną fazę przygotowań. Premiera celuje najpewniej w 2027 rok.

Gundam
Gundam

Aktorski Gundam – zdjęcia ruszą już w kwietniu 2026

W głównej roli zobaczymy Sydney Sweeney, której partnerować będzie Noah Centineo. W obsadzie znaleźli się również Michael Mando oraz Shioli Kutsuna. Projekt zapowiada się więc jako mocno międzynarodowa produkcja, łącząca hollywoodzkie nazwiska z aktorami znanymi z innych rynków. Najwyraźniej negocjacje z Gabrielem Basso, o których pisaliśmy wcześniej, zakończyły się fiaskiem.

Za scenariusz i reżyserię odpowiada Jim Mickle, twórca, który ostatnio dał się poznać jako showrunner i reżyser serialu Sweet Tooth. Produkcja zdobyła uznanie widzów i krytyków, co tylko zwiększa oczekiwania wobec jego kolejnego projektu.

GramTV przedstawia:

Jak wiemy z wcześniejszych informacji, film aktorski ma adaptować historię znaną z Mobile Suit Gundam: The 08th MS Team – jednej z bardziej kameralnych i „przyziemnych” odsłon uniwersum. Opowieść osadzona jest w czasie Wojny Jednorocznej i skupia się na oddziale Federacji Ziemskiej walczącym z siłami Zeonu w dżunglach Azji Południowo-Wschodniej. To historia mocniej stawiająca na dramat wojenny niż widowiskowe starcia mechów, eksplorująca lojalność, tragedię oraz ludzki koszt konfliktu. Ważnym elementem fabuły jest również zakazana relacja między przedstawicielami dwóch wrogich stron – wątek, który ma znaleźć swoje miejsce także w filmie.

Choć szczegóły fabuły pozostają na razie tajemnicą, taki kierunek adaptacji sugeruje bardziej intymne i emocjonalne podejście do znanego uniwersum. To może być spore odświeżenie dla widzów kojarzących Gundama głównie z epickimi bitwami gigantycznych robotów.

Wszystko wskazuje na to, że film ominie kina i trafi bezpośrednio na platformę Netflix, co wpisuje się w dotychczasową strategię serwisu przy tego typu produkcjach. Na ten moment nie ujawniono jeszcze szczegółów dotyczących skali widowiska, ale biorąc pod uwagę znaczenie marki, można spodziewać się widowiskowego sci-fi. Dla Sydney Sweeney to kolejny duży projekt w napiętym grafiku. Aktorka ma przed sobą także premierę nowego sezonu serialu Euforia oraz inne filmowe zobowiązania.

Komentarze
3
wolff01
Gramowicz
26/03/2026 12:41
dariuszp napisał:

Bo to jest kopalnia dobrych historii. Kto zna The 08th MS Team ten wie. Tak samo np. świetnym materiałem byłoby War in the Pocket.

Co do ekranizacji, np. jestem fanem serii Monster, która na początku wygląda jak totalny cliche. I chętnie bym zobaczył live action. Genialny japoński neurochirurg Kenzo Tenma ma atrakcyjną narzeczoną – córkę dyrektora szpitala – i wszystko zapowiada się na typowy medyczny dramat romantyczny. Ale historia robi bardzo gwałtowny skręt. I serio próbowałem napisać wstęp do historii ale zrobiły się z tego 2 strony A4 mimo że pokrywałem naprawdę tylko pierwsze 4 epizody anime z 70.

Ja się właśnie odbiłem od Monstera przez te 70 odcinków. No ale co ma powiedzieć teraz np. ktoś kto chce nadrobić One Piece? (1100+ odcinków anime).

Ale tak - anime to nieksończona kopalnia pomysłów na adaptacje i kasy. Gotowce dla Hollwyood. Tylko czekać aż będzie amerykanska wersja Demon Slayera czy JoJo xD. Po sukcesie One Piece Netflix już nie odpuści... bo wcześniej hamował i słaby odbiór adaptacji (Death Note, Cowboy Bebop). Ja jestem za tym jeśli autor oryginału jest jednocześnie "stróżem" adaptacji.

dariuszp
Gramowicz
26/03/2026 11:28
wolff01 napisał:

Sama Sweeney odpowiednio "zaprezentowana" powinna być magnesem.

Btw powoli klaruje się chyba sytuacja o której od dawna się mówi że adaptacje gier oraz mang & anime bedą coraz bardziej dominować w produkcjach rozrywkowych...

Bo to jest kopalnia dobrych historii. Kto zna The 08th MS Team ten wie. Tak samo np. świetnym materiałem byłoby War in the Pocket.

Co do ekranizacji, np. jestem fanem serii Monster, która na początku wygląda jak totalny cliche. I chętnie bym zobaczył live action. Genialny japoński neurochirurg Kenzo Tenma ma atrakcyjną narzeczoną – córkę dyrektora szpitala – i wszystko zapowiada się na typowy medyczny dramat romantyczny. Ale historia robi bardzo gwałtowny skręt. I serio próbowałem napisać wstęp do historii ale zrobiły się z tego 2 strony A4 mimo że pokrywałem naprawdę tylko pierwsze 4 epizody anime z 70.

Dlatego to skasowałem i po prostu sugeruje spróbować oglądnąć 4 epizody. Ja nie mogłem tego odstawić. Seria jest fenomenalna. 

Zresztą nawet nie trzeba live action. Osobiście absolutnie nie mam problemu z tym że historia jest animowana tak długo jak jest dobra. Nie mam problemu jak jest książką czy mangą. Samo anime robi się ostatnimi laty naprawdę mainstream bo kiedyś jeżeli ktoś oglądał anime to raczej patrzyli na takich ludzi jak dziwolągów. Dzisiaj np. spotykam się z 35-letnią kobietą i ta co w wolnej chwili robi? Ogląda anime. Ale dopiero wchodzi w temat i jest absolutnie zaskoczona jak wyciągnę jakieś starsze, bardziej przyziemne ale naprawdę dobre serie jak właśnie Monster. 

Bo jeżeli ktoś nie ma uprzedzeń to tak naprawdę tylko jedna rzecz się liczy. Czy historia jest dobra czy nie. 

A jeżeli z powodu uprzedzeń mówisz jakiemuś medium nie to jedyne co robisz to pozbawiasz się szeregu dobrych historii. 

wolff01
Gramowicz
26/03/2026 09:07

Sama Sweeney odpowiednio "zaprezentowana" powinna być magnesem.

Btw powoli klaruje się chyba sytuacja o której od dawna się mówi że adaptacje gier oraz mang & anime bedą coraz bardziej dominować w produkcjach rozrywkowych...




Trwa Wczytywanie