Krytycy ten film nienawidzą, a widzowie najwyraźniej uwielbiają. Rekordowa różnica zdań?

Jakub Piwoński
2026/02/08 15:00
6
0

Melania ustanawia rekord Rotten Tomatoes: 7% krytyków kontra 99% publiczności.

Dokument Melania zaliczył poważną porażkę kinową, nie przyciągając szerokiej publiczności ani pozytywnych recenzji. Krytycy od początku zarzucali produkcji silnie polityczny kontekst, jednoznacznie powiązany z Donaldem Trumpem i ruchem MAGA, co – ich zdaniem – czyni film bardziej manifestem ideologicznym niż rzetelnym dokumentem. Teraz jednak okazuje się, że mimo klapy w kinach, Melania może zapisać się w historii… Rotten Tomatoes.

Melania
Melania

Co wskazują oceny Rotten Tomatoes filmu Melania?

Nie chodzi jednak o najniższą ocenę w historii serwisu, lecz o największą różnicę zdań między krytykami a widzami. Film uzyskał zaledwie 7% pozytywnych recenzji krytyków, przy jednoczesnym 99% wyniku od publiczności. Przez chwilę przedstawiciele Rotten Tomatoes próbowali bagatelizować sprawę, jednak ostatecznie potwierdzili: 92-punktowa różnica to rekord, jakiego platforma jeszcze nie widziała.

Podobne rozbieżności pojawiały się już wcześniej przy produkcjach skierowanych do konserwatywnej widowni – przykładem jest film Reagan z 2024 roku (18% krytycy, 98% widzowie). Melania bije jednak wszystko na głowę, stając się symbolem skrajnej polaryzacji odbioru. Film, uwielbiany przez widzów – w większości sympatyków Trumpa – został niemal jednogłośnie odrzucony przez recenzentów.

GramTV przedstawia:

To ekstremalne rozbieżności wynikają wprost z politycznych podziałów: krytycy traktują film jako polityczne przesłanie przeciwko Trumpowi, co determinuje ich niską ocenę, natomiast widzowie, będący zwolennikami prezydenta, dają najwyższą możliwą notę, doceniając treść zgodną ze swoimi poglądami. W takich warunkach trudno mówić o obiektywnej ocenie filmu – zamiast tego mamy niemal eksperyment społeczny, w którym polityczne sympatie w pełni decydują o wynikach.

Sytuacji nie pomogła decyzja Amazon/MGM, które nie zorganizowało pokazów prasowych – krytycy musieli kupować bilety w dniu premiery. W efekcie projekt coraz częściej postrzegany jest nie jako klasyczny film dokumentalny, lecz polityczny projekt wizerunkowy, skierowany do konkretnej grupy odbiorców. Niezależnie od ocen artystycznych, Melania osiągnęła coś bezprecedensowego – została oficjalnym rekordzistą Rotten Tomatoes.

Komentarze
6
de_jesus
Gramowicz
09/02/2026 13:20
f1fson napisał:

“Nienawidzą” - kogo? czego? - “tego filmu”, nie “ten film” ;)

I drugi babol:

"krytycy traktują film jako polityczne przesłanie przeciwko Trumpowi, co determinuje ich niską ocenę"

Panie Piwonski starajze sie bardziej albo koncz Wasc.

dariuszp
Gramowicz
09/02/2026 09:10
Yarod napisał:

Problem w tym, że ten film to szmira. Totalna. Dno dna, to wręcz słabo nakręcona reklamówka  nawet nie Melanii a Trumpa. A skąd wiem? Bo zeby mieć jakiś obraz poświęciłem te parę groszy i poszedłem do kina. Przyznam sie ze wytrzymałem ok 30 minut (może potem sie rozkręciło i jednak okazało sie ze to arcydzielo) Na sali bylo może z 5 osób czesc wyszła przed lub zaraz lo mnie.

Szczerze? Jeśli kiedykolwiek uwierzlbym w kupowanie recenzji prze chmarę botow - to wlasnie w tym przypadku 

dariuszp napisał:

Wiecie co mnie zawsze bawiło jeżeli chodzi o korporacyjnych krytyków? 

Oni wszyscy wychwalają różnorodność w niebogłosy. Ale jak popatrzysz na to co robią to nie ma u nich ani trochę różnorodności. Wszyscy stoją ramię w ramię i mają jedną opinię. Są jak psy gdzie kiedy jeden szczeka to wszystkie inne zaczynają szczekać i masz po prostu jednolity hałas który nic nie znaczy.

W różnorodności przede wszystkim chodzi o różnorodność poglądów, sposobu myslenia, stylu, doświadczeń itp. Czarnoskóry pracownik w firmie nie jest wartościowy z uwagi na pigment skóry tylko z uwagi na to że może mieć unikalne doświadczenia których nie mają inni pracownicy. Krytyk który zna kulturę czarnych amerykanów może mieć unikalne spojrzenie jeżeli chodzi o film na temat Rosy Parks tylko dlatego że może go ta kultura i historia bardziej interesować niż jakiegoś białego francuza. 

Ale zamiast różnorodności intelektualne jedyne co ci ludzie widzą to różnorodność płci, koloru skóry czy orientacji seksualnej co czyni ich po prostu rasistami, seksistami i generalnie tym z czym twierdzą że walczą. 

Najlepsze jest to że ta jednolita opinia nie wynika z tego że to rozsądna, inteligentna opinia. Kiedy IGN kłamał na temat zespołu odpowiedzialnego za Black Myth ta jednolita opinia nie mówiła że IGN kłamie. Po prostu wszyscy powtarzali kłamstwa IGN.

I tak mamy korporacyjne ludki które są różnorodne tylko na zdjęciu i tak długo jak zdjęcie nie jest czarno-białe.

Ja tego nie wykluczam. Nie widziałem tego, nie interesuje mnie to i nie zamierzam tego oglądać podobnie jak nie oglądałem smoleńska. Po prostu przyszło mi na myśl kiedy pojawił się temat.

Yarod
Gramowicz
09/02/2026 09:07
dariuszp napisał:

Wiecie co mnie zawsze bawiło jeżeli chodzi o korporacyjnych krytyków? 

Oni wszyscy wychwalają różnorodność w niebogłosy. Ale jak popatrzysz na to co robią to nie ma u nich ani trochę różnorodności. Wszyscy stoją ramię w ramię i mają jedną opinię. Są jak psy gdzie kiedy jeden szczeka to wszystkie inne zaczynają szczekać i masz po prostu jednolity hałas który nic nie znaczy.

W różnorodności przede wszystkim chodzi o różnorodność poglądów, sposobu myslenia, stylu, doświadczeń itp. Czarnoskóry pracownik w firmie nie jest wartościowy z uwagi na pigment skóry tylko z uwagi na to że może mieć unikalne doświadczenia których nie mają inni pracownicy. Krytyk który zna kulturę czarnych amerykanów może mieć unikalne spojrzenie jeżeli chodzi o film na temat Rosy Parks tylko dlatego że może go ta kultura i historia bardziej interesować niż jakiegoś białego francuza. 

Ale zamiast różnorodności intelektualne jedyne co ci ludzie widzą to różnorodność płci, koloru skóry czy orientacji seksualnej co czyni ich po prostu rasistami, seksistami i generalnie tym z czym twierdzą że walczą. 

Najlepsze jest to że ta jednolita opinia nie wynika z tego że to rozsądna, inteligentna opinia. Kiedy IGN kłamał na temat zespołu odpowiedzialnego za Black Myth ta jednolita opinia nie mówiła że IGN kłamie. Po prostu wszyscy powtarzali kłamstwa IGN.

I tak mamy korporacyjne ludki które są różnorodne tylko na zdjęciu i tak długo jak zdjęcie nie jest czarno-białe.

Problem w tym, że ten film to szmira. Totalna. Dno dna, to wręcz słabo nakręcona reklamówka  nawet nie Melanii a Trumpa. A skąd wiem? Bo zeby mieć jakiś obraz poświęciłem te parę groszy i poszedłem do kina. Przyznam sie ze wytrzymałem ok 30 minut (może potem sie rozkręciło i jednak okazało sie ze to arcydzielo) Na sali bylo może z 5 osób czesc wyszła przed lub zaraz lo mnie.

Szczerze? Jeśli kiedykolwiek uwierzlbym w kupowanie recenzji prze chmarę botow - to wlasnie w tym przypadku 




Trwa Wczytywanie