Da się zauważyć zmianę strategii komunikowania się z fanami.
Jak wiemy, MCU stało się w ostatnich latach ogromny i skomplikowany, zwłaszcza po wprowadzeniu multiversum i produkcji dla Disney+. Serialowe debiuty bywały różne – WandaVision i Loki zdobyły uznanie, ale She-Hulk, Tajna inwazja czy Ironheart spotkały się z krytyką. Teraz najnowsza produkcja, Wonder Man, nie tylko odwraca ten trend, ale też ustanawia nowy punkt odniesienia dla przyszłych seriali MCU. Mamy do czynienia z ważnym kamieniem milowym.
Wonder Man
Wonder Man to kamień milowy w świecie MCU
Wonder Man zadebiutował 28 stycznia, a reakcje widzów były natychmiast pozytywne. Krytycy wcześniej ocenili go na około 94% na Tomatometer, a ostatecznie na 90%. Wczesne oceny publiczności pokazują, że seria utrzymuje 91% w Popcornmeter – najwyższy wynik w historii live-action MCU. Co ważne, produkcja wyprzedziła WandaVision (88%) i zrównała się z X-Men ’97 pod względem oceny fanów, co jest sporym osiągnięciem, biorąc pod uwagę mniej znaną postać głównego bohatera. Tak jednoznacznych głosów zadowolenia w odniesieniu do MCU nie było dawno.
Przypomnijmy, że serial skupia się na postaci hollywoodzkiego aktora Simona Williamsa (Yahya Abdul-Mateen II) i jego przemianie w Wonder Mana, stawiając na relację z powracającym Trevorem Slatterym (Ben Kingsley) zamiast efektownych widowiskowych walk. Krytycy chwalą „uroczą historię niepasującej pary” i świeże podejście do gatunku, a widzowie doceniają nieco spokojniejszą, bardziej intymną formułę niż typowe MCU. Zamieszczamy kilka cytatów z recenzji:
Świetna narracja nie jest skomplikowana. Wonder Man jest, jednym słowem, zachwycający.
Osiem odcinków trwa zaledwie około pół godziny, a poza tym unikają one widowiskowości na rzecz narracji. To radykalny pomysł, ale kto wie, może się przyjmie.
Zabawny, wzruszający i zrozumiały dla osób niebędących nerdami, serial ten oznacza zdecydowany odwrót Marvela od dotychczasowej strategii schlebiania wyłącznie zatwardziałym fanom.
GramTV przedstawia:
Choć temat kontynuacji nie jest jeszcze potwierdzony, sukces Wonder Mana pokazuje, że MCU może jeszcze zaskoczyć i wprowadzać seriale, które niekoniecznie opierają się na wielkiej akcji, a na ciekawych relacjach i humorze. Przypomnijmy, że ten rok będzie dla MCU kluczowy, w związku z premierą Avengers: Doomsday.
Dziennikarz filmowy z otwartym podejściem do kina i popkultury. Science fiction w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
"odwrót Marvela od dotychczasowej strategii schlebiania wyłącznie zatwardziałym fanom."
Jak widzę takie teksty to utwierdzam się tylko w przekonaniu że krytykom nie można abolutnie ufać bo oni żyją w swojej bańce. Albo są tak głupi albo udają, bo nie pasuje im to do narracji gdzie zwykle przyklaskiwali MCU za właśnie to odwracanie się od fanów na rzecz "odważnych" ruchów w kierunku poszukiwania mitycznej "współczesnej widowni" - bo takie mają właśnie pojęcie o widowni i grupie docelowej tych filmów (i tak, po wynikach MCU widać że "normiki" też się od nich już odwracają). Marvel słuchał takich "doradców" i jest właśnie tu gdzie jest.