Deweloper wyjaśnił, skąd się wzięły karty w pierwszym Wiedźminie.
Zanim Wiedźmin 3: Dziki Gon przyniósł studiu CD Projekt Red międzynarodową popularność, polski zespół musiał mierzyć się ze znacznie skromniejszym budżetem i ograniczeniami technologicznymi. Jednym z najbardziej charakterystycznych, a zarazem kontrowersyjnych pomysłów z pierwszej części serii były kolekcjonerskie karty otrzymywane po romantycznych spotkaniach Geralta. Artur Ganszyniec, główny projektant fabuły gry, przyznał, że rozwiązanie nie zawsze spełniało swoją funkcję.
Wiedźmin
Wiedźmin – twórca gry przyznał, że zbieranie kart nie zawsze spełniało swoją funkcję
Wydany w 2007 roku Wiedźmin posiadał system romansów, który znacząco różnił się od rozbudowanych relacji znanych ze współczesnych gier fabularnych. Zamiast długich scen i rozwijanych przez wiele godzin wątków gracz otrzymywał ilustrowane karty przedstawiające kobiety, z którymi Geralt nawiązał bliższą relację. Z czasem element ten zaczął być określany przez graczy mianem erotycznych trofeów.
Dzisiaj produkcje takie jak Baldur’s Gate 3 mogą oferować rozbudowane animacje, dialogi oraz sceny przeznaczone dla dorosłych odbiorców. Twórcy pierwszego Wiedźmina nie mieli jednak środków pozwalających na przygotowanie podobnie złożonego systemu. Ganszyniec wyjaśnił w rozmowie z serwisem CHIP, że zespół chciał uwzględnić romanse obecne w książkach Andrzeja Sapkowskiego, ale nie był w stanie stworzyć odpowiedniej liczby animowanych sekwencji.
Rozmawiałem ostatnio ze znajomym z tamtych czasów i doszliśmy do wniosku, że karty mogły się po prostu przytrafić. Czasami feature rodzi się tak, że w jednej rozmowie ktoś mówi: w książkach jest dużo romansów, więc może potrzebujemy romansów. Ktoś robi listę postaci, ktoś inny patrzy na to produkcyjnie i mówi: nie ma szans, żebyśmy zrobili tyle cutscenek. Wtedy pojawia się pytanie: skoro cutscenki są problemem, co możemy zrobić? Może rysunki 2D?
Projektant zaznaczył, że nie pamięta dokładnego przebiegu wydarzeń, dlatego przedstawiona przez niego historia jest jedynie prawdopodobnym wyjaśnieniem narodzin kart. Pokazuje jednak, jak podczas produkcji gry pomysły przechodziły drogę od doraźnego rozwiązania do pełnoprawnego elementu rozgrywki.
Nie wiem, czy dokładnie tak było, ale tak mogło się wydarzyć. Każdy rozwiązuje konkretny problem, na którym jest skupiony, i nagle coś trafia do gry. A kiedy już jest wgrane, trudno to usuwać.
GramTV przedstawia:
Według Ganszyńca karty mogły czasami działać jako narracyjny skrót. Gracz miał rozumieć, że pojedyncza ilustracja przedstawia tylko fragment dłuższej historii, której twórcy nie pokazali bezpośrednio. Takie podejście pasowało również do konstrukcji pierwszego Wiedźmina, w którym wiele wydarzeń pozostawiano wyobraźni odbiorcy.
Czasami to działało jak skrót. Przykład z półelfką, od której uczymy się języka. W opowiadaniu taka relacja mogłaby zająć dwa tygodnie i kilka stron. W grze mamy jeden dialog, ale rozumiemy, że opowiada on pewien dłuższy fragment historii. Dzięki temu, że Wiedźmin 1 był niedookreślony i pełen uproszczeń, gracz to akceptował.
Tego nie dałoby się odtworzyć jeden do jednego, gdyby reszta gry była bardzo realistyczna. Trzeba byłoby napisać długi quest, pewnie ciekawszy, ale też dużo droższy. Może nie kończyłby się kartą, tylko bardziej wysmakowaną sceną. Zaraz pojawiłoby się jednak pytanie – dlaczego ta postać nie odgrywa potem większej roli? Uproszczenia Wiedźmina 1 pomagały zrobić część rzeczy.
Pomimo krytyki i dyskusji, które przez lata towarzyszyły kartom, Ganszyniec nie uważa ich za powód do wstydu. Przyznaje jednak, że część sytuacji z ich udziałem okazała się absurdalna, a niektórych dialogów i wątków nie udało się napisać wystarczająco dobrze.
Nie chodzi o to, że się ich wstydzę. Część tych sytuacji wyszła po prostu absurdalnie. Próbowaliśmy czasem dotknąć tematu połączenia śmierci i seksu, znanego choćby z pamiętników wojennych: ludzie giną, ale próbują żyć, są młodzi. Eros i Tanatos są głęboko obecne w kulturze. Tyle że czasami nie udaje się tego dobrze napisać. Potem grasz, czytasz dialog i widzisz: nie siadło.
System romansów w kolejnych odsłonach serii został znacząco rozbudowany i zrezygnowano z kolekcjonowania podobnych ilustracji. Obecnie powstający remake Wiedźmina będzie pozbawiony tego elementu. Nie wiadomo jednak, czy twórcy nowej wersji ograniczą liczbę miłosnych zainteresowań Geralta, czy też rozwiązą to w jakiś inny sposób.
Woke na całego. Dzisiaj wszystko co wiąże się z kobiecą nagością jest kontrowersyjne. Bo przecież heteroseksualny mężczyzna to największe zło tego świata. Blackrock już na całego w CDP Red. Wszędzie jankesi te swoje chore ideologie już wyeksportowali.
Potrzebujesz, żeby cię teraz przytulić?
dawid19935
Gramowicz
Dzisiaj 10:23
Woke na całego. Dzisiaj wszystko co wiąże się z kobiecą nagością jest kontrowersyjne. Bo przecież heteroseksualny mężczyzna to największe zło tego świata. Blackrock już na całego w CDP Red. Wszędzie jankesi te swoje chore ideologie już wyeksportowali.
Headbangerr
Gramowicz
Dzisiaj 10:10
Dajmy już spokój tym kartom. Wiedźmin 1 to była gra tworzona przez nowe, małe i niedoświadczone studio. Pełno tam dziwnych i nieintuicyjnych rozwiązań, jak chociażby cały system walki.
Ale nikogo to wówczas nie obchodziło, bo Wiedźmin był z Polski. I był Wiedźminem.