Netflix ma powody do zadowolenia, ale twórcy sequela doskonale wiedzą, że sukces pierwszej części może stać się również największym zagrożeniem.
Film K-popowe łowczynie demonów okazał się jednym z największych animowanych hitów ostatnich miesięcy. Produkcja błyskawicznie zdobyła ogromną popularność na Netflix i zaczęła bić kolejne rekordy oglądalności. Finałem tej drogi był Oscar za najlepszą animację. Nic więc dziwnego, że platforma bardzo szybko zdecydowała się na kontynuację. Problem w tym, że teraz oczekiwania wobec sequela są gigantyczne.
K-popowe łowczynie demonów
K-popowe łowczynie demonów ustawiły bardzo wysoko poprzeczkę ewentualnej kontynuacji
Twórczyni filmu, Maggie Kang, otwarcie przyznała w rozmowie z Deadline, że sukces pierwszej części stał się jednocześnie ogromną presją dla całego zespołu pracującego nad kontynuacją. Poprzeczka została ustawiona bardzo wysoko.
To jest już pełnoprawna franczyza i wszystko, co z niej wyjdzie, musi być wysokiej jakości.
Kang zwraca uwagę przede wszystkim na fanów K-popu, którzy słyną z wyjątkowo dużego przywiązania do szczegółów.
Fani K-popu są bardzo surowi i wszystko zauważą.
GramTV przedstawia:
To właśnie dlatego twórcy chcą zachować pełną kontrolę kreatywną nad projektem. Według reżyserki druga część musi być „świeża, zaskakująca i oryginalna”, bo zwykłe powtórzenie sukcesu pierwszego filmu może nie wystarczyć. Nawet jeśli wykreowany świat bardzo dobrze nadaje się do dalszego eksplorowania, to jednak wszystkie produkcje muszą pozostać jakościowe.
Przypomnijmy, gdzie osadza się popularność tego filmu. Pierwsze K-popowe łowczynie demonów powstawały przez aż siedem lat. Produkcja początkowo nie miała ogromnego marketingu i po prostu trafiła na Netfliksa, ale z czasem przerodziła się w pełnoprawny fenomen łączący fanów animacji oraz K-popu. Film trafił ze streamingu do kin, gdzie – ku zaskoczeniu wszystkich – zarobił sporo milionów. Podczas ceremonii rozdania Oscarów film wygrał nie tylko kategorię najlepszej animacji, ale też najlepszej piosenki.
Sequel będzie miał już znacznie trudniej. Tym razem widzowie od początku będą oczekiwać nie tylko widowiskowej historii, ale też nowych przebojowych utworów i jeszcze większego rozmachu.A to oznacza, że na premierę prawdopodobnie trzeba będzie jeszcze długo poczekać. Twórcy sugerują bowiem, że przygotowanie odpowiedniej ścieżki dźwiękowej i utrzymanie jakości całego projektu wymaga dużo więcej czasu niż przy pierwszym filmie.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!