NVIDIA próbuje odzyskać kontrolę nad narracją po jednej z najbardziej nerwowych premier technologicznych ostatnich miesięcy. Jensen Huang przekonuje, że DLSS 5 nie ma zamieniać gier w „AI slop”, ale problem polega na tym, że wielu graczy i części deweloperów trudno już w to uwierzyć.
Kilka dni temu Huang jeszcze twardo odpierał zarzuty, twierdząc, że krytycy DLSS5 „kompletnie się mylą”. Teraz ton wyraźnie się zmienił. W rozmowie u Lexa Fridmana na kanale YT, szef NVIDII przyznał, że rozumie obawy graczy, bo sam „nie kocha AI slopu”, a współczesne treści generowane przez AI coraz częściej wyglądają podobnie. Jednocześnie upiera się, że właśnie tym DLSS 5 nie ma być. Według niego technologia jest prowadzona przez dane o geometrii, teksturach i strukturze sceny, a jej celem ma być ulepszanie obrazu bez naruszania artystycznego fundamentu gry.
Jensen HuangNVIDIA
DLSS 5 budzi kontrowersje. Gracze i deweloperzy nie są przekonani do nowej technologii NVIDIA
Na tym jednak zamieszanie się nie kończy. Według ostatnich doniesień krytyczne były nie tylko reakcje graczy, ale i części twórców. Deweloperzy również patrzą na DLSS 5 z dużą nieufnością, obawiając się rozmycia własnej kierunkowej wizji artystycznej. Niektóre studia pokazywane podczas prezentacji NVIDII miały dowiedzieć się o skali i formie użycia swoich gier dopiero razem z publicznością. W efekcie zamiast zachwytu nad przyszłością grafiki dostaliśmy dyskusję o tym, czy NVIDIA nie próbuje przypadkiem przepisać na nowo tego, co powinno pozostać domeną artystów, a nie modelu generatywnego.
NVIDIA nadal przekonuje, że wszystko pozostaje pod kontrolą deweloperów i artystów. Problem w tym, że po pokazie DLSS 5 gracze nie zapamiętali obietnicy kontroli, tylko twarze bohaterów wyglądające momentami jak po generatywnym liftingu. I właśnie dlatego ten kryzys jest dla firmy tak kłopotliwy. Huang może dziś mówić bardziej pojednawczo, ale zaufanie zostało już nadszarpnięte. Jeśli DLSS 5 naprawdę ma być przyszłością grafiki, NVIDIA musi udowodnić to nie podcastem i sloganami, tylko przejrzystymi wdrożeniami w grach, w których technologia wzmacnia wizję artystów, zamiast ją nadpisywać. Na razie wygląda to mniej jak rewolucja, a bardziej jak bardzo drogi eksperyment na cierpliwości graczy.
Strateg i erpegowy planista. Personalnie psychofan steampunku, któremu musiał dać ujście nawet w nicku. Hobbystycznie majsterkowicz komputerowy i "akolita" Apple. Po prostu lubię, kiedy coś działa.