Hollywood coraz rzadziej pokazuje bohaterów LGBTQ. Jest jednak gatunek, który wciąż pozostaje wyjątkiem

Jakub Piwoński
2026/07/10 20:20
3
0

Najnowsza analiza obejmująca największe amerykańskie studia filmowe pokazuje, że reprezentacja mniejszości seksualnych na ekranie ponownie spadła.

Debata o reprezentacji różnych grup społecznych w kinie trwa od lat, a hollywoodzkie studia regularnie podkreślają znaczenie różnorodności w swoich produkcjach. Najnowszy raport organizacji GLAAD sugeruje jednak, że w przypadku postaci LGBTQ sytuacja zaczyna zmieniać się w przeciwnym kierunku.

Love Lies Bleeding
Love Lies Bleeding

Coraz mniej filmów z bohaterami LGBTQ

Organizacja przeanalizowała 225 filmów, które miały premierę w Stanach Zjednoczonych w 2025 roku. Badanie objęło produkcje dziesięciu największych amerykańskich wytwórni i platform, w tym m.in. Netflixa, Apple oraz Amazona. Wnioski? Z raportu wynika, że postacie LGBTQ pojawiły się w 46 filmach. To wyraźny spadek względem poprzedniego roku, kiedy odnotowano ich obecność w 59 produkcjach. Co istotne, jest to już trzeci rok z rzędu, w którym liczba takich filmów maleje.

GramTV przedstawia:

Jeszcze większy spadek widać w liczbie samych bohaterów. W analizowanych produkcjach z 2025 roku naliczono 112 postaci LGBTQ, podczas gdy rok wcześniej było ich 181. Co ciekawe, raport wskazuje również, że najbardziej zmniejszyła się liczba niebiałych bohaterów LGBTQ oraz postaci biseksualnych. Szczególną uwagę zwraca fakt, że wśród wszystkich 225 przeanalizowanych filmów nie pojawiła się ani jedna postać transpłciowa.

Autorzy analizy zauważają również pewną prawidłowość dotyczącą gatunków filmowych. Najwięcej bohaterów LGBTQ można znaleźć w horrorach, a także w produkcjach o niskich i średnich budżetach, których koszt nie przekroczył 90 milionów dolarów. Raport GLAAD nie ocenia przyczyn tego trendu, ale pokazuje, że po latach stopniowego wzrostu reprezentacji w hollywoodzkich produkcjach ostatnie trzy lata przyniosły wyraźne odwrócenie tej tendencji.

Komentarze
3
Headbangerr
Gramowicz
11/07/2026 00:32

Najbardziej ciekaw jestem jak oni mają zamiar wytłumaczyć w jaki sposób policzyli ilość osób LGBT pojawiającą się w filmach. Na jakiej podstawie. I jak się ma do tego ilość osób hetero, czy ich też zliczali, a jeśli nie to dlaczego.

Absurd? Tak. Ale właśnie w tym problem, że cała polityczna ideologia woke / DEI nigdy nie miała nic wspólnego z logiką.

dariuszp
Gramowicz
10/07/2026 23:25
Ray napisał:

Jako przedstawiciel alfabetu stwierdzam - i bardzo dobrze. Może w końcu skończą robić z nas dziwaków, stereotypy i postaci dla których bycie homo to ich cała osobowość ... ale to pewnie jeszcze trochę potrwa.

Hollywood jak zwykle wyciąga złe wnioski ze wszystkiego. Eh...

Sama obecność osób LGBT nie była problemem. Nigdy. Tak samo aktorzy LGBT nie byli problemem. Ian McKellen (jakby jakimś cudem ktoś nie wiedział: Gandalf / Magneto) przykładowo zalicza się do tej grupy. Jest kochany absolutnie przez wszystkich. 

Problemem było jak Hollywood podeszło do postaci LGBT. Gdyby podeszli normalnie to by nikt nie zwracał na to nawet uwagi. Czy ktoś się z Was zastanawiał kiedykolwiek czy postacie w popularnych filmach jakie znacie były hetero? Albo były gejami? Nie. Dlaczego? Bo to często nie było przedmiotem dyskusji, chybaże film miał wątek romantyczny. Ale dużo filmów takiego wątku nie miało i techniczne postać mogła być kimkolwiek. 

Dodatkowo jedna z najważniejszych zasad kiedy tworzysz historie to to by postać miała tzw hero journey. Żeby miała słabości które przezwycięża. Żeby miała wady. House M.D nie byłby tak popularny gdyby House był grzecznym ułożonym lekarzem z rodziną który stara się punktualnie przyjechać do kliniki i zrobić swoje. Moja krytyka House M.D to nie że jest dupkiem tylko fakt że nigdy się nie zmienia w żadną stronę który byś sezon nie odpalił. Z drugiej strony - spotyka go za to kara.

Ale niestety na przeszkodzie by mieć porządne postacie LGBT stał aktywizm. Banda kretynów która darła ryja ilekroć ktoś LGBT nie był idealny. Pamiętacie protesty jak trans kobieta była pokazana na plakacie w Cyberpunk 2077? Nikogo nie obchodził komentarz wykorzystywania LGBT przez korporacje. Im się nie podobało że trans kobieta była pokazana inaczej jako ideał.

Albo porównajcie sobie Luka Skywalkera i Rey. Rey od pierwszego momentu jest idealna. Wszystko robi należycie. Pierwszy raz dotyka miecza i pokonuje kogoś kto od dziecka trenował ze Skywalkerem a potem jako Sith. Luke próbował podnieść kamień i nie mógł podnieść statku pod koniec drugiego filmu, ta podniosła dziesiątki gigantycznych kamieni i setki małych. A potem wybiła z przydupasem cały pokój czerwonej straży. I nazwała sama siebie Skywalker bez sensu. 

Nikt nie sympatyzował z Rey bo to była źle napisana postać. To że była kobietą nie miało znaczenia. Nikt nie pisze porządnych postaci LGBT bo nie mogą. Taka postać to ma być Mary Sue. Ma być na piedestale. Ale to automatycznie czyni ją złą postacią w oczach aktywistów. 

Zrób tak raz, zrobisz kiepski film. Rób tak przez dekadę - nauczysz widzów że LGBT równa się kiepskiej jakości i tandecie. I nagle nikt nie chce produkcji które afiszują się jakie są "woke" oglądać. I wielu nawet Ci tego nie wytłumaczy a znowu aktywiści będą uparcie twierdzić że to homofobia albo coś innego.

To teraz Hollywood zamiast zacząć pisać postacie LGBT zaczyna je eliminować. Czyli nie nauczyli się nic.

Ray
Gramowicz
10/07/2026 20:55

Jako przedstawiciel alfabetu stwierdzam - i bardzo dobrze. Może w końcu skończą robić z nas dziwaków, stereotypy i postaci dla których bycie homo to ich cała osobowość ... ale to pewnie jeszcze trochę potrwa.




Trwa Wczytywanie