Najnowsza analiza obejmująca największe amerykańskie studia filmowe pokazuje, że reprezentacja mniejszości seksualnych na ekranie ponownie spadła.
Debata o reprezentacji różnych grup społecznych w kinie trwa od lat, a hollywoodzkie studia regularnie podkreślają znaczenie różnorodności w swoich produkcjach. Najnowszy raport organizacji GLAAD sugeruje jednak, że w przypadku postaci LGBTQ sytuacja zaczyna zmieniać się w przeciwnym kierunku.
Love Lies Bleeding
Coraz mniej filmów z bohaterami LGBTQ
Organizacja przeanalizowała 225 filmów, które miały premierę w Stanach Zjednoczonych w 2025 roku. Badanie objęło produkcje dziesięciu największych amerykańskich wytwórni i platform, w tym m.in. Netflixa, Apple oraz Amazona. Wnioski? Z raportu wynika, że postacie LGBTQ pojawiły się w 46 filmach. To wyraźny spadek względem poprzedniego roku, kiedy odnotowano ich obecność w 59 produkcjach. Co istotne, jest to już trzeci rok z rzędu, w którym liczba takich filmów maleje.
GramTV przedstawia:
Jeszcze większy spadek widać w liczbie samych bohaterów. W analizowanych produkcjach z 2025 roku naliczono 112 postaci LGBTQ, podczas gdy rok wcześniej było ich 181. Co ciekawe, raport wskazuje również, że najbardziej zmniejszyła się liczba niebiałych bohaterów LGBTQ oraz postaci biseksualnych. Szczególną uwagę zwraca fakt, że wśród wszystkich 225 przeanalizowanych filmów nie pojawiła się ani jedna postać transpłciowa.
Autorzy analizy zauważają również pewną prawidłowość dotyczącą gatunków filmowych. Najwięcej bohaterów LGBTQ można znaleźć w horrorach, a także w produkcjach o niskich i średnich budżetach, których koszt nie przekroczył 90 milionów dolarów. Raport GLAAD nie ocenia przyczyn tego trendu, ale pokazuje, że po latach stopniowego wzrostu reprezentacji w hollywoodzkich produkcjach ostatnie trzy lata przyniosły wyraźne odwrócenie tej tendencji.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Jako przedstawiciel alfabetu stwierdzam - i bardzo dobrze. Może w końcu skończą robić z nas dziwaków, stereotypy i postaci dla których bycie homo to ich cała osobowość ... ale to pewnie jeszcze trochę potrwa.