Nie wszyscy fani przygód Geralta mogą zapoznać się z literackim pierwowzorem.
Powieści Andrzeja Sapkowskiego od dłuższego czasu pozostają praktycznie nieosiągalne dla czytelników w Hiszpanii. Mimo ogromnej popularności marki, napędzanej przez gry CD Projekt Red i serial Netflixa, poprzedni wydawca nie może wznowić książek, a prawa do publikacji utknęły w martwym punkcie. Wokół sprawy narasta frustracja fanów, którzy rozpoczęli oddolną inicjatywę Queremos The Witcher, starając się nagłośnić problem i doprowadzić do powrotu sagi na hiszpański rynek.
Wiedźmin 3: Dziki Gon
Wiedźmin niedostępny w Hiszpanii. Fani walczą o nowe wydanie książek Andrzeja Sapkowskiego
Jedną z najważniejszych osób zabierających głos w sprawie jest wieloletni tłumacz cyklu o Geralcie. To właśnie on przedstawił kulisy sytuacji, która od kilku lat uniemożliwia publikację nowych wydań.
Sytuacja jest dość trudna. Przez 25 lat wydawnictwo Bibliópolis, a później Alamut, publikowało Sapkowskiego z moimi tłumaczeniami z dużą starannością i dbałością. Około trzy lata temu pojawiły się problemy z agentką autora podczas negocjacji dotyczących nowego wydania sagi. Wiem, że wydawca zrobił wszystko, co możliwe, ale rozmowy nie przyniosły żadnych rezultatów.
Tłumacz ujawnił również, że w trakcie negocjacji pojawiła się próba wydania książek bez jego przekładów, które przez lata stały się kanoniczną wersją hiszpańską:
Pomysł polegał na sprzedaży książek innemu wydawcy bez moich tłumaczeń i bez możliwości obrony moich praw. Próbowano pozbawić mnie praw do przekładów, które od 25 lat są uznawane za oficjalny głos Geralta w naszym języku.
Wczytywanie ramki mediów.
Według fanowskiej inicjatywy Queremos The Witcher problem nie leży po stronie samego autora. Organizatorzy akcji podkreślają, że Andrzej Sapkowski nie blokuje wznowień i nie jest zwolennikiem wykorzystywania sztucznej inteligencji w tłumaczenia. Co więcej, wydawnictwo miałoby zastąpić oficjalne tłumaczenie tym wykonanym przez sztuczną inteligencję, na co nie godzą się fani.
To nie on chce tłumaczeń tworzonych przez sztuczną inteligencję ani nie on odpowiada za obecną blokadę.
Fani twierdzą także, że działania agentki miały wpływ również na inne projekty związane z twórczością Sapkowskiego, nawet te zaakceptowane przez samego pisarza:
Jeden z naszych członków miał problemy z agentką, która wstrzymała projekt niezwiązany z tą sprawą, mimo że autor wcześniej go zatwierdził. Nie wiemy dlaczego, ale tak właśnie się stało.
Obecnie nie wiadomo, kiedy sytuacja ulegnie zmianie i czy książki o Wiedźminie wrócą na hiszpańskie półki. Dla wielu czytelników jest to frustrująca sytuacja, nie mogąc poznać przygód Geralta w swoim własnym języku. Poniżej publikujemy pełną treść komunikatu opublikowanego przez fanów z grupy Queremos The Witcher.
Chcemy Wiedźmina
Książki o Wiedźminie są wciąż niedostępne w języku hiszpańskim. Nie z powodu braku czytelników ani zainteresowania, lecz dlatego, że prawa wydawnicze pozostają zablokowane i nie osiągnięto porozumienia, które pozwoliłoby im wrócić do księgarń.
Tymczasem saga, która była fundamentalna dla całego pokolenia, pozostaje niedostępna dla nowych czytelników oraz dla tych, którzy chcieliby do niej wrócić w swoim własnym języku.
Wierzymy, że nie powinno tak być.
Chcemy, aby Wiedźmin został ponownie wydany po hiszpańsku. Chcemy starannie przygotowanych wydań, traktowanych z należnym im szacunkiem — czy to przez wydawnictwo Alamut, czy przez jakiegokolwiek wydawcę gotowego odpowiednio uhonorować to dzieło. Chcemy też, aby powrócił z ludzkim, literackim i przemyślanym tłumaczeniem, takim jak to autorstwa José Maríi Faraldo, którego głos jest nierozerwalną częścią tonu, duszy i tożsamości tej sagi w naszym języku.
Odrzucamy wykorzystywanie sztucznej inteligencji w tłumaczeniu, ilustracjach lub projektach okładek. Te praktyki, coraz częstsze nawet wśród największych nazw w branży, zubożają dzieło i podważają pracę twórczą.
Podczas gdy czytelnicy w innych krajach już cieszą się najnowszą książką z sagi, hiszpańskie wydanie wciąż pozostaje dalekie od realizacji.
I to również boli.
Spraw, by twój głos został usłyszany. Udostępnij to. Walcz razem z nami.
Heh... to mi przypomina słynne wydanie Bilba Bagoszcza z Bagoszyc, czy coś takiego...
Numer ze szwagrem ciotki syna córki ojca matki brata sąsiada ze strony teścia...
Nie chcę podpaść, więc nie będę na pałę rzucał nazwą wydawnictwa. W każdym razie tłumacz był jakoś związany z prezesem tegoż zdaje się, więc... użyto jego wizji.
Był dym - zasłaniano się tym, że Tolkien, jako językoznawca podobno nawet namawiał do lokalnych tłumaczeń oryginału, łącznie z nazwiskami.
Tak czy inaczej, był wtedy dym...
Zwrot "łozizmy" nadal funkcjonuje, chociaż nie jest już taki popularny. Natomiast Tadeusz Zysk bardzo otwarcie bronił Łozińskiego w różnych publikacjach. Czy jest tu jakieś drugie dno? Nie wiem, chociaż temat swego czasu śledziłem na łamch Fenixa czy innej Fantastyki.
A Tolkien faktycznie tworzył poradniki jak tłumaczyć jego dzieła i zachęcał do lokalizowania nazwisk i nazw własnych. Tyle że jego rady odnosiły się do języków germańskich. Zastosowanie ich do języków słowiańskich dało efekt tyle przaśny, co komiczny. Łoziński twierdził wprawdzie, że przy okazji swojego tłumaczenia naprawił kilka błędów Marii Skibniewskiej, ale przy okazji sam popełnił kilka nowych, a także zafundował nam sporą ilość pamiętnych potworków językowych, typu "krzatowe kalosze" czy (już w Diunie) przechrzczenie Freemenów na Wolan.
Grze
Gramowicz
Dzisiaj 14:12
Heh... to mi przypomina słynne wydanie Bilba Bagoszcza z Bagoszyc, czy coś takiego...
Numer ze szwagrem ciotki syna córki ojca matki brata sąsiada ze strony teścia...
Nie chcę podpaść, więc nie będę na pałę rzucał nazwą wydawnictwa. W każdym razie tłumacz był jakoś związany z prezesem tegoż zdaje się, więc... użyto jego wizji.
Był dym - zasłaniano się tym, że Tolkien, jako językoznawca podobno nawet namawiał do lokalnych tłumaczeń oryginału, łącznie z nazwiskami.