GTA 6 za 80 dolarów to drogo? Po uwzględnieniu inflacji... to najtańsza część serii

Maciej Petryszyn
2026/06/28 14:30
2
0

Cena Grand Theft Auto 6 przestała być tajemnicą. Teraz wszystko już wiadomo – i nie wszyscy są zadowoleni.

Chodzi oczywiście o cenę 100 dolarów za wersję Ultimate Edition, czyli tę z pełną zawartością. Ale to nie o niej będzie tutaj mowa.

Grand Theft Auto 6
Grand Theft Auto 6

Żadne GTA nie było tak tanie jak 6?

Mu skupimy się na bazowym wydaniu Grand Theft Auto 6, które na rynku amerykańskim zostało wycenione na 80 dolarów. W teorii to aż o 20 dolarów więcej niż Grand Theft Auto 4 czy też Grand Theft Auto 5 – ale tylko w teorii. W praktyce w grę wchodzi również inflacja, która przez ponad dekadę odczuwalnie wzrosła. Wzrosła na tyle, że de facto GTA 4 i GTA 5 przy jej uwzględnieniu były droższe niż GTA 6. Tyczy się to szczególnie Czwórki, która przy uwzględnieniu zmian wartości pieniądza kosztowała de facto ponad 93 dolary. Nadal jednak nie czyni to z niej najdroższej odsłony cyklu Rockstara. To miano należy bowiem do części pierwszej.

GramTV przedstawia:

Za GTA 1 z 1997 roku trzeba było zapłacić ówczesne 50 dolarów, a więc obecne prawie 104 dolarów. Żadne inne Grand Theft Auto nie przekroczył mitycznych 100 dolarów. Główny wniosek, jak jednak płynie z tych analiz, to to, że Grand Theft Auto 6 jest tak naprawdę… najtańszym GTA w historii. Z perspektywy czystej ekonomii i siły nabywczej dolara, gracze konsolowi nigdy nie płacili za premierowy hit Rockstara tak mało. Chociaż warto mieć na uwadze, że porównywanie siły nabywczej 1:1 bywa zdradliwe. Koszty życia, jak mieszkania czy jedzenie, wzrosły szybciej niż pensje, więc realnie możemy mieć mniej środków możliwych do przeznaczenia na rozrywkę.

Ceny poszczególnych odsłon GTA w dniu premiery i przy uwzględnieniu inflacji:

  • GTA 1 (1997, PS1): 50$ wtedy → 103,69$ po inflacji
  • GTA 2 (1999, PS1): 50$ wtedy → 99,62$ po inflacji
  • GTA 3 (2001, PS2): 50$ wtedy → 94,29$ po inflacji
  • GTA: Vice City (2002, PS2): 50$ wtedy → 92,42$ po inflacji
  • GTA: San Andreas (2004, PS2): 50$ wtedy → 87,77$ po inflacji
  • GTA 4 (2008, PS3): 60$ wtedy → 93,61$ po inflacji
  • GTA 5 (2013, PS3): 60$ wtedy → 85,87$ po inflacji
  • GTA 6 (2026, PS5): 80$

Aczkolwiek warto mieć na uwadze jeszcze jeden aspekt. Wszystkie odsłony od GTA 1 aż do GTA 5 wydawany było w wersji pudełkowej na płycie/płytach. Tymczasem GTA 6 jako pierwsza w historii płyty mieć nie będzie – zamiast tego w pudełku znajdziemy jedynie kartkę z kodem. Do tego dochodzi wspomniane Ultimate Edition, czyli ukrywanie części single’owej zawartości za paywallem. Co jednak najciekawsze, pomimo narzekań wielu graczy i tak deklaruje, że przy okazji listopadowej premiery sięgnie po droższą wersję gry.

Komentarze
2
MisticGohan_MODED
Gramowicz
28/06/2026 21:51

Ten cały argument o inflacji można se wsadzić w odbyt :P

Sorry, ale jaki był wtedy rynek a jaki jest teraz ? :P

dariuszp
Gramowicz
28/06/2026 16:03

Argument o inflacji pomija kilka rzeczy. I bardzo chętnie ugryzę ten temat.

Pierwsze, o czym zapomina się w tej dyskusji, to skala rynku. GTA 4 jest z kiedy, 2008? Sprzedali 25-28 milionów sztuk w całym cyklu życia gry. GTA 5 sprzedało się w liczbie ponad 200 milionów sztuk wg raportów Take-Two. A warto pamiętać, że sprzedaż dodatkowej kopii praktycznie nic ich nie kosztuje. Więc zapominasz, drogi autorze, że rozmiar rynku gier jest drastycznie inny. W teorii to nie jest najdroższa wersja gry, ale w praktyce trzeba pamiętać, że historycznie cena software i hardware malała z czasem, a dystrybucja cyfrowa naprawdę uwaliła sporo kosztów i te firmy robią tonę więcej pieniędzy niż kiedyś.

Druga rzecz to płace, i tu weźmy USA, bo tam gra jest robiona i stamtąd są najlepsze dane. Lepszym wskaźnikiem niż sama inflacja jest realna siła nabywcza, czyli ile gra kosztuje względem tego, co ludzie faktycznie zarabiają. Cena standardowej gry trzymała się 60 dolarów od 2005 do 2020 roku, czyli 15 lat. Potem w dwa kroki, 70 i teraz 80 (a realnie 100 za pełną wersję), wystrzeliła w górę. A realne płace w USA w tym samym czasie wlokły się daleko z tyłu. Od 1979 roku mediana realnych wynagrodzeń urosła tam o jakieś 29 procent, podczas gdy produktywność o 74. Czyli przeciętny człowiek wytwarza dziś znacznie więcej, a w portfelu ma realnie niewiele więcej niż dekady temu. To nie jest tak, że gra drożeje, bo wszystkim wokół rosną dochody. Drożeje, bo wydawca może.

Więc tak, w dolarach w teorii wypada "tanio". Ale porównanie działa tylko jeżeli ktoś nie myśli nad tym. Jeżeli zignorujesz fakt, że sprzedają kilka razy więcej sztuk, że koszt sprzedaży każdej sztuki drastycznie zmalał, że na sztuce biorą może i mniej, ale łącznie robią rekordowe pieniądze.

A teraz druga sprawa, bo "80 dolarów" to i tak fikcja jak zauważyliście. Realnie pełna gra to 100, bo za 80 dostajesz wersję, z której wyjęto ogromną ilość zawartości która w GTA 5 była po prostu częścią gry. I nie chodzi tu tylko o kosmetykę (chociaż nadal nie rozumiem dlaczego akurat ci co lubią kosmetykę w grach mają płacić ekstra). Jest też ekskluzywna misja, nalot na kompleks gangu, a ona jest częścią systemu przemytu i paserstwa. Wedle oficjalnych opisów najeżdżasz kompleks, zgarniasz kontrabandę, odwozisz do garażu, gdzie deponujesz i opylasz kradziony towar u pasera. To regularna aktywność w singlu. I właśnie kawałki tej pętli Rockstar zamknął w wersji za sto dolarów. To fragment realnej rozgrywki wyjęty z bazowej gry i sprzedany osobno.

Cały argument o inflacji rozsypuje się w momencie, kiedy zastosujesz do niego jakąś logikę.​

Ale co mnie najbardziej wkurza, gdyby gracze jak idioci nie poszli zamawiać cyfrowej kopii która i tak się nie skończy (nawet pudełka to tylko kod w środku) to może by się skończyło jak z 2K i Borderlands 4 gdzie za przeproszeniem Gearbox i 2K się osrali i spuścili z ceny (z 80 na 70 ale jednak) i dali graczom lepszy deal (pomijam fakt że gra jest średni). Ale oczywiście gracze nie zachowali ani odrobiny rozsądku a co za tym idzie - będzie tylko gorzej. 

W wypadku Take Two by to też raczej zadziałało bo Rockstar miał gigantyczny budżet i realnie nie mogą sobie pozwolić na to by zamówienia nie poszły. Ale zagrali na naturze graczy i najwyraźniej zwyciężyli. 

Eh, szkoda gadać. Gracze graczom zgotowali ten los podobnie jak to było ze zbroja dla konia.