Gra tak zła, że twórcy nie chcieli więcej robić gier. Deweloperzy wielkiej porażki ostrzegają całą branżę

Radosław Krajewski
2026/07/04 12:00
0
0

Twórcy z Rocksteady przyznali, że rozważali zmianę branży, aby więcej nie pracować przy takich projektach.

Suicide Squad: Kill the Justice League miało być dla Rocksteady kolejnym dużym projektem po latach pracy nad marką Batman: Arkham. Zamiast tego produkcja stała się jednym z najbardziej bolesnych przykładów tego, jak ryzykowny potrafi być zwrot dużego studia w stronę modelu gry-usługi. Gra została chłodno przyjęta przez graczy i recenzentów, a jej komercyjna porażka miała kosztować Warner Bros. Games około 200 milionów dolarów odpisów.

Suicide Squad: Kill the Justice League

Twórcy Suicide Squad: Kill the Justice League mieli dosyć robienia gier

Według informacji przekazanych Bloombergowi, problemy nie ograniczały się jednak wyłącznie do wyników sprzedaży. Associate design lead Johnny Armstrong oraz reżyser gry Axel Rydby opowiedzieli, że siedmioletni cykl produkcyjny Suicide Squad: Kill the Justice League był dla nich na tyle trudnym doświadczeniem, że obaj poważnie zastanawiali się nad odejściem z branży gier.

W trakcie prac nad projektem priorytety miały stopniowo się zmieniać. Kolejne opóźnienia zwiększały koszty produkcji, a przedstawiciele Warner Bros. coraz mocniej naciskali na rozwiązania, które mogłyby pomóc odzyskać zainwestowane pieniądze. W rozmowach projektowych miały często pojawiać się pytania o to, do ilu graczy można dotrzeć dzięki konkretnej funkcji oraz jak przekształcić dany element rozgrywki w coś bardziej nastawionego na powtarzalność.

Rydby przyznał, że właśnie w tym momencie zaczął czuć, iż oddala się od tworzenia gier, jakie naprawdę chciał robić:

Wtedy zacząłem mieć poczucie, że nie tworzę już gier. Podążałem za arkuszem kalkulacyjnym, jakąś nieuchwytną analizą marketingową, której nikt nie potrafił jasno przedstawić. Czułem, że to nie jest branża gier, w której chciałem pracować.

GramTV przedstawia:

Podobne odczucia miał Armstrong. Po premierze Suicide Squad: Kill the Justice League i reakcji graczy twórca poczuł, że cały proces produkcji oraz późniejsza krytyka odebrały mu część radości z pracy przy grach.

Czułem, jakby wszystko ze mnie odpłynęło. Powiedziałem sobie: Nie mogę przejść przez to jeszcze raz. Nie wiem, czy kończę z branżą, ale z tym kończę. Czułem, że zaczynam pękać w szwach.

Ostatecznie Armstrong i Rydby nie porzucili tworzenia gier, ale po zakończeniu prac nad Suicide Squad obaj odeszli z Rocksteady. Teraz współpracują przy niezależnym projekcie Secret of Circadia, czyli retro RPG z elementami deckbuildera. Gra trafiła na Kickstartera, gdzie zebrała dotąd 1500 dolarów, a twórcy liczą na osiągnięcie celu w wysokości 11 382 dolarów.

Dla porównania, są to kwoty nieporównywalne z budżetami największych produkcji AAA, ale właśnie praca nad mniejszym, niezależnym tytułem ma pomóc Rydby’emu odzyskać satysfakcję z projektowania gier. Jednocześnie deweloper ostrzega, że branża coraz częściej stawia potencjał sprzedażowy ponad pasję samych twórców.

Myślę, że jako branża poważnie tracimy właściwy kierunek. Kiedyś były to projekty tworzone z pasji, które kochałeś i miałeś nadzieję, że inni też je pokochają. Gdy tak się działo, było to niesamowite uczucie. Z czasem było tego coraz mniej. Zaczęło chodzić o to, żeby mieć nadzieję, że gra się sprzeda i że uda się na niej zarobić.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!