Gra o tron świętuje 15-lecie. HBO pokazuje nowy zwiastun kultowej serii

Jakub Piwoński
2026/04/02 10:30
2
0

Materiał przypomina największe momenty i podkreśla rozwój całego uniwersum.

HBO uczciło 15. rocznicę premiery Gra o tron, publikując specjalny zwiastun podsumowujący historię jednej z najważniejszych serii w historii telewizji. Produkcja zadebiutowała 17 kwietnia 2011 roku i szybko przerodziła się w globalny fenomen, który na lata zdefiniował współczesne fantasy na małym ekranie. Co istotne, już od pierwszych sezonów serial wyróżniał się skalą produkcji i podejściem do narracji, które wcześniej rzadko spotykano w telewizji.

Gra o tron
Gra o tron

15 lat Gry o tron. Zobacz nowy zwiastun

Nowy materiał przypomina najbardziej pamiętne sceny z serialu – od Krwawych Godów po Bitwę Bękartów – i jednocześnie pokazuje, jak bardzo rozrosło się całe uniwersum. W zwiastunie pojawiają się także fragmenty Ród smoka oraz Rycerza siedmiu królestw, co podkreśla, że marka wciąż jest rozwijana. To jednocześnie wyraźny sygnał, że HBO traktuje świat wykreowany przez George’a R.R. Martina jako fundament długofalowej strategii.

Nie zabrakło również ikonicznych cytatów, które na stałe wpisały się w popkulturę. Jednym z nich jest słynne zdanie Cersei Lannister: “Kiedy grasz w grę o tron, wygrywasz albo umierasz.”, które stało się symbolem całej serii. Takie momenty przypominają, jak silnie serial oddziaływał na widzów i jak często jego dialogi funkcjonują dziś poza ekranem.

GramTV przedstawia:

Dziś trudno przecenić wpływ Gry o tron na branżę. Serial nie tylko zapoczątkował rozbudowane uniwersum HBO, ale też udowodnił, że wysokobudżetowe fantasy może odnieść ogromny sukces w telewizji. W praktyce otworzyło to drogę dla kolejnych ambitnych produkcji, które zaczęły traktować ten gatunek znacznie poważniej niż wcześniej.

Dziś, 15 lat po premierze, Gra o tron pozostaje jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla twórców i widzów. A patrząc na rozwój kolejnych seriali osadzonych w tym świecie, wszystko wskazuje na to, że historia Westeros jeszcze długo się nie zakończy. Co więcej, kolejne projekty pokazują, że zainteresowanie tym uniwersum wciąż utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Przypomnijmy, że w maju przypada premiera kolejnego sezonu Rodu smoka.

Wczytywanie ramki mediów.

Komentarze
2
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 11:31

Z perspektywy czasu dostaliśmy coś o czym wspomina się z jednej strony że to kulturowy fenomen, a z drugiej jedno z najbardziej spektakularnie schrzanionych zakończeń serii telewizyjnych - do tego stopnia że u niektórych ten uraz siedzi po dziś dzień w głowie. Z tego co kojarze po latach twórcy z rozbrajającą szczerością stwierdzili że już im się nie chciało tego serialu kręcić, bo mieli kolejne projekty w głowach, więc zrobili na odwal. No i w konsekwencji mamy też to że Martin już nigdy nie wyda kolejnych tomów swoich książek, bo po negatywnym odbiorze finałowych sezonów będzie sie bał fali hejtu wobec oczekiwań że "je poprawi".

Idąc dalej owszem - dostaliśmy kilka wysokobudżetowych produkcji serialowych, ale żadna nawet nie zbliżyła się ani do spełnienia oczekiwań fanów, ani załozeń producentów co do ich "zwrotu" i kulturowego wpływu (poza memami). Wiedźmin to spektakularna klapa, o Rings of Power - najdroższym serialu fantasy - nie mówi nikt chyba że w memach, a Koło Czasu umarło śmiercią naturalną. Po drodze było parę mniejszych projektów (Willow, Cień i Kość) ale równie nieudanych. Co najśmieszniejsze najbardziej licząca się wciąż franczyzą, mimo porażki finałowych sezonów pierwszej adaptacji,  wciąż pozostaje właśnie Gra o Tron - bo reprezentuje poziom narracji nieosiągalny dla innych. I możecie zauważyć pewną prawidłowość: gdy jest to wierna adpatacja - mamy sukces. Jak zbacza lub dorabia swoje (nie raz totalnie z tyłka jak w przypadku Rings of Power) - wychodzi fatalnie. Dopóki GoT była możliwie wierną adaptacją książek Martina - był szał. Zakończenie - i tu nigdy się już pewnie nie dowiemy na ile Martin miał w tym swój udział lub nie - było już jednak totalną improwizacją i wyszło fatalnie.

Przyszłość to zapewne adaptacje gier, ale już raczej mniej fantasy (w sensie magia, elfy, smoki, ryczerze i zamki). Odnoszę wrażenie że ostatnie lata to wielkie zmarnowanie potencjału pt. "wielkie telewizyjne widowisko fantasy".

dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 11:26

Dla mnie Gra o Tron to jest niesamowite zjawisko. Z twórczością R.R. Martina spotkałem się przez przypadek. Czekałem na pociąg do domu z uczelni kopę lat temu i pierwszy tom był w miękkiej okładce i po prostu siedział sobie za szybą w kioski na poczekalni. Akurat skończyłem czytać książkę którą miałem w plecaku, miałem 40 minut czekania więc kupiłem i zacząłem czytać. 

To było niecałe 20 lat temu. Nie pamiętam dokładnie w którym roku.

Jak oglądnąłem pierwsze odcinki serialu to się wciągnąłem. Ale jedna z rzeczy które już wtedy stały się oczywiste - R. R. Martin miał "lenia" i nie było nowych tomów. I najlepsze jest to że od tamtej pory wyszedł tylko jeden tom sagi niż to co było dostępne.

No i oczywiście jak skończył im się materiał to poziom serialu drastycznie spadł. I niestety zakończenie jest tak złe że się krzywię na samą myśl o tym. 

Trik z serialami jest taki że to było zawsze losowanie. Taki Battlestar Gallactica ma 4 mocne sezony. Dlaczego? Dlatego że twórcy odmówili zrobienie piątego. Bardziej ich interesowało stworzyć zamknięta historię która jest mocna od początku do końca niż przeciąganie i dojenie widowni i robienie kasy dla studia. 

Ale są seriale które są takim dojeniem widowni i na ogół oznacza to że albo sezony są lepsze i gorsze albo po prostu serial ssie. Mało kiedy długo lecące serie są cały czas dobre. 

Są też ciekawe seriale jak np. The Next Generation. The Next Generation zaczął słabo. Zawsze mówię ludziom by oglądali od pierwszego sezonu ale ostrzegam ich przed pierwszym sezonem. Ale co ciekawe - twórcy wykombinowali formułę i wrócili w drugim sezonie mocniejsi. I generalnie The Next Generation to dla mnie peak Star Trek. Ani DS9, ani Voyager ani Enterprise nigdy wg mnie nie osiągnęli takiego poziomu mimo że mają swoje mocne momenty. Zresztą zmiana w TNG była na tyle znacząca że powstał termin "growing a beard" z uwagi na to że Riker wrócił w drugim sezonie z brodą i to się łączyło z poprawą jakości.

https://tropedia.fandom.com/wiki/Growing_the_Beard

Warto dodać że to nie musi oznaczać że serial jest zły. Chodzi o to że stał się od jakiegoś momentu znacząco lepszy.

Ale co ciekawe... jeżeli bym odpalił np. Dextera - wiem że Dexter ma lepsze i gorsze sezony. Kiedyś próbowałem oglądać Arrow i strasznie mnie bawi że kiedy serial osiągnął sukces - studio postanowiło że Green Arrow nie może już zabijać - a potem jak serial coś stracił ze swojej tożsamości, z czasem odrzucili to bo ważniejsze od tego czy arrow zabija czy nie było to żeby ludzie oglądali. Trik z wieloma serialami jest taki że są albo takie sobie albo mają lepsze i gorsze momenty. I da się to oglądać bo wiesz na co się piszesz.

Ale w wypadku gry o tron - serial zaczyna tak dobrze i kończy tak źle że na samą myśl jak złe jest zakończenie - nigdy nie próbowałem nawet oglądać tego serialu drugi raz. Serio. To jest jedyny serial którego mimo że wiem że wcześniejsze sezony są złe nikomu nigdy nie poleciłem bo wiem jak się kończy i wiem jaki to będzie zawód dla kogoś. 

I jestem w pełni przekonany że tak by nie było gdyby serial był nierówny albo gdyby miał moecniejsze i słabsze sezony.

I na koniec chce podkreślić jedno. Takie sytuacje jak z Grą o Tron czy z "nowoczesnym Władcą Pierścieni" pokazują że scenarzyści powinni wziąć swoje ego i je zwyczajnie rozdeptać i zakładać że nie mają talentu i powinni się trząść nad każdą stroną którą napisali. 

Bo gdyby przez lata adaptowania książek Ci scenarzyści się czegoś nauczyli to by byli w stanie utrzymać poziom. Ale nawet lata pracy z twórczością Martina nie dały im umiejętności by go naśladować. 

To samo z Tolkienem. Ci scenarzyści od serialu po prostu nie mieli talentu. I powinni to zrozumieć. Bo gdyby mieli talent Tolkiena to by mieli wydane popularne książki albo jakieś fenomenalne scenariusze na swoim koncie i przede wszystkim - ktoś by im płacił znaczące pieniądze za to co robią. 

Ale nie - to Sapkowski czy Martin dostają grube pieniądze za swoją twórczość i możliwość adaptacji. Nie scenarzyści którzy to adaptują. 

Z drugiej strony może to właśnie jest problemem? Może traktowanie scenarzystów w ten sposób sprawia że mało kiedy widzimy tam kogoś z talentem? Może ludzie którzy byli by świetnymi scenarzystami robią coś innego?