Seksmisja Juliusza Machulskiego stała się czymś więcej niż komedią — to jeden z największych fenomenów w historii polskiego kina.
Dokładnie 42 lata temu premierę miał Seksmisja — film, który dla wielu widzów do dziś pozostaje najlepszym polskim science fiction w historii. I choć produkcja powstała jeszcze w czasach PRL-u, jej popularność wcale nie słabnie. Wręcz przeciwnie — kolejne pokolenia nadal cytują dialogi i wracają do historii Maksa oraz Alberta.
Seksmisja
Seksmisja – 42 lata od premiery
Za film odpowiada Juliusz Machulski, czyli jeden z najważniejszych twórców polskiego kina rozrywkowego. Reżyser zasłynął przede wszystkim inteligentnym humorem, satyrą i lekkim stylem opowiadania historii. W późniejszych latach stworzył między innymi Vabank, Kingsajz czy Kilerów — filmy, które podobnie jak Seksmisja szybko stały się częścią polskiej popkultury. W ubiegłym roku do kin trafił Vinci 2 jego autorstwa.
Pomysł na Seksmisję był jednocześnie prosty i genialny. Dwóch mężczyzn zgadza się na eksperyment hibernacji, by po przebudzeniu odkryć, że trafili do świata przyszłości, w którym… mężczyźni podobno już nie istnieją. Maks i Albert próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości rządzonej wyłącznie przez kobiety, stopniowo odkrywając kolejne sekrety tego świata. W głównych rolach wystąpili Jerzy Stuhr oraz Olgierd Łukaszewicz. Ich ekranowa chemia i kontrast charakterów do dziś pozostają jednym z największych atutów filmu.
Seksmisja szybko stała się jednak czymś więcej niż zwykłą komedią science fiction. W czasach PRL-u wielu widzów odczytywało film również jako satyrę na system, propagandę i manipulację władzy. Machulski sprytnie ukrył polityczne aluzje pod warstwą humoru i fantastyki naukowej. Niektóre cytaty z filmu przeszły wręcz do codziennego języka Polaków. Najsłynniejszy z nich, to oczywiście:
GramTV przedstawia:
Ciemność, widzę ciemność!
Przez lata pojawiały się także pomysły na kontynuację Seksmisji. Sam Machulski wspominał, że rozważał powrót do tego świata, ale ostatecznie nigdy do niego nie doszło. I być może dobrze — dzięki temu film pozostał zamkniętą, kompletną historią, której kultowy status nigdy nie został rozmyty słabszym sequelem.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!