Film jest już gotowy na swoją wielką premierę i właśnie otrzymaliśmy pierwszy teaser produkcji, a także recenzje, które nie są najlepsze.
Nowy film Andrew Stantona zamiast do kin trafi bezpośrednio na platformę Disney+. In the Blink of an Eye, ambitny projekt twórcy WALL-E i Gdzie jest Nemo, zadebiutował na festiwalu Sundance w niemal całkowitej ciszy, a nieliczne opublikowane opinie krytyków są mało przychylne.
In the Blink of an Eye
In the Blink of an Eye – fatalne pierwsze recenzje nowego oryginalnego science fiction od Disneya
Po premierze na festiwalu ukazało się zaledwie kilka recenzji i poza jedną mają jednoznacznie negatywny wydźwięk. Równie słabo wygląda odbiór widzów w serwisie Letterboxd, gdzie pierwsze oceny sugerują spore rozczarowanie. Co więcej, filmowi towarzyszy zaskakująco skromna kampania promocyjna. Na cztery tygodnie przed premierą w streamingu w sieci pojawił się jedynie krótki 30-sekundowy teaser, który został opublikowany bez zapowiedzi jako relacja na YouTube. Poniżej przeczytacie cytaty z recenzji.
Jeśli już coś można mu oddać, to przynajmniej fakt, że film kończy się naprawdę w mgnieniu oka — przy łaskawych 94 minutach - FandomWire.
Na papierze In the Blink of an Eye zapowiada się jako onieśmielająco ambitne dzieło wysokokonceptowej fantastyki naukowej, które ryzykuje zawaleniem się pod ciężarem własnych pomysłów. Stanton ma jednak długą historię wydobywania intymności z rzeczy o ogromnej skali - AwardsWatch.
To przepaść nie do porównania z pixarowskimi perełkami [Stantona], Gdzie jest Nemo i WALL-E — filmami, które mają nieskończenie więcej do powiedzenia o kondycji ludzkiej niż ten schematyczny i sentymentalnie przesłodzony „rosół dla duszy” - The Daily Beast.
W tych łukach postaci jest tak niewiele faktury, że aktorzy w zasadzie pracują jedynie na rzecz nijako podnoszącego na duchu przesłania. Jakby wszyscy zostali zatrudnieni na zlecenie bogato finansowanego muzeum nauki - The Hollywood Reporter.
Szkoda, że ten ambitny projekt — obejmujący przeszłość, teraźniejszość i odległą przyszłość — okazuje się tak mdłą, lepką od słodyczy próbą z fatalnie dobraną obsadą - Punch Drunk Critics.
Choć przedstawiany jako tryptyk wzajemnie powiązanych historii, In the Blink of an Eye bardziej przypomina trzy odrębne seriale telewizyjne wciśnięte na siłę w jeden film - Variety.
GramTV przedstawia:
Już wcześniej pojawiły się informacje, że produkcja ominie kina i zadebiutuje wyłącznie na platformie Hulu oraz Disney+. Decyzja ta wzbudziła pytania o jakość filmu, zwłaszcza że nie jest to projekt niskobudżetowy. In the Blink of an Eye miało być rozmachem dorównujące największym studyjnym produkcjom science fiction i próbą opowiedzenia o całej historii świata oraz sensie życia, miłości i międzyludzkich więzi.
Fabuła rozpoczyna się od Wielkiego Wybuchu i rozwija się równolegle w trzech liniach czasowych. Pierwsza przenosi widza 45 tysięcy lat wstecz do początków ludzkości, zaś druga osadzona jest we współczesnych Stanach Zjednoczonych. Trzecia dotyczy podróży kosmicznej rozgrywającej się około 200 lat w przyszłości. Zdjęcia do filmu ruszyły w marcu 2023 roku, a w obsadzie znaleźli się między innymi Kate McKinnon, Rashida Jones, Daveed Diggs, Jorge Vargas, Tanaya Beatty oraz Skywalker Hughes.
Andrew Stanton wraca tym samym do kina aktorskiego po długiej przerwie. Jego poprzednia próba w tym gatunku, czyli John Carter z 2012 roku, zakończyła się spektakularną porażką finansową i artystyczną, co kosztowało Disneya setki milionów dolarów i przekreśliło plany na kolejne części.
Przypomnijmy, że In the Blink of an Eye zadebiutuje na platformie Disney+ już 27 lutego bieżącego roku.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!