Do sieci trafiły pierwsze recenzje najnowszego dodatku do Diablo 4
W sieci zadebiutowały pierwsze recenzje Diablo 4: Lord of Hatred, a więc nadchodzącego rozszerzenia do gry Blizzarda. Odbiór dodatku jest pozytywny i może pochwalić się wysokimi ocenami od dziennikarzy.
Diablo 4: Lord of Hatred
Diablo 4: Lord of Hatred – jak gra wypadła w pierwszych recenzjach?
Na Metacritic rozszerzenie posiada 31 recenzji ze średnią oceną 82/100. To tylko dwa punkty mniej niż Diablo 4: Vessel of Hatred. Z kolei na Opencritic średnia nota to 83/100, czyli tyle samo co poprzedni dodatek oraz aż 89% poleceń od recenzentów. Poniżej znajdziecie cytaty z wybranych opinii.
Rozprawianie się z demonicznymi hordami jako Paladyn i Czarnoksiężnik jest tak samo wciągające jak zawsze. Nowe systemy w dodatku stanowią mile widziane urozmaicenie dla i tak już bogatej gry. Gdy dodamy do tego dodatkową zawartość po ukończeniu kampanii oraz fabułę z najwyższej półki, otrzymujemy jeden z najlepszych współczesnych dodatków. Fani Diablo zasługują na najwyższą jakość i Blizzard ją dostarczył - GamingTrend.
Diablo 4: Lord of Hatred to znakomite rozszerzenie, które tchnie nowe życie w hack’n’slashowe gry. Dodatek domyka rozbudowany wątek fabularny w naprawdę epicki sposób, nowa klasa Czarnoksiężnika sprawia ogromną frajdę, a świeże systemy znacząco poprawiają różnorodność buildów i planowanie rozgrywki po zakończeniu gry - Wccftech.
Lord of Hatred oferuje kampanię pełną emocji oraz odświeżenie systemów, które rewolucjonizuje pogoń za łupem - PC Gamer.
Lord of Hatred to jak dotąd najlepsze DLC do Diablo 4, oferujące świetną kampanię fabularną oraz dwie grywalne klasy, które dają ogromne możliwości personalizacji i rozwoju postaci - Destructoid.
Diablo 4: Lord of Hatred pod wieloma względami sprawia wrażenie finału. Zło wydaje się pokonane, przebudowany endgame oferuje wszystko, czego można potrzebować, a osiem unikalnych i ekscytujących klas pozostawia pytanie, dokąd Blizzard teraz pójdzie. Jednocześnie dodatek stanowi kulminacyjne zwieńczenie sagi pełnej konfliktów i cierpienia. Choć sama historia nie do końca trafiła w mój gust, nie mogę się doczekać, by odkryć więcej z tego, co ma do zaoferowania Skovos - PCGamesN.
Lord of Hatred pozostawia Diablo 4 w lepszym stanie, niż je zastał. Nie rozwiązuje wszystkich problemów i nawet nie próbuje, ale rozwija to, co działa, i popycha grę wystarczająco daleko, by miało to znaczenie. Ma się wrażenie, że gra lepiej rozumie samą siebie niż wcześniej. Ta klarowność jest widoczna w każdym elemencie doświadczenia, od fabuły, przez rozgrywkę, po oprawę. To nie jest produkcja idealna, ale jest spójna, a ta spójność sprawia, że zapada w pamięć. Dla fanów to oczywista rekomendacja. Dla pozostałych to bardzo czytelna deklaracja tego, czym Diablo 4 jest i czym chce być - ComicBook.
Lord of Hatred to solidny, rozbudowany dodatek. Uderzające jest jednak to, że więcej przyjemności sprawiła mi gra Paladynem w dość przeciętnym jedenastym sezonie niż rozgrywka Czarnoksiężnikiem w kampanii Lord of Hatred. Być może to kwestia osobistych preferencji co do klas, a być może coś więcej. Sezonowe, lekko prowadzone wycieczki przez bogaty grind Diablo 4 znajdują bardziej naturalny i satysfakcjonujący rytm niż ciężkawa dramaturgia kampanii. Lord of Hatred robi ogromne wrażenie jako fabularne widowisko, ale prawdziwa atrakcja zaczyna się dopiero później - Polygon.
GramTV przedstawia:
Jednym z najbardziej zaskakujących elementów jest powrót klasycznej nakładki mapy, którą można wyświetlić bezpośrednio podczas eksploracji świata. Funkcja ta była przez lata standardem w serii, jak i innych hack’n’slashach, i wielu graczy domagało się jej obecności w czwartej odsłonie. Co ciekawe, przed premierą Diablo 4 twórcy sugerowali, że nie planują jej implementacji. Teraz jednak powraca ona w dodatku, choć bez żadnej zapowiedzi ze strony twórców.
Przypomnijmy, że Diablo 4: Lord of Hatredzadebiutuje już 28 kwietnia na komputerach osobistych oraz konsolach PlayStation 5 i Xbox Series X/S.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!