Czy to złota era gier RPG? Niektórzy gracze są tego pewni, a inni wskazują na zniszczenie wielkich serii

Radosław Krajewski
2026/03/01 12:30
1
0

Na Reddicie rozgorzała gorąca dyskusja o grach RPG.

Czy żyjemy w złotej erze gier RPG? To pytanie coraz częściej powraca w branżowych dyskusjach. Wystarczy spojrzeć na listę najgłośniejszych premier ostatnich lat, by zauważyć, że produkcje fabularne regularnie trafiają na szczyty zestawień i zdobywają najważniejsze nagrody. Dla części graczy to dowód na bezprecedensowy rozkwit gatunku. Inni studzą entuzjazm i wskazują, że sytuacja wcale nie jest tak jednoznaczna.

Baldur’s Gate 3
Baldur’s Gate 3

Czy właśnie żyjemy w najlepszych czasach dla RPG-ów?

Wśród najczęściej przywoływanych przykładów pojawiają się takie tytuły jak Baldur's Gate 3, Dragon's Dogma 2, Elden Ring wraz z dodatkiem Shadow of the Erdtree, Final Fantasy VII Rebirth, Like a Dragon: Infinite Wealth czy Kingdom Come: Deliverance 2. To jednak tylko fragment znacznie szerszego obrazu, który obejmuje zarówno wysokobudżetowe superprodukcje, jak i ambitne projekty z mniejszym rozmachem.

Jedna z ostatnich dyskusji na Reddicie rozpoczęła się od odważnej tezy, że nigdy wcześniej nie otrzymywaliśmy tylu jakościowych RPG w tak krótkim czasie. Autor wpisu, pamiętający jeszcze czasy pierwszego PlayStation, przekonywał, że obecna fala premier jest czymś bezprecedensowym.

Gram w RPG od czasów pierwszego PlayStation i muszę to z siebie wyrzucić, bo sposób, w jaki dziś dyskutuje się o tym gatunku, doprowadza mnie do szału. Nigdy wcześniej nie dostawaliśmy tylu dobrych RPG w tak krótkim czasie. Wystarczy spojrzeć na ostatnie lata. Baldur’s Gate 3, Dragon’s Dogma 2, Elden Ring z fenomenalnym dodatkiem, Final Fantasy VII Rebirth, Like a Dragon: Infinite Wealth, Metaphor ReFantazio, Kingdom Come: Deliverance 2. Lista się nie kończy. Premiery, wznowienia, remake’i, zupełnie nowe marki. To wspaniały czas, by być fanem RPG.

Autor podkreślał również, że odżyły podgatunki, które jeszcze niedawno uznawano za martwe. Izometryczne RPG akcji, klasyczne cRPG czy turowe jRPG ponownie zyskały na znaczeniu, a gracze mogą dziś wybierać spośród dziesiątek propozycji dopasowanych do różnych gustów.

Był czas, kiedy ludzie uważali, że izometryczne cRPG są martwe. Dziś mają się świetnie. Turowe jRPG przechodziły trudny okres, gdy wydawcy na siłę przerabiali wszystko na system akcji. Przez lata głębokie RPG z widokiem z pierwszej osoby praktycznie nie istniały poza jedną marką. Teraz każdy z tych podgatunków rozwija się jednocześnie. Jeśli chcesz taktycznej głębi, masz ją. Jeśli wolisz fabularne doświadczenie, masz je. Jeśli marzy ci się ogromny sandbox na dwieście godzin, wybór jest ogromny.

GramTV przedstawia:

Największym problemem, zdaniem autora wątku, jest jednak rosnąca skłonność społeczności do narzekania. Jako przykład podał Kingdom Come: Deliverance 2, które dla części odbiorców okazało się zbyt realistyczne i wymagające.

Za każdym razem, gdy pojawia się nowa gra, w komentarzach widać ludzi oburzonych, że nie została stworzona dokładnie pod ich gust. Kingdom Come: Deliverance 2 robi swoje, stawia na historyczny realizm i wymagający system walki, a natychmiast pojawiają się głosy, że to nie jest prawdziwe RPG albo że jest zbyt trudne. Nikt nikogo nie zmusza do grania. Istnienie gry, która ci nie odpowiada, nie odbiera ci tych, które lubisz.

Pod wpisem nie zabrakło jednak kontrargumentów. Część użytkowników zauważyła, że dłuższe cykle produkcyjne i problemy dużych studiów sprawiają, iż niektóre kultowe marki znikają na lata. Wskazywano między innymi na serie od BioWare i Bethesda Game Studios.

Spójrzmy z innej strony. Produkcja gier trwa coraz dłużej i tracimy wielkie marki. Dragon Age właściwie zniknęło. Mass Effect od lat nie doczekał się mocnej kontynuacji. Fallout i The Elder Scrolls utknęły w zawieszeniu. Jeśli spojrzeć wyłącznie na zachodnie RPG bez gier akcji i bez jRPG, w ostatnich latach naprawdę wybitnych tytułów było niewiele – napisał użytkownik o nicku Nast33 na Reddicie.

Krytycy zwracają też uwagę na rozmycie definicji samego gatunku. Wiele współczesnych produkcji akcji określanych jest mianem RPG tylko dlatego, że oferuje rozwój postaci czy drzewka umiejętności. Tymczasem dla części odbiorców kluczowe są rozbudowane dialogi, realne konsekwencje wyborów i swoboda odgrywania roli, a tych elementów nie zawsze jest pod dostatkiem.

Komentarze
1
dariuszp
Gramowicz
01/03/2026 15:28

Wystarczy, że popatrzę, w co grałem przez ostatnie kilka lat. RPG. I obok klasyków jak Fallout 2 mam teraz mnóstwo nowych (czytaj: z ostatniej dekady) gier. I nie mówię tylko o takich grach jak Baldur's Gate 3 czy Divinity Original Sin 2 albo Rogue Trader ale też np. pierwszoosobowe jak np. Kingdom Come 2. 

I jest powód, dla którego przywołuję Kingdom Come 2. KCD2 ma dość głębokie mechaniki, których normalnie nie znaleźlibyśmy w "nowoczesnych" grach Bioware. Jak np. przestępczość, gdzie nawet już nie trzeba być zauważonym, kiedy coś wyciągamy z kontenera albo z czyjejś kieszeni. Jeżeli NPC uznają nas za podejrzanych i coś zniknie, to zostaniemy oskarżeni i nastawienie mieszkańców, jak i strażników wobec nas, się zmieni. 

Nie jest to coś, co te "filmowe RPG" by wprowadziły. Warhorse czuło, że może zrobić grę z solidnym budżetem, która jest piękna i nie stroni od głębi. I mimo tego się sprzeda. 

Mieliśmy ostatnimi laty dużo perełek. Disco Elysium, Pathfinder, Pillars of Eternity 2, Thaumaturge nasze polskie, Wasteland 3, wspomniane BG3, Original Sin, Rogue Trader z którym spędziłem strasznie długo czasu i przeszedłem wielokrotnie. Tyranny. Mniej znane, fajne i wymagające Colony Ship. Solasta. Atom RPG. Też kolejna gra, która jest całkiem fajna, a przeszła bez echa, to Encased. 

Do tego dochodzi trylogia Shadowrun którą lubię. Torment.

I ostatnio odkryłem perełkę, którą mam zamiar na czasie wypróbować, a która ma już trochę lat – UnderRail.

I przede wszystkim zwrócę uwagę, że to nie są wszystkie RPG, jakie wyszły, ale te, które są dobre. I nie są filmowymi grami albo nie są po prostu "z elementami RPG". Pomijam tutaj Ubisoft slop który ma elementy RPG, kaszanki jak Avowed, Dragon Age: The Failguard, Mass Effect Andromeda czy też Outer Worlds które finalnie zdecydowałem się trzymać na liście "failów" z uwagi na to jak progresja gry jest skopana.

Też np. praktycznie pominąłem wszystkie jRPG i jRPG pochodne, których jest sporo. Bo to bardzo specyficzne gry. 

Ogólnie, jako ktoś, kto uwielbia RPG, naprawdę nie mam powodów do narzekania.