W takim ujęciu ciężko nie docenić najmniej lubianej przez fanów odsłony przygód Goku.
Dragon Ball GT od lat pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych odsłon kultowej serii stworzonej przez Akirę Toriyamę. Dla wielu fanów produkcja była niepotrzebnym przedłużeniem historii po zakończeniu Dragon Ball Z. Krytykowano ją za nierówne tempo, słabszą oprawę wizualną i scenariusz, który nie dorównywał poprzednim seriom. Mimo to okazuje się, że bez DB GT sytuacja całej branży anime mogła potoczyć się zupełnie inaczej.
Dragon Ball GT
Dragon Ball GT – serial mógł przyczynić się do uratowania branży anime w latach 90.
Choć serial często bywa pomijany w dyskusjach o kanonie, zwłaszcza po premierze Dragon Ball Super, która powstała przy bezpośrednim udziale Toriyamy, GT pozostawiło po sobie kilka pamiętnych elementów. Najbardziej rozpoznawalnym z nich jest oczywiście transformacja Super Saiyan 4, która po latach doczekała się nowego uznania za sprawą Dragon Ball Daima.
W połowie lat 90. magazyn Weekly Shonen Jump znalazł się w trudnej sytuacji. Zakończenie publikacji Dragon Balla oraz Slam Dunk doprowadziło do gwałtownego spadku sprzedaży i popularności czasopisma. Problemy dotknęły również branżę anime, która przez lata opierała się na ogromnym sukcesie serialu emitowanego nieprzerwanie przez wiele lat.
Nowe światło na kulisy powstania GT rzucił Kazuhiko Torishima, legendarny redaktor związany z Dragon Ballem. Podczas występu na Napoli Comicon w Neapolu ujawnił, że celem stworzenia GT było utrzymanie ciągłości produkcji i ochrona miejsc pracy.
GramTV przedstawia:
Według Torishimy kontynuacja została przygotowana po to, by podtrzymać funkcjonowanie całego sektora animacji i zapobiec sytuacji, w której ogromna liczba osób pracujących przy serialu straciłaby zatrudnienie. Gdyby produkcja zakończyła się definitywnie wraz z Dragon Ball Z, skutki mogłyby być odczuwalne dla znacznej części japońskiej branży anime.
Patrząc z tej perspektywy, Dragon Ball GT można postrzegać nie tylko jako próbę dalszego zarabiania na popularnej marce, ale również jako działanie mające ustabilizować rynek w wyjątkowo trudnym momencie. I choć serial do dziś dzieli fanów, trudno odmówić mu historycznego znaczenia.
Produkcja miała swoje problemy, ale wielu widzów docenia jej klimat przygodowy oraz emocjonalne zakończenie, które dla części fanów pozostaje jednym z najlepszych finałów w całym uniwersum. Dodatkowy kontekst sprawia, że DB GT zyskuje nowe znaczenie i może zasługiwać na więcej szacunku, niż otrzymywało przez ostatnie trzy dekady.
Mogło tak być choć ciężko to sobie wyobrazić... w latach 90-tych było wiele kultowych anime: Vision of Escaflowne wyszło w 1996, później w 1998 był Cowboy Bebop. Było Pokemony czy Digimony. A nie chodziło przypadkiem o shouneny? Ale patrząc w sumie jak zazębiały się daty to coś mogło być na rzeczy - anime Yu Yu Hakusho się skończyło, anime One Piece pojawił się dopiero w 1999 roku (manga to połowa 1997 więc mogło być za późno/seria jeszcze nie była rozpoznawalna).
W sumie niedawno też mieliśmy podobną sytuacje gdy skończyła się "Wielka Trójka" WSJ i pytano o dalsze losy magazynu, ale rynek się już tak rozrósł że szybko znaleziono następców.