Czego możemy się spodziewać po wyczekiwanej adaptacji kultowego science fiction? Aktorka zdradza zakulisowe tajemnice

Jakub Piwoński
2026/01/05 10:30
1
0

Cyberpunkowa legenda wreszcie trafia na mały ekran. Apple stawia na realizm, rozmach i wierność kultowej powieści Gibsona.

Adaptacja Neuromancera Williama Gibsona to jeden z najbardziej wyczekiwanych seriali science fiction ostatnich lat. Kultowa powieść, która zapoczątkowała cyberpunk, wprowadziła pojęcie cyberprzestrzeni i na zawsze zmieniła popkulturę, wreszcie doczeka się ekranowej wersji na Apple TV. Choć platforma wciąż nie ogłosiła daty premiery, nowe szczegóły na temat produkcji ujawniła Emma Laird.

Emma Laird
Emma Laird

Emma Laird opowiada o pracy przy adaptacji Neuromancera

Aktorka, znana m.in. z ról w głośnych serialach kryminalnych, wciela się w Lindę Lee – dziewczynę upadłego hakera Case’a, granego przez Calluma Turnera. Akcja serialu rozpoczyna się w Chiba City, mrocznym, przesiąkniętym przestępczością świecie wyrzutków i outsiderów. W wywiadzie udzielonym podczas SXSW w marcu 2025 roku Laird potwierdziła, że zakończyła już zdjęcia do swojej roli, realizowane w Tokio.

Ta postać jest naprawdę fajna, przeczytałem połowę książki i udało im się naprawdę dobrze oddać to, co jest w materiale źródłowym. Jest tam mnóstwo charakteru. To bardzo złożona historia. To bardzo zawiła książka, ale myślę, że przeniesienie tego na ekran pomaga opowiedzieć tę historię nieco jaśniej. Kostiumy są niesamowite. Fryzury i makijaż są szalone. To była prawdziwa gra aktorska, podobnie jak film Danny'ego Boyle'a [28 lat poźniej przyp. red.].

GramTV przedstawia:

Aktorka przyznała, że scenariusze otrzymywała etapami, już w trakcie pracy na planie, ale podkreśla, że twórcom udało się zachować ducha literackiego pierwowzoru. Jej zdaniem przeniesienie złożonej i gęstej narracji Gibsona na ekran pozwala opowiedzieć historię w bardziej przystępny sposób. Szczególne wrażenie zrobiły na niej kostiumy, charakteryzacja oraz realizm świata przedstawionego.

Laird zwraca też uwagę na znaczenie Tokio jako miejsca zdjęciowego. Jej zdaniem autentyczna japońska sceneria, kultura i atmosfera są kluczowe dla Neuromancera i trudno byłoby je odtworzyć na studyjnym planie w Europie. Serial będzie liczył dziesięć odcinków i, jeśli wierzyć słowom aktorki, zapowiada się na mroczną, intensywną i wierną duchowi oryginału adaptację, która może stać się jednym z najważniejszych projektów science fiction ostatnich lat.

Komentarze
1
JakiśNick
Gramowicz
Ostatni poniedziałek

Polecam też serial "Philip K. Dick's Electric Dreams" z 2017 roku. Każdy odcinek to inna opowieść. Klimat trochę jak pierwsze dobre sezony black mirror.