Aktorka nie kryje rozgoryczenia i ujawnia kulisy anulowania serialu. Padły mocne słowa o osobach decyzyjnych
Wszystko było już na zaawansowanym etapie. Gwiazda wróciła do roli i miała wystąpić w otoczeniu nowych aktorów. Ceniona reżyserka nakręciła nawet odcinek pilotażowy. Tymczasem fani wyczekujący powrotu słynnej pogromczyni wampirów muszą obejść się smakiem. Dlaczego? Zaskakujące anulowanie rebootu Buffy: Postrach wampirów nabiera teraz zupełnie nowego wymiaru. Sarah Michelle Gellar otwarcie krytykuje decyzje Disneya i zdradza kulisy całej sytuacji.
Buffy: Postrach wampirów
Buffy – dlaczego reboot został anulowany?
Aktorka w rozmowie z People przyznała, że o skasowaniu projektu dowiedziała się w wyjątkowo niefortunnym momencie:
Nikt się tego nie spodziewał, nawet szef Searchlight. Dostałam telefon, gdy właśnie wychodziliśmy na scenę na premierę ich własnego filmu. A to był też weekend, w którym Chloé jechała na Oscary jako nominowana za reżyserię Hamnet. Zadzwonienie do nas w piątek, który miał być dla niej triumfalnym momentem po świetnym filmie, a dla mnie światową premierą projektu, nad którym ciężko pracowałam… To wiele mówi.
Jeszcze ostrzej Gellar wypowiedziała się o osobach odpowiedzialnych za projekt:
GramTV przedstawia:
Mieliśmy przy serialu osobę decyzyjną, która nie tylko nie była fanką oryginału, ale wręcz z dumą przypominała nam, że nigdy nie obejrzała całego serialu i że to nie jest coś dla niej. To bardzo trudne, gdy pracujesz nad tak ukochaną marką jak Buffy – nie tylko dla świata, ale też dla mnie i Chloé. To pokazuje, z jaką walką mierzyliśmy się od pierwszego dnia, gdy ktoś odpowiedzialny za projekt z dumą mówi, że go nie oglądał.
Projekt był już zaawansowany – Chloé Zhao nakręciła 90-minutowy pilot, a mimo to Disney zdecydował się go skasować, sugerując nieoficjalnie, że „nie był idealny”. Na ten moment wszystko wskazuje na to, że serial nie trafi już do innej stacji. A cała sytuacja pokazuje, jak jedna decyzja może pogrzebać nawet najbardziej oczekiwany powrót kultowej marki.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
No i teraz zadam pytanie - czy ten sam los czeka wskrzeszany Firefly, jeśli podejmują się tego bez udziału Whedona? :)
Nie wiadomo. Jak wspomniałem jakikolwiek powrót Whedona nie daje żadnych gwarancji... gość zawsze był trudny, a teraz może być zupełnie odmieniony. Russel T Davies miał "uratować Dr. Who" a bezpowrotnie franczyzę pogrzebał. Należy do tego dodać zupełnie inny rynek rozrywki - ciężko przewidzieć czy to co "działało" w latach 90-tych (Buffy) zadziała w cynicznym 21 wieku... myślę że dobre historie się obronią, ALE trzeba je umieć jeszcze pisać, wrócić do podstaw - a ta umiejętność to jest coś czego dramatycznie brakuje w dzisiejszym Hollywood.
Ja słyszałem trochę więcej w kontekście tego projektu. Przede wszystkim pochłaniał już strasznie dużo kasy - i dlatego postaniowiono go uwalić. Wyciekły też scenariusze odcinków - jak było do przewidzenia były fatalne. Ale jak moze być inaczej skoro praktycznie nikt z oryginalnych scenarzystów nie został poproszony o udział w tworzeniu serii (nie mówiąc już o aktorach/postaciach - i nie chodzi o ich wiek, to można zawsze wykorzystać). Ale tak działa Hollywood - scenariusze piszą czasem osoby niby wychowane w latach 90-tych, ale które niestety nie potrafią powtórzyć/nie rozumieją sukcesu tych kultowych dzieł. Czyt. jak zwykle był to poziom jakiś fanfików. A Joss Whedon, ojciec sukcesu Buffy, jest w Hollywood personana non grata - to w końcu jedna z najgłośnieszych postaci w ruchu #metoo. Nie wiadomo czy jego udział coś by zmienił (tym bardziej że się nie cierpią podobno z Gellar) gdyż on sam jest już pewnie innym człowiekiem po doświadczeniach jakie przeżył...
Generalnie Gellar nie jest uważana za dobrego "kustosza" Buffy - historycznie znana jest z mało popularnych opinii o serialu. A jej rozgorycznie jest zrozumiałe - to w końcu była jej rola życia i chciała do niej wrócić.
No i teraz zadam pytanie - czy ten sam los czeka wskrzeszany Firefly, jeśli podejmują się tego bez udziału Whedona? :)
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 09:30
Ja słyszałem trochę więcej w kontekście tego projektu. Przede wszystkim pochłaniał już strasznie dużo kasy - i dlatego postaniowiono go uwalić. Wyciekły też scenariusze odcinków - jak było do przewidzenia były fatalne. Ale jak moze być inaczej skoro praktycznie nikt z oryginalnych scenarzystów nie został poproszony o udział w tworzeniu serii (nie mówiąc już o aktorach/postaciach - i nie chodzi o ich wiek, to można zawsze wykorzystać). Ale tak działa Hollywood - scenariusze piszą czasem osoby niby wychowane w latach 90-tych, ale które niestety nie potrafią powtórzyć/nie rozumieją sukcesu tych kultowych dzieł. Czyt. jak zwykle był to poziom jakiś fanfików. A Joss Whedon, ojciec sukcesu Buffy, jest w Hollywood personana non grata - to w końcu jedna z najgłośnieszych postaci w ruchu #metoo. Nie wiadomo czy jego udział coś by zmienił (tym bardziej że się nie cierpią podobno z Gellar) gdyż on sam jest już pewnie innym człowiekiem po doświadczeniach jakie przeżył...
Generalnie Gellar nie jest uważana za dobrego "kustosza" Buffy - historycznie znana jest z mało popularnych opinii o serialu. A jej rozgorycznie jest zrozumiałe - to w końcu była jej rola życia i chciała do niej wrócić.