Anulowana trylogia z Gwiezdnych wojen od George’a Lucasa mogła naprawić największy błąd z Mrocznego widma

Radosław Krajewski
2026/01/14 11:40
5
0

Niestety do powstania trylogii sequeli od Lucasa nigdy nie doszło. Twórca postanowił sprzedać swoją firmę Disneyowi, który miał własny plan na nowe filmy.

Chociaż George Lucas przez lata podkreślał, że Gwiezdne wojny były od początku zaplanowaną sagą, to kulisy powstawania serii pokazują, że twórca wielokrotnie reagował na odbiór widzów i korygował własne decyzje, czasem przyznając się do błędów dopiero wiele lat później. Jednym z nich była postać, która w Mrocznym widmie zrobiła ogromne wrażenie, ale została uśmiercona w finale filmu, przez co nie powróciła w kolejnych dwóch odsłonach serii.

Gwiezdne wojny: Mrocze widmo – Darth Maul
Gwiezdne wojny: Mrocze widmo – Darth Maul

Darth Maul miał być głównym złoczyńcą trylogii sequeli od George’a Lucasa

Chodzi oczywiście o Dartha Maula, ikonicznego z wyglądu Sitha, z podwójnym czerwonym mieczem świetlnym i prawdziwie demoniczną aurą, która sprawiała, że stał się jednym z najbardziej znanych złoczyńców z całych Gwiezdnych wojen. Problem w tym, że Mail pojawił się w całym filmie zaledwie na kilka minut i w ostatecznym pojedynku musiał uznać wyższość Obi-Wana Kenobiego. Dopiero po premierze Lucas zrozumiał, że uśmiercanie takiej postaci było jednym z jego największych błędów.

Twórca Gwiezdnych wojen próbował to później naprawić. Rozważał nawet, by w Zemście Sithów ujawnić, że generał Grievous to w rzeczywistości Maul zamknięty w cybernetycznej zbroi. Pomysł ostatecznie porzucono, ale sam bohater powrócił w serialu animowanym Gwiezdne wojny: Wojny klonów, co odbyło się z inicjatywy samego Lucasa. To jednak nie był koniec ambitnych planów na Maula.

GramTV przedstawia:

Jak ujawnia książka The Star Wars Archives 1999 2005, Lucas miał zupełnie inną wizję trylogii sequeli niż ta, którą później zrealizował Disney. W jego koncepcji Darth Maul miał stać się głównym antagonistą nowych filmów, nie jako zwykły Sith, lecz jako galaktyczny szef świata przestępczego, który przejmuje wpływy w chaosie po upadku Imperium. Towarzyszyć miał mu nowy uczeń, Darth Talon, co czyniłoby Maula naturalnym przedłużeniem linii Sithów.

W tej wersji historii to Luke Skywalker i Leia Organa stawaliby na czele odrodzonego Zakonu Jedi i Nowej Republiki, próbując powstrzymać przestępcze imperium Maula. Co więcej, to Leia miała zostać uznana za Wybrańca, który ostatecznie przywraca równowagę i pokój w galaktyce. Te plany nigdy nie doczekały się realizacji na dużym ekranie.

Paradoksalnie, część tych idei powraca dziś w nowej formie. Zapowiedziany animowany serial Maul - Shadow Lord pokaże Maula jako Sitha i jednocześnie kryminalnego władcę w mrocznym okresie rządów Imperium. Choć akcja nie rozgrywa się po jego upadku, duch niewykorzystanej wizji Lucasa będzie wyraźnie obecny. Niestety data premiery serialu wciąż nie jest jeszcze znana.

Komentarze
5
dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 16:24
wolff01 napisał:

Tyle że tam (tzw Expanded Universe) z tego co kojarze to miała być całkowicie obca cywilizacja z całkowice inną technologią i ideologią - więc gra nie tylko toczyłaby się na poziomie ideologii Jedi i jej odłamów, ale byłaby to dosłownie wojna galaktyk/kultur - tu więcej na ten temat https://starwars.fandom.com/wiki/Yuuzhan_Vong_War.

Lucas miał też inne fajne pomysły - planował stworzyć film/serial w mroczniejszej tematyce obracający się wokół półświatka (Star Wars: Underworld) - miało to mieć nawet trochę taki poważniejszy, cyberpunkowy wręcz klimat (imo moim zdaniem było miejsce na coś takiego w SW np. na Coruscant).

Nie jestem nawet fanem SW a sam się zastanawiam co by było gdyby - bo nawet jako nie-fanowi te pomysły mi sie podobają :)

dariuszp napisał:

Pomysłów pewnikiem miał wiele. Inwazja to nie jest głupi pomysł. Przypomnę że gra The Old Republic zaczyna się od inwazji Sithów. Na Republikę. 

Akurat lubiłem takie co by było gdyby. Revan to jedna z ciekawszych postaci w Star Wars.

Zaczął jako Jedi Knight. Kiedy mandalorianie zaatakowali republikę nie chciał siedzieć i debatować. Sprzeciwił się radzie i poszedł na wojnę.

Stopniowo realia wojny sprawiły że przeszedł na ciemną stronę mocy.

Co gorsze, nie był typowym Sithem. Był świetnym pragmatycznym strategiem. Jedna z historii np jest o tym że dopuścił do ataku na planetę by użyć ofiary tego ataku jako motywację dla swojej armii. Ale tak poza tym nie był okrutnikiem. Nie robił zbędnych masakr. I nie patrzył podejrzliwie na podwładnych. Wierzył że silni podwładni czynią też jego silniejszym. 

Też nie bez powodu to robił. Zdawał sobie sprawę że imperium Sithów to nie mit i że republika musi być na nich przygotowana. Wierzył że rada Jedi lekceważy zagrożenie i jeżeli sam się o sprawę nie zatroszczy to republika upadnie.

Sama wojna miała na celu wprawić republikę by mogła się później bronić.

To doprowadziło go na ciemną stronę. Wierzył że to szybszy, efektowniejszy sposób. 

Jego podwładny, Malak zdradził go. Jedi udało się go schwytać żywcem. Bali się że jak go zabija to stanie się męczennikiem i inspiracją dla jego armii. 

Zamiast tego zabrali się za pranie mózgu. Odebrali mu wspomnienia. I użyli go w walce z Malakiem. 

Problem jest taki że odbierając mu wspomnienia też odebrali mu pamięć ja temat imperium Sithów. 

Na końcu gry przypomina sobie kim jest. Wyrusza do imperium Sithów by znaleźć sposób by ich powstrzymać lub chociaż opóźnić. Wie że republika nie jest gotowa na inwazję. 

Zostaje schwytany i jest więziony przez 300 lat. Ten czas używa by mentalnie osłabić imperatora. 

Imperium Sithów w końcu atakuje republikę która oczywiście nie jest gotowa i tak mamy wydarzenia z sieciówki SWTOR.

Chciałbym zobaczyć KOTOR jako trylogię albo chociaż serial. 

Btw, imperator Sithów Vitiate był potężny. Potrafił za pomocą modyz rytuałów i technologii utrzymywać się wiecznie przy życiu. Za pomocą podobnych praktyk utrzymywał Revana przy życiu przez 300 lat.

Przypomina to trochę historię Plagieis the Wise o którym mówił Palpatine do Anakina. Podobne możliwości. Gdyby Vitiate był elementem canonu to możliwe że Palpatine nie robił w konia Anakina.

O ile pamiętam to wg historii Vitiate wyssał raz życie z całej planety. Tak osiągnął nieśmiertelność. 

wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 14:40
dariuszp napisał:

Pomysłów pewnikiem miał wiele. Inwazja to nie jest głupi pomysł. Przypomnę że gra The Old Republic zaczyna się od inwazji Sithów. Na Republikę. 

Tyle że tam (tzw Expanded Universe) z tego co kojarze to miała być całkowicie obca cywilizacja z całkowice inną technologią i ideologią - więc gra nie tylko toczyłaby się na poziomie ideologii Jedi i jej odłamów, ale byłaby to dosłownie wojna galaktyk/kultur - tu więcej na ten temat https://starwars.fandom.com/wiki/Yuuzhan_Vong_War.

Lucas miał też inne fajne pomysły - planował stworzyć film/serial w mroczniejszej tematyce obracający się wokół półświatka (Star Wars: Underworld) - miało to mieć nawet trochę taki poważniejszy, cyberpunkowy wręcz klimat (imo moim zdaniem było miejsce na coś takiego w SW np. na Coruscant).

Nie jestem nawet fanem SW a sam się zastanawiam co by było gdyby - bo nawet jako nie-fanowi te pomysły mi sie podobają :)

dariuszp
Gramowicz
Dzisiaj 14:19
wolff01 napisał:

Ciekawe jak czują się teraz ci co "wygonili" Lucasa z roli sternika. Bo dużym powodem jego rezygnacji były właśnie ataki "fanów". Nie wiem czy by tę tranzakcje nawet rozważył gdyby nie to, a on się z Igerem przyjaznią i chyba naprawdę ufał że w Disneyu to dobrze poprowadzą więc decyzja była tym łatwiejsza (chyba jak nawet wystąpił na jakimś konwencie ostatnio to między wierszami wyraził o to żal w jakim kierunku to poszło).

A żeby było śmieszniej jego wizja dot. Leii świetnie wpisałaby się w trend "Force is Female".

Btw ja słyszałem że też był pomysł na inwazję jakiś sił z obcej galaktyki, ale nie wiem czy to element tej samej ww wizji Lucasa na finałową trylogię...

dariuszp napisał:

To co było ciekawe ale ryzykowne w koncepcjach Lucasa to fakt że zawsze próbował robić coś nowego. Prequele były inne niż oryginały i to samo by było z sequelami. 

Ale nie ma to znaczenia bo finalnie tych filmów nigdy nie zrobił.

Odrodzenie zakonu było by fajnym tematem. I świetnym sposobem na wprowadzenie nowego protagonisty który mógł być jednym z uczniów. 

Rozwinięcie roli Organy też miało sens bo była jego siostrą. Zresztą nawet sequele Disneya dały idiotyczną scenę pokazującą że ma potencjał by posługiwać się mocą.

Cóż - Star Wars to dzisiaj zmarnowany potencjał w rękach Disneya tak samo jak Fallout marnuje się w rękach Bethesdy.

Pomysłów pewnikiem miał wiele. Inwazja to nie jest głupi pomysł. Przypomnę że gra The Old Republic zaczyna się od inwazji Sithów. Na Republikę. 

W legends Sithowie to nie były pojedyncze jednostki czy jakaś organizacja ludzi posługujących się ciemna moca tylko całe imperium które też walczyło z republiką. Mieli swój rząd, strukturę, lordów. Planety. 

To była rasa będąca potomkami Jedi którzy zostali wygnani z republiki z tego co pamiętam. Skolonizowali systemy daleko od republiki. Stworzyli imperium. A po tysiącach lat dokonali inwazję. Tak właśnie rozpoczyna się The Old Republic. 




Trwa Wczytywanie