Mogło wam się wydawać, że Anthem wyzionęło ducha już dawno temu. Ale nic bardziej mylnego, bo serwery wielkiej porażki Electronic Arts i BioWare wyłączone zostały zaledwie kilka dni temu.
Wielu graczy zadawało przy tym pytanie, dlaczego wyłączenie trybu online musiało oznaczać ubicie całej produkcji. I dlaczego nie pozwolono im na dalszą zabawę bez internetu?
Anthem
Były szef projektu Anthem ma plan na ratowanie gry
W sukurs tym, którzy jednak chcieliby jeszcze w Anthem pograć, chciałby przyjść Mark Darrah. Kanadyjczyk nie jest przy tym wszystkim pierwszą lepszą osobą, a kimś, kto przez blisko 24 lata pracował w BioWare. W firmie obecny był również w trakcie prac nad Anthem, pełniąc wówczas rolę szefa całego projektu. Pracował on także nad Anthem Next, czyli ogromną aktualizacją, która miała przywrócić grę na właściwe tory, a która finalnie została anulowana.
Teraz Darrah opublikował długi materiał pod wiele mówiącym tytułem “Prawda o tym, co wydarzyło się w Anthem”. Zaprezentował w nim trzyetapowy plan, którego celem byłoby przywrócenie Anthem do życia, ale już jako w pełni singlowej przygody. Całość wymagałaby przy tym dużych prac, które deweloper wycenił na 10 milionów dolarów. Co mieściłoby się w tej cenie?
W pierwszej kolejności produkcja BioWare musiałaby zostać zaktualizowana pod kątem technologicznym. Anthem ukazało się jedynie na komputerach osobistych oraz PlayStation 4 i Xbox One, czyli konsolach poprzedniej generacji. Darrah chciałby natomiast, by tytuł otrzymał również utrzymujące 60 klatek na sekundę wydania na PlayStation 5 oraz, co ciekawe, Nintendo Switch 2.
GramTV przedstawia:
Co z graniem offline? Jak się okazuje, kod serwera lokalnego miał już istnieć przed premierą, ale wykorzystywany był jedynie wewnętrznie. Niemniej jego istnienie powoduje, że gra bez internetu byłaby faktycznie możliwa i to nawet bez udziału Electronic Arts. O tym, że jest na to zapotrzebowanie, niech świadczy internetowa petycja w sprawie ratunku gry, którą w momencie pisania tego tekstu podpisało blisko 3,8 tysiąca osób.
Najtrudniejsze i jednocześnie najbardziej wymagające finansowo byłby prace nad towarzyszami. Założeniem EA było dostarczenie kooperacyjnych doświadczeń, wobec czego wszyscy czterej członkowie składu mieli być sterowani przez żywych graczy. W tej sytuacji konieczne byłoby stworzenie od podstaw całej logiki i inteligencji towarzyszących nam postaci, a przy tym wszystkim pochylić się też nad związaną z tym narracją i głębią.
Według zamierzeń Darrah po zastosowaniu się do tego planu Anthem stałoby się czymś na wzór klasycznych produkcji BioWare. Grą skupioną na narracji, prowadzonej przez gracza drużynie oraz rozwoju bohatera. Brzmi dobrze, prawda? Ale sam Kanadyjczyk studzi nastroje, przyznając, iż nie sądzi, by ktokolwiek w EA spojrzał na tę propozycję przychylnym okiem.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Nadal będę twierdził że core Anthem jest świetny. Naprawdę lubiłem te latające pancerze i dewastację którą potrafiłem nimi wywołać. Nawet nie przeszkadzała mi mała różnorodność umiejętności czy broni.
Core gameplay był kapitalny.
Powiem tak - gdyby zrobili Anthem 2 ale zrobili go poprawnie zachowując podstawowy core czyli wsiadanie do pancerzy i wyruszanie na misje + jakiś open world. Bym kupił.