Bycie pod wpływem alkoholu może przyczyniać się do wzrostu poziomu agresji. Jednym z przykładów na ten stan rzeczy niech będzie Kingdom Come: Deliverance 2.
Co mają z tym wspólnego przygody poczciwego Henryka? Wystarczy rzucić okiem na statystyki opublikowane przez twórców z Warhorse Studios.
Kingdom Come: Deliverance 2
Pijany Henryk idzie w bój
Wynika z nich, że gracze lubowali się w toczeniu walk po tym, jak Henryk wychylił kilka głębszych. W efekcie zdołali oni pokonać aż 5,4 miliona przeciwników w momencie, gdy postać znajdowała się pod wpływem alkoholu. Z pewnością nie należało to do rzeczy łatwych, bo akurat wpływ napojów wyskokowych jest w Kingdom Come: Deliverance 2 odczuwalny.
Ponadto graczom udało się dokonać aż 1,6 miliarda perfekcyjnych bloków. Podejrzewamy, że to już raczej nie w momencie, gdy Henryk znajdował się w stanie wskazującym. W sumie przełożyło się to na pokonanie 452,8 miliona oponentów, podczas gdy 97,5 miliona wrażych przedstawicieli zostało oszczędzonych.
GramTV przedstawia:
W sumie w ramach Kingdom Come: Deliverance 2 wszyscy Henrykowie przejechali 667 milionów mil przez całą Bohemię. Taka podróż może męczyć, stąd 48,8 miliona skonsumowanych jabłek. Dodatkowo gracze naważyli 69,7 milionów mikstur, bo bez porządnych potionów trudno wyobrazić sobie porządnego RPG-a, prawda?
Wczytywanie ramki mediów.
Kingdom Come: Deliverance 2 ukazało się 4 lutego 2025 roku na komputerach osobistych oraz konsolach PlayStation 5 i Xbox Series X/S. Od tego czasu gra zebrała wyśmienite recenzje. Dodatkowo podczas gali Ultra Game Awards 2025 zgarnęła aż cztery nagrody, w tym dwie dla Gry Roku – jedną od mediów, a drugą od fanów.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Dla mnie,po ograniu wstępu do jedynki i stwierdzeniu,że system walki jest drewniany a zachowanie oponentów nadzwyczajnie wysoki,zanim ty cokolwiek zrobiłeś oni już cię ubili,ani uciec,ani stanąć do walki,bo ich kilkunastu a ty jeden,wyminąć rady nie da ubić chodź jednego też nie.Bo ci oponęci to nadludzie jacyś.To dwójkę odpuszczam,bo tam z walką identycznie jak w jedynce.A jedynke dam krewniakowi,jemu takie gry wchodzą jak nóż w masło
O ile system walki na początku jest ciężki do ugryzienia, zwłaszcza z tym nieszczęśnym lockiem i 6 kierunkami to nie jest tak źle jak myślisz.
Gra celowo to robi bo pchali grę bardziej w kierunku realizmu. I tak przykładowo udało mi się zdobyć całkiem zacny pancerz. I poszedłem na trening w zamku gdzie walczyliśmy drewnianymi mieczami. Tak mi koleś obił pancerz że koszt naprawy przekraczał wszystko co miałem przy sobie.
Albo we wczesnej wersji w prologu jak wysłali Cię spać to gracz zdejmował buty. Nie sprawdzałem czy noszę buty tylko grałem sobie radośnie dalej by się zorientować że krawwię i nie mam żadnych bandaży.
Ale... gra celowo to robi. Jak mówiłem idzie bardziej w stronę realizmu gdzie wygląda to tak że jak masz płytową zbroję i myślisz że jak leci na Ciebie 5 wieśniaków w szmatach to sobie poradzisz to szybko się zorientujesz że jak 5 osób z pałkami cię otoczy i zacznie bić po głowie z każdej strony to ten pancerz na wiele Ci się nie przyda.
Większość problemów tych co grają wynika z tego że jak mają 5 przeciwników przed sobą to zamiast zrobić sensowną rzecz czyli uciec - próbują walczyć bo myślą że w grze każda potyczka jest do wygrania. Jest ale nie kiedy po prostu dasz się otoczyć i kiedy jesteś okładany z każdej strony.
I tak przykładowo kiedy miałem do czynienia z +1 przeciwnikiem (czyli 2, góra 3) to chodziłem na około nich tak by ten na którym się skupiam blokował dwóch pozostałych. Trik to zawsze iśc do tyło i w bok by nie dać się wszystkim 3 na raz zbliżyć. I wykańczasz ich po kolei.
Jak jest ich 4-5 to wykorzystuje płoty, wąskie przejścia albo w ogóle nie schodzę z konia tylko próbuje ich łukiem z siodła ściągnąć.
Wykorzystuje skradanie, trucizny. Wszystko co się da.
I gra Cię wynagradza bo o ile zawsze musisz być ostrożny nawet w full plate przeciw 5 wieśniaków o tyle jak już opanujesz grę i wygrywasz potyczki i jestes skuteczny to jest to niesamowita nagroda.
A dwójka po prostu jest poprawnym sequelem. Zaczyna się zaraz po wydarzeniach z jedynki i jest praktycznie lepsza od jedynki pod każdym względem.
A to że przeciwnicy wydają się nadludzcy - to dlatego że są. W grze zaczynasz jako młody wieśniak, syn kowala. Nie potrafisz w ogóle walczyć mieczem ani niczym innym. Dopiero uczysz się podstaw od kogoś ze wsi. A pierwsze co spotykasz to regularną armię do wynajęcia. To jasne że nie masz szans.
Cały trik w tej grze polega na tym że jeżeli nie czujesz się pewnie to po prostu uciekaj.
Grze
Gramowicz
06/02/2026 07:39
Nie pamiętam całości, może ktoś przypomni. Kiedyś była taka skala wpływu (włączały się kolejne "systemy") - jak ktoś pił to stawał się kolejno:
- utalentowany (śpiewał najlepiej na świecie)
- niewidoczny (nie przejmował się nikim)
- a na końcu nieśmiertelny (robił co chciał).
Czy jakoś tak.
Lukasz_Nie_Kukasz_Tm
Gramowicz
06/02/2026 01:00
Dla mnie,po ograniu wstępu do jedynki i stwierdzeniu,że system walki jest drewniany a zachowanie oponentów nadzwyczajnie wysoki,zanim ty cokolwiek zrobiłeś oni już cię ubili,ani uciec,ani stanąć do walki,bo ich kilkunastu a ty jeden,wyminąć rady nie da ubić chodź jednego też nie.Bo ci oponęci to nadludzie jacyś.To dwójkę odpuszczam,bo tam z walką identycznie jak w jedynce.A jedynke dam krewniakowi,jemu takie gry wchodzą jak nóż w masło