Obawia się, że czarnoskóry James Bond mógłby wywołać niepotrzebne kontrowersje.
Od lat nazwisko Idrisa Elby regularnie pojawia się w dyskusjach o przyszłości serii o Jamesie Bondzie. Aktor wielokrotnie był wymieniany jako jeden z kandydatów do przejęcia roli po Danielu Craigu, jednak teraz ponownie stanowczo odniósł się do tych spekulacji. W rozmowie z brytyjskim magazynem GQ stwierdził, że plotki o jego angażu nigdy nie miały realnych podstaw.
Idris Elba
Idris Elba uważa, że “woke” nie wpłynie pozytywnie na Jamesa Bonda
Elba przyznał, że traktował zainteresowanie swoją osobą jako komplement, ale od początku nie uważał, by rzeczywiście miał szansę zostać nowym agentem 007. Aktor podkreślił również, że postać Jamesa Bonda została stworzona w określony sposób i jego zdaniem nie powinno się odchodzić zbyt daleko od pierwotnej wizji autora.
W wywiadzie zwrócił uwagę także na globalny charakter marki Bond. Według niego producenci muszą brać pod uwagę oczekiwania widzów z różnych części świata, a nie wszystkie rynki byłyby równie otwarte na radykalne zmiany dotyczące głównego bohatera.
James Bond został napisany w taki sposób z konkretnego powodu. Oczywiście odebrałem te spekulacje jako komplement. Myślę jednak, że patrząc realistycznie, niektóre rynki po prostu nie zaakceptowałyby takiego wyboru. Bond jest ogromną marką na całym świecie, a nie wszyscy widzowie chcieliby oglądać czarnoskórego mężczyznę, afrykańskiego mężczyznę, w tej roli. W ich kulturze nie jest to coś, co by im odpowiadało. Po prostu.
GramTV przedstawia:
Aktor odniósł się również do prób dostosowywania wieloletnich franczyz do współczesnych trendów politycznych i społecznych. Jego zdaniem seria o Bondzie najlepiej działa jako czysta rozrywka i forma eskapizmu.
Bond jest tak nierealistyczny, że odrobina realizmu jest w porządku, ale nie próbujmy robić z niego czegoś na siłę pod hasłem “woke”. Trzeba pozostać wiernym temu, czym ta marka jest, czyli czystą ucieczką od rzeczywistości. Nie próbujcie odpowiadać na gusta całego świata. Po prostu pozwólcie Bondowi być Bondem.
Słowa Elby mogą zaskakiwać, zwłaszcza że przez lata był jednym z najczęściej wskazywanych kandydatów do roli agenta 007. Publicznie popierali go między innymi Tom Hanks oraz Pierce Brosnan, którzy wielokrotnie podkreślali, że widzieliby go jako godnego następcę Daniela Craiga.
Sam aktor już wcześniej próbował studzić emocje wokół tematu. W wywiadzie udzielonym w 2023 roku przyznał, że zna producentów serii, Barbarę Broccoli i Michaela G. Wilsona, oraz prowadził z nimi rozmowy. Jednocześnie zaznaczył, że nigdy nie było żadnych konkretnych planów związanych z jego obsadzeniem w roli Bonda.
Źle mnie zrozumiałeś, nie mówię, że on nie pasuje na Bonda. Mówię, że moim zdaniem raczej go nie wybiorą, bo ostatnie filmy z jego udziałem były takie sobie.
dariuszp napisał:
Musi być sprawny fizycznie - check
Wyglądać - check
Potrafić mówić z brytyjskim akcentem - check
Sprawiać wrażenie że kobieta może się w niego zapatrzeć - check - robią to nawet poza filmem.
Też bond to gadżety, intryga, one linery, nie trzeba Ci aktora Szekspirowskiego.
Jeżeli Bond z nim będzie ssał to raczej nie przez niego.
Wyobraź sobie że oszalałeś i wysłałeś mi swoje CV. A ja na to - firma w której pracowałeś podejmuje złe decyzje, wg mnie nie nadajesz się na to stanowisko.
Wiesz, jeżeli problemem jest jego gra aktorska (nie śledzę wszystkiego co robi, ostatnie z czego go pamiętam to cameo w Deadpool & Wolverine) to taki argument rozumiem. Jeżeli powodem jest to że film w którym grał jest kiepski i nie z jego winy to już niekoniecznie.
Przykładowo aktorka która gra Rey, Daisy Ridley - lubię ją. Nie uważam ją za problem tych filmów. Uważam scenariusz za problem. Gdyby kolejny film miał nakręcić ktoś kompetentny i chciałby by wróciła do roli to bym się nie obraził. W przeciwieństwie np. do takiej Rachel Zegler traktowała rolę serio i nie szła na wojnę z fanami po krytyce. I jasne, to może być jej PR ale też wydaje mi się że inni którzy utrzymują personę w końcu się wyłamują.
No i najważniejsze - przecież nie skończy kariery. Żeby zagrać w dobrym filmie musi dostawać role w dobrych filmach. Gdyby problemem było jego aktorstwo - wtedy to rozumiem.
Z drugiej strony trochę masz rację co do tego jak działa Holywood. Chociaż może i nie bo Holywood też ma tendencję do nadużywania pewnych aktorów czy aktorek. I nagle ktoś kto był lubiany zaczyna irytować bo jest wszędzie i ludzie zaczynają widzieć aktora a nie postać.
Silverburg
Gramowicz
08/06/2026 23:02
dariuszp napisał:
Musi być sprawny fizycznie - check
Wyglądać - check
Potrafić mówić z brytyjskim akcentem - check
Sprawiać wrażenie że kobieta może się w niego zapatrzeć - check - robią to nawet poza filmem.
Też bond to gadżety, intryga, one linery, nie trzeba Ci aktora Szekspirowskiego.
Jeżeli Bond z nim będzie ssał to raczej nie przez niego.
Źle mnie zrozumiałeś, nie mówię, że on nie pasuje na Bonda. Mówię, że moim zdaniem raczej go nie wybiorą, bo ostatnie filmy z jego udziałem były takie sobie.
dariuszp
Gramowicz
08/06/2026 22:51
Silverburg napisał:
Niestety wszystkie ostatnie filmy z nim były dość przeciętne. To nie daje mu mocnych kart przetargowych.
FromSky napisał:
Teraz jest idealna okazja, w zasadzie najlepsza od czasów Seana Connery żeby obsadzić Henrego Caviilla, ma wygląd, charyzmę, odpowiedni wiek i jest nawet brytyjczykiem
Musi być sprawny fizycznie - check
Wyglądać - check
Potrafić mówić z brytyjskim akcentem - check
Sprawiać wrażenie że kobieta może się w niego zapatrzeć - check - robią to nawet poza filmem.
Też bond to gadżety, intryga, one linery, nie trzeba Ci aktora Szekspirowskiego.
Jeżeli Bond z nim będzie ssał to raczej nie przez niego.