Mroczna Wieża miała rozpocząć wielką filmową franczyzę. Zamiast tego zakończyła się na jednej części. Co poszło nie tak?
Hollywood od lat z lepszym lub gorszym skutkiem przenosi na ekran twórczość Stephena Kinga. W przypadku Mrocznej Wieży, uznawanej przez wielu za najważniejsze dzieło pisarza, skończyło się jednak spektakularnym rozczarowaniem. Dziewięć lat po premierze nieudanego filmu jest już pewne, że powstanie nowa wersja – prace trwają.
Mroczna wieża
Mroczna Wieża miała zapoczątkować wielką serię
4 sierpnia 2017 roku do kin trafiła Mroczna Wieża, ekranizacja ośmiotomowego cyklu Stephena Kinga. Film w reżyserii Nikolaja Arcela miał być początkiem nowej franczyzy, łączącej elementy fantasy, horroru, science fiction i westernu. W głównych rolach wystąpili Idris Elba jako Roland Deschain oraz Matthew McConaughey jako Walter, znany również jako Człowiek w Czerni.
Projekt od początku zmagał się jednak z problemami. Prace nad adaptacją trwały ponad dekadę. Początkowo za kamerą miał stanąć J.J. Abrams, później z filmem związany był Ron Howard, a przez lata przewijały się także nazwiska kolejnych aktorów i scenarzystów. Ostatecznie produkcja trafiła do kin dopiero po licznych zmianach koncepcji. To odcisnęło piętno na jej finalnym kształcie.
GramTV przedstawia:
Film był problematyczny od początku i budził wątpliwości po finalnym montażu. Trwająca zaledwie 95 minut produkcja próbowała opowiedzieć historię opartą na kilku tomach rozbudowanego cyklu, jednocześnie wprowadzając widzów w skomplikowane uniwersum pełne własnej mitologii. Efekt nie przekonał ani krytyków, ani większości fanów książek, a plany stworzenia całej serii szybko trafiły do kosza.
Po tak wielką książkę Kinga zdecydowano się sięgnąć jeszcze raz. To zatem nie koniec Mrocznej Wieży na ekranie. Nowe podejście do dzieła Stephena Kinga przygotowuje Mike Flanagan, twórca takich produkcji jak Nawiedzony dom na wzgórzu, Nocna msza czy Doktor Sen. Reżyser pracuje nad serialową adaptacją dla Prime Video, która ma znacznie wierniej oddać rozmach i złożoność ośmiotomowej sagi. Wielu fanów liczy, że właśnie format serialowy okaże się odpowiedzią na problemy, z którymi nie poradził sobie film z 2017 roku.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.