Dziś mówi się o potencjalnym starciu takich tytułów jak Diuna: Część trzecia i nowe Avengers, a studia z wyprzedzeniem ustawiają premiery tak, by unikać bezpośredniej konkurencji. Współczesne Hollywood raczej nie dopuszcza do sytuacji, w której dwa wielkie widowiska celują w tę samą datę. Historia kina zna jednak przypadki, gdy takie starcia były nie tylko możliwe, ale wręcz przełomowe. Właśnie do jednego z nich wracamy.
Planeta Małp
2001: Odyseja kosmiczna i Planeta Małp – 58 lat od premiery
58 lat temu, 3 kwietnia 1968 roku, na ekrany kin trafiły dwa filmy, które na zawsze zmieniły oblicze science fiction – 2001: Odyseja kosmiczna oraz Planeta małp. Co więcej, w niektórych miastach były wyświetlane niemal obok siebie, walcząc o uwagę tych samych widzów.
Niedawno przypominaliśmy rocznicę 2001: Odysei kosmicznej, podkreślając wyjątkowość dzieła Stanley Kubrick i jego ogromny wpływ na kino. Dziś warto dołożyć do tego obraz Franklin J. Schaffner – Planetę małp, film równie przełomowy, choć zupełnie inny w tonie i podejściu do gatunku. Oba tytuły reprezentowały dwa różne oblicza science fiction. 2001: Odyseja kosmiczna była dziełem ambitnym, eksperymentalnym i filozoficznym, które nie prowadziło widza za rękę. Z kolei Planeta małp stawiała na bardziej przystępną, przygodową narrację z wyraźnym przesłaniem i jednym z najbardziej pamiętnych zwrotów akcji w historii kina.
GramTV przedstawia:
Co ciekawe, początkowy odbiór obu filmów znacząco się różnił. Planeta małp od razu zdobyła uznanie krytyków i widzów, podczas gdy 2001 była produkcją kontrowersyjną, dzielącą opinię publiczną. Z czasem to właśnie film Kubricka zyskał status jednego z najważniejszych dzieł w historii kina, wyznaczając standardy tzw. twardej fantastyki naukowej. Oba filmy okazały się także fundamentem dla większych uniwersów. Planeta małp szybko doczekała się licznych kontynuacji i rebootów, które rozwijane są do dziś. 2001 z kolei zyskała sequel w postaci 2010: Odyseja kosmiczna, choć ten, jak już wspominaliśmy, nie zapisał się już tak mocno w świadomości widzów.
Pod względem finansowym oba filmy również okazały się ogromnymi sukcesami, choć ich drogi do tego były różne. 2001: Odyseja kosmiczna zarobiła ostatecznie ponad 56 milionów dolarów w USA i Kanadzie, stając się jednym z największych hitów 1968 roku, mimo początkowo chłodnego przyjęcia . Planeta małp osiągnęła z kolei około 33 milionów dolarów wpływów, co również było znakomitym wynikiem i potwierdziło jej natychmiastowy sukces wśród widzów. Warto podkreślić, że mówimy o filmach, które wówczas kosztowały mniej niż 10 mln dolarów – co z perspektywy czasu może wydawać się szokujące.
Z perspektywy czasu 3 kwietnia 1968 roku jawi się jako jeden z najważniejszych dni dla science fiction w historii kina. Dwa zupełnie różne filmy, dwa odmienne podejścia do gatunku – i jeden wspólny efekt: trwała zmiana sposobu, w jaki opowiadamy historie o przyszłości. Dajcie znać w komentarzu, który z tych filmów jest bliższy waszemu sercu.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Uwielbiam oba, ale jednak to 2001: ASO wmurowało mnie w podłogę, dobre 15 minut po zakończeniu napisów nie mogłem wstać, tylko ciągle przeżywałem. Oczywiście twist z Planety Małp też zrobił ogromne wrażenie przy pierwszym seansie, ale mogłem po nim wstać ;)
dariuszp
Gramowicz
Ostatni sobota
Bo kiedyś wyzysk był jeszcze większy plus nie dbali tak o bezpieczeństwo i często kręcili na dziko z dużą ilością kombinowania.
Wystarczy poczytać jak np. Mad Max był nakręcony.
10 milionów? Mad Max kosztował 350 tysięcy. Ekipa to byli częściowo amatorzy czy ludzie dosłownie wzięci z ulicy.
Zdjęcia kręcili na odludnych drogach. Zero pozwoleń czy czegokolwiek.
Kaskaderzy dosłownie ryzykowali w wielu scenach. Co ciekawa lokalna policja im pomagała. Np. na chwilę zamykali dla nich drogi.
Auta które tam niszczyli były po prostu niszczone. Nie było mowy o CGI. Przy scenach pościgów po prostu się ścigali. O BHP można było zapomnieć.
Efekt? Status kultowego filmu i ogromne przychody.