David Bowie w jednej z najbardziej niezwykłych ról w historii science fiction.
50 lat temu, 18 marca 1976 roku, na ekrany trafił Człowiek, który spadł na Ziemię – jedno z najbardziej oryginalnych i zaskakujących science fiction w historii kina. Film wyreżyserowany przez Nicolas Roeg opowiada historię przybysza z innej planety, który trafia na Ziemię, by zdobyć wodę dla swojego umierającego świata. Film powstał na podstawie książki Waltera Tevisa.
Człowiek, który spadł na Ziemię
Człowiek, który spadł na Ziemię – 50 lat od premiery
W głównej roli wystąpił David Bowie, gwiazdor sceny muzyczne, dla którego był to filmowy debiut. Artysta wcielił się w Thomasa Jerome’a Newtona – istotę z kosmosu, która z czasem ulega ludzkim słabościom i popada w spiralę uzależnień oraz manipulacji. To właśnie ta rola stała się jednym z najbardziej charakterystycznych występów Bowiego na ekranie. Później kilkukrotnie wracał na ekran w takich filmach jak Labirynt, Ostatnie kuszenie Chrystusa, Zagadka nieśmiertelności i Prestiż.
Podczas pracy nad Człowiek, który spadł na Ziemię David Bowie był w bardzo trudnym okresie życia i zmagał się z uzależnieniem od kokainy. Co ciekawe, po latach przyznał, że… niemal nie pamięta pracy na planie filmu, a jego wychudzony wygląd i zachowanie na ekranie w dużej mierze odzwierciedlały jego realny stan.
GramTV przedstawia:
Choć początkowo film spotkał się z mieszanymi recenzjami, z czasem zyskał status kultowego dzieła, a przez wielu uznawany jest za jedno z najważniejszych osiągnięć gatunku science fiction. Krytycy docenili jego odważny, momentami prowokacyjny charakter oraz sposób, w jaki ukazywał problemy uzależnienia i alienacji – silnie związane z realiami lat 70. Nawet Roger Ebert, słynny krytyk filmowy, po latach zmienił zdanie o filmie, przyznając mu wyższą ocenę.
Film doczekał się kontynuacji w 2022 roku, kiedy powstał serial pod tym samym tytułem. W nowej wersji wystąpili Bill Nighy jako starszy Newton oraz Chiwetel Ejiofor jako nowy przybysz z kosmosu. Mimo pozytywnych recenzji i współczesnego podejścia do tematu, produkcja nie osiągnęła takiego rozgłosu jak oryginał i zakończyła się po jednym sezonie.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!