43 lata temu zadebiutowało zapomniane science fiction, którego otwarte zakończenie było epickie

Radosław Krajewski
2026/05/02 08:00
1
0

Kultowy serial otrzymał po wielu latach niespodziewany remake.

Dokładnie 1 maja 1983 roku zadebiutował jeden z najważniejszych miniseriali science fiction w historii telewizji. V, stworzony przez Kenneth Johnson, od samego początku przyciągnął uwagę widzów nie tylko rozmachem, ale także historią, która okazała się zaskakująco aktualna. Produkcja szybko stała się fenomenem swoich czasów i do dziś uchodzi za jeden z najbardziej wpływowych tytułów lat osiemdziesiątych. Niestety dzisiaj ta produkcja jest już prawie całkowicie zapomniana.

V
V

V – kultowy serial science fiction skończył 43 lata

W epoce, w której miniseriale telewizyjne były jednym z filarów ramówek, V wyróżniało się zarówno tematyką, jak i narracją. Opowieść skupia się na tajemniczych przybyszach z kosmosu, którzy lądują na Ziemi i przedstawiają się jako sojusznicy ludzkości. Tak zwani Odwiedzający oferują zaawansowaną technologię w zamian za surowce potrzebne ich planecie. Z czasem okazuje się jednak, że ich pokojowe intencje są jedynie fasadą, a prawdziwy plan obejmuje przejęcie kontroli nad Ziemią.

Twórca serialu nie ukrywał inspiracji powieścią It Can't Happen Here, która jeszcze przed II wojną światową analizowała mechanizmy dojścia do władzy ruchów totalitarnych. W V widać wyraźną alegorię narodzin faszyzmu, podkreśloną zarówno przez konstrukcję fabuły, jak i symbolikę wykorzystywaną przez Odwiedzających.

W centrum wydarzeń znajduje się Mike Donovan, grany przez Marca Singera, reporter telewizyjny, który jako jeden z pierwszych zaczyna dostrzegać prawdziwą naturę przybyszy. Wraz z rosnącym oporem wobec okupantów powstają grupy ruchu oporu, jednak ich działania nie przynoszą natychmiastowych rezultatów. Finał drugiego odcinka, który początkowo zamykał historię, pozostawił widzów w napięciu, pokazując Ziemię pod kontrolą Odwiedzających i sygnał wysłany w kosmos z prośbą o pomoc.

GramTV przedstawia:

Ogromną rolę w sukcesie produkcji odegrała kampania marketingowa. Plakaty z hasłem sugerującym przyjazne zamiary przybyszy pojawiały się w przestrzeni miejskiej, by po kilku dniach zostać zmodyfikowane charakterystycznym symbolem V. Efekt był spektakularny. Według danych z 1983 roku niemal 39% widzów w Nowym Jorku oglądało premierę, w Los Angeles było to 41%, a w Chicago ponad 47%. Jak na tamte czasy był to wynik porównywalny z największymi kinowymi hitami.

Sukces pierwszej odsłony szybko doprowadził do powstania kontynuacji. V: Decydująca bitwa rozwinęło historię w formie trzech odcinków, jednak za kulisami doszło do konfliktów, które sprawiły, że Johnson wycofał się z projektu. Mimo to produkcja ponownie przyciągnęła widzów i ponownie zaproponowała widzom otwarte zakończenie.

Rok później zadebiutował pełnoprawny serial V: The Series, który jednak nie zdołał utrzymać zainteresowania publiczności. Produkcja została anulowana w trakcie pierwszego sezonu, a jej finałowy odcinek nigdy nie powstał, pozostawiając historię bez zakończenia.

Marka powróciła jeszcze w latach 2009–2011 w formie remake’u z udziałem Elizabeth Mitchell, Morrisa Chestnuta, Laury Vandervoort oraz Moreną Baccarin. Nowa wersja przetrwała dwa sezony, jednak ponownie zakończyła się bez finału.

Komentarze
1
KonMa
Gość
Ostatni sobota

Był remake tego serialu i też fajny był ale; oglądalność w US nie była fajna więc anulowali