Timothy Dalton wcielił się w agenta 007 tylko dwa razy, ale dla wielu fanów i twórców pozostaje jedną z najciekawszych interpretacji tej kultowej postaci.
Przez ponad 60 lat w rolę Jamesa Bonda wcieliło się zaledwie kilku aktorów. Sean Connery, Roger Moore, Pierce Brosnan czy Daniel Craig na stałe zapisali się w historii kina, jednak jest jeden odtwórca agenta 007, który często pozostaje w cieniu swoich następców. Mowa o Timothym Daltonie, którego debiut przypada właśnie na 39. rocznicę premiery filmu W obliczu śmierci.
W obliczu śmierci
Bond, który wyprzedził swoje czasy. 39 lat od premiery W obliczu śmierci
Film trafił do kin pod koniec lipca 1987 roku i był piętnastą odsłoną oficjalnej serii o agencie 007. Dalton zastąpił Rogera Moore'a, prezentując znacznie bardziej stonowaną, poważniejszą i wierniejszą literackiemu pierwowzorowi interpretację Bonda. W czasach dominacji lekkiego, pełnego gadżetów stylu poprzednich filmów taka zmiana okazała się dla części widzów zaskoczeniem.
Przypomnijmy, że akcja W obliczu śmierci rozgrywa się u schyłku zimnej wojny. Bond bada serię tajemniczych śmierci radzieckich uciekinierów, a śledztwo prowadzi go do spisku mogącego doprowadzić do eskalacji napięć pomiędzy światowymi mocarstwami.
GramTV przedstawia:
Choć Timothy Dalton wystąpił jedynie w dwóch filmach o Bondzie, z biegiem lat jego interpretacja zyskała wielu zwolenników. Jednym z nich jest Christopher Nolan, który wielokrotnie wskazywał Daltona jako swojego ulubionego odtwórcę agenta 007. Reżyser podkreślał, że ceni bardziej realistyczne i psychologiczne podejście aktora do postaci. Nolan był wielokrotnie łączony z serią o Bondzie – niewykluczone, że gdyby to on realizował film z serii, byłby właśnie w stylu filmu z 1987.
Po latach wielu fanów zwraca uwagę, że Dalton wyprzedził swoją epokę. Jego bardziej surowy, mniej komiksowy Bond przypominał kierunek, w którym seria poszła dopiero wraz z debiutem Daniela Craiga w Casino Royale w 2006 roku. Co ciekawe, Dalton wcale nie był pierwszym wyborem producentów. Już wtedy rolę oferowano Pierce'owi Brosnanowi, jednak aktor musiał z niej zrezygnować z powodu zobowiązań wobec serialu Remington Steele. Ostatecznie Brosnan przejął rolę dopiero osiem lat później, debiutując jako Bond w GoldenEye z 1995 roku.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!